Reklama

Książka - Światło wiersza

28/03/2001 10:19
Pogratulować trzeba zarządowi miasta Płocka, że zatrudnia tak zdolnego fachowca, poetkę. Ewa Wawrzyńska (z wykształcenia inżynier budowlany), pracuje bowiem w Inwestycjach Miejskich, doskonale się tam sprawdza, a wiersze tworzy równie idealne jak domy z cegieł.Nie znajdziemy w nich poetyzującej metaforyki, nie ma niczego, co mogłoby służyć ozdobieniu wypowiedzi lirycznej. Obrazy poetyckie zbudowane są z wielką oszczędnością, ale za to ze słów znaczących i dokładnych: w moim mieście/ otworzono kantor/ brudnych łap/ tu wszystko/ ma wymierną cenę/ za siebie/ można kupić futro/ pokornego psa/ lub reklamę z napisem/ jestem idiotą. Podmiot liryczny dokonuje swoich obserwacji, często na płaszczyźnie moralnej, konstatując, że doświadczenia, pragnienia i cierpienia ludzi są niezależne od przepływającego czasu, jak choćby w wierszu "***(Ani i innym maltretowanym kobietom). Od awangardy przyjęła autorka zasadę poetyckiego skrótu, nie ufając symbolom i metaforyce. Bywa ironiczna i zachowująca dystans do samej siebie, czego dowodem jest wiersz rozmyślania poety – urzędnika, w którym czytamy: tylko budzik jest pewien/ że o szóstej zadzwoni/ reszta to gałąź/ która może pęknąć. Czasami pisze smutne erotyki (może). Odpytywana wielokrotnie, w jakich okolicznościach powstały jej wiersze, odpowiedziała żartobliwą anegdotę we wstępie do wydanego niedawno tomu Na odległość niepowrotu: - Któregoś popołudnia po oblanym egzaminie z mechaniki budowli, spakowałam skrzętnie swoje rzeczy i zdecydowałam nie wracać na żadne techniczne studia. Nim wsiadłam do brudnego wagonu PKP, oczywiście drugiej klasy, postanowiłam pójść z przyjaciółmi – Teresą i Józkiem, dziś Krawczykami – na ostatni politechniczny spacer. Tam, jak małpy – Teresa i ja, skakałyśmy po szynach, ustawiając się do fotografii. Józek krzyczał, ponaglał, kucał, pouczał, wyjaśniał. Bóg wie, co jeszcze wyczyniał, by zrobić nam, na tle zachodzącego słońca zdjęcie. By uchwycić ruch, wtopiony w czerwone tło rozpalonego nieba. Była to jedna z tych chwil, w których człowiek uświadamia sobie, jak ważne jest, nie tylko w fotografii, światło. Ono na zawsze wpisało mnie w poezję. Ta chwila znacząca była nie tylko dla przyszłej poetki, lecz dla jej dwójki przyjaciół. Państwo Krawczykowie są właśnie sponsorami nowego tomiku płockiej poetki. I jest to, jak sądzę, pierwszy prywatny mecenas w dziejach powojennej płockiej literatury. Dodać trzeba, że książka została starannie wydana przez Związek Literatów Polskich, Koło w Płocku, a ładnymi grafikami opatrzył ją Piotr Krawczyk. Promocja tomiku odbyła się w Domu Darmstadt, przybyło mnóstwo przyjaciół autorki. Wiersze czytała aktorka Barbara Misiun, a z Połczyna Zdroju przyjechał Bolesław Kurek, by zaśpiewać kompozycje do płockiej najnowszej poezji. /lesz/ fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości