Reklama

Komu przeszkadzają riksze?

06/05/2004 14:52
W ubiegłym roku na płockiej Starówce pojawiły się charakterystyczne rowerowe wehikuły. Na początku wywołały spore zaskoczenie mieszkańców, ale też ogromny zachwyt turystów. Stąd szybko przejażdżka rikszą po zabytkowych ulicach Płocka stała się atrakcją wyróżniającą nasze miasto spośród innych. W tym roku, kiedy firma rozszerzyła swoją działalność i z riksz chętnie zaczęli korzystać obładowani zakupami z super i hipermarketów płocczanie z osiedli Skarpa, czy Podolszyce, sytuacja diametralnie się zmieniła. Najpierw zaczęły się napady na riksiarzy. Potem w niektórych mediach pojawiły się głosy, że riksze utrudniają ruch na ulicach i są zagrożeniem dla życia pasażerów. Na koniec Straż Miejska zajęła się kontrolą tych pojazdów. Okazało się, że riksze zaczęły w mieście przeszkadzać.

- Nie wiem komu przeszkadzają riksze w Płocku. Być może taryfiarze czują się zagrożeni konkurencją. Dochodzą do nas głosy, że tłumaczą pasażerom, iż będą stosować pisma do Urzędu Miasta w sprawie zlikwidowania nas z ulic. Stanowimy rzekomo zagrożenie w ruchu drogowym, tymczasem mam wszystkie pozwolenia, jakie musiałem uzyskać i nikt nie zwracał mi na to uwagi – twierdzi właściciel firmy Riksza Taxi – Andrzej Sobański. O wyrażenie zgody na pojawienie się riksz pisał do prezydenta miasta Mirosława Milewskiego. Z jego strony miał pełną przychylność i poparcie dla pomysłu, który miał ożywić miasto.
Właściciel uzyskał też do końca br. roku zgodę z Miejskiego Zarządu Dróg na poruszanie się rikszami po ulicach Starówki z uwzględnieniem dróg jednokierunkowych, gdzie te pojazdy mają prawo poruszać się w dwóch kierunkach (ulica Jerozolimska i Synagogalna). Na ruch po bulwarze nad Wisłą nie musi mieć żadnego zezwolenia. Zgłosił się też do komendy policji, gdzie usłyszał, że wózek rowerowy nie musi mieć dodatkowych pozwoleń na poruszanie się w ruchu drogowym.
- Docierając do trzech instytucji było dla mnie oczywiste, że mam prawo poruszać się rikszami po mieście – twierdzi Sobański, który dodaje też, że uczula swoich pracowników, aby w godzinach szczytu nie poruszali się głównymi ulicami Płocka.
Tymczasem zaczęły się kontrole riksz przez straż miejską. Strażnicy sprawdzali pozwolenia na prowadzenie tych pojazdów, żądali też dokumentów osobistych. Do prezydenta wystosowali pismo, że pojawienie się riksz na głównych ciągach komunikacyjnych oraz na drogach publicznych powoduje utrudnianie ruchu innym użytkownikom. Dodatkowo strażnicy zwrócili uwagę na fakt, że rowery nie są wyposażone w światła.
- A my przecież nie jeździmy po zmroku. O zachodzie słońca spotykamy się w bazie. Riksze nie są wyposażone też w dzwonki, ale kiedy kierowcy poruszają się po Tumskiej, to pamiętają o tym, że pierwszeństwo zawsze mają piesi – tłumaczy Sobański.
Fakt, że była jedna kolizja drogowa, ale wtedy riksza zderzyła się z samochodem, na czym ucierpiał głównie zderzak pojazdu. - Potem w prasie pojawiły się artykuły, że tarasujemy przejazdy ulicami i że stwarzamy zagrożenie dla naszych pasażerów. Wtedy nie było klienta, z drugiej jednak strony przecież taksówki też mają wypadki – dowodzi właściciel firmy Riksza Taxi.
Zdarzają się też inne historie.
-Musieliśmy zlikwidować swój postój przy Kauflandzie. Napadnięto tam na mojego pracownika, a pojazd został pogięty. Grożono, że jak jeszcze raz się tam pojawi, to zniszczą mu cały pojazd. Nie był to napad rabunkowy, ale zrezygnowaliśmy z tego postoju i przenosimy się pod Auchan. Jeśli znajdą się klienci, to będziemy tam jeździć – przekonuje Sobański.
Władze miasta nadal są zdania, że riksze w Płocku to dobry pomysł. Prezydent Mirosław Milewski twierdzi, że to interesująca oferta turystyczna. Jeszcze jedna atrakcja, którą warto podtrzymywać. A niedogodności zawsze się będą zdarzać, trzeba jednak umieć sobie z nimi radzić, a nie zaraz likwidować riksze.
Piotr Umiński, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Płocku powiedział, że straż wykonywała jedynie swoje obowiązki, dlatego zwróciła uwagę prezydenta, czyli swojego przełożonego, na możliwe zagrożenia i utrudnienia ze strony włączania się do ruchu drogowego riksz, ogólnie jednak strażnicy nie są przeciwko zlikwidowaniu tych pojazdów z ulic Płocka.
Z riksz korzystają dzieci i młodzież, coraz częściej dorośli. Zwłaszcza chwalą je sobie obładowane zakupami kobiety. Jeżdżą turyści i całe wycieczki, także osoby znane w mieście m.in. aktorzy płockiego teatru. Komu więc przeszkadza ten charakterystyczny środek lokomocji i czy faktycznie 12 riksz może zakorkować miasto?
- Naciski są nie wiadomo skąd i nie wiadomo dlaczego. Czy chodzi o to, żeby pracę straciło 12 bezrobotnych bez prawa do zasiłku, dla których dzienny zarobek często w wysokości 15 zł pozwala na kupno chleba i mleka dla rodziny – zastanawia się Andrzej Sobański, który ze swojej strony przeprasza jednak kierowców za utrudnienia. Warto też podkreślić, że choć w większości riksiarze mają prawo jazdy kat. B (wcale ich nie potrzebują kierując rowerem), to wkrótce ponownie przejdą szkolenie z policjantem Wydziału Ruchu Drogowego. Będą może lepiej znali zasady ruchu, jednak gabarytów pojazdu i jego prędkości nie zmienią, a ze względu na to, że coraz więcej osób lubi poruszać się po Płocku rikszami, to może należy im się trochę wyrozumiałości.

Blanka Stanuszkiewicz
Fot. Dariusz Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości