Tiry jadące z prędkością 120 km/h, samochody osobowe wyprzedzające „na trzeciego” albo i „na czwartego” to już zwykły widok na drodze krajowej numer 10 łączącej Warszawę ze Szczecinem. Samochody mkną tu przez całą dobę. Dla mieszkańców miejscowości położonych wzdłuż czterdziestokilometrowego odcinka „dziesiątki” w powiecie sierpeckim jest to olbrzymi problem. Żeby włączyć się do ruchu trzeba czasami odczekać kilkanaście minut. Bezpiecznie nie mogą się czuć piesi i rowerzyści. Sytuacje pogarsza dodatkowo fatalny stan techniczny drogi. Koleiny ciągną się kilometrami, a tam gdzie udało się je sfrezować, nawet przy najdrobniejszych przymrozkach powstaje prawdziwe lodowisko.Mieszkańcy z przysłowiową łezką w oku wspominają czasy, gdy droga była bezpieczna: – Kiedyś, gdy wyjeżdżało się na tę drogę, było pusto. Najczęściej spotykało się wozy konne. Jak już przejechał motor albo samochód to smuga spalin ciągnęła się przez wieleset metrów. Teraz jest to jedna olbrzymia chmura w dzień i w nocy – opowiadają z żalem.
Sytuację sprzed lat wspominają także policjanci: – Jeszcze piętnaście czy osiemnaście lat temu można było stanąć na „dziesiątce i bez trudu skontrolować wszystkie pojazdy. Teraz nawet nie można o tym pomarzyć – opowiadają funkcjonariusze i starają się planować służby tak, żeby przez całą dobę na sierpeckim odcinku był przynajmniej jeden patrol.
Praktycznie całe czterdzieści kilometrów jest niebezpieczne. Wypadki i kolizje to codzienność. Kierowcom brakuje wyobraźni, tym bardziej, że jest to jedna z głównych dróg w kraju. Dzięki niej można dojechać z Warszawy do Torunia, Bydgoszczy i dalej aż do Szczecina. W długich trasach zmęczenie daje o sobie znać: – Do domu daleko, chciałem trochę przyspieszyć – mówi młody kierowca z powiatu zamojskiego. Kierowany przez niego passat przy ograniczeniu do 50 km/h mknął nawet „setką”.
Jak widać o tragedię nie trudno. Na „dziesiątce” było ich wiele. Między innymi latem ubiegłego roku opisywaliśmy wypadek, w którym pod kołami samochodu kierowanego przez sierpeckiego burmistrza zginął młody piłkarz, który wracał z meczu rowerem. Do wypadku doszło po zmroku, na prostym odcinku drogi w pobliżu oświetlonego skrzyżowania. Według świadków samochód pojawił się nagle.
Taki przebieg ma zresztą większość wypadków. Dochodzi do nich najczęściej na prostych odcinkach drogi. Jeżewo, Józefowo, Gójsk, Szumanie, Stropkowo to najniebezpieczniejsze punkty.
– To proste odcinki zachęcające kierowców do wciśnięcia gazu, tym bardziej że ruch na „dziesiątce odbywa się w kolumnach. Znużeni tym kierowcy widząc prosty i szeroki odcinek chcą przyspieszyć i wtedy dochodzi do wypadków i kolizji. Często jest tak, że kierowca wyprzedzanego pojazdu chce wyprzedzić swojego poprzednika i nie patrząc w lusterka zjeżdża na lewy pas. W takich sytuacjach w zdarzeniu uczestniczą z reguły więcej niż dwa pojazdy – opowiada komendant policji w Sierpcu mł. insp. Tadeusz Sobociński. – Mniej jest natomiast zderzeń czołowych samochodów.
Wiele problemów sprawiają także pijani uczestnicy ruchu. Często są to jeżdżący na rowerach czy kierują maszynami rolniczymi mieszkańcy powiatu sierpeckiego. Nie brakuje jednak także mieszkańców innych województw, którzy „na podwójnym gazie” wyruszają w dalekie trasy.
Wolniej
znaczy bezpieczniej
Ofiarami wypadków są także piesi, którzy nagle wtargnęli na jezdnię oraz jeżdżący bez oświetlenia rowerzyści. – Pulsujące lampki do rowerów można kupić już za kilka złotych, niestety ludzie nadal ich nie używają i po zapadnięciu zmroku są niewidoczni na drodze – mówią sierpeccy policjanci. – Mało kto także pamięta, że rowerem można jeździć tylko po poboczu, oczywiście tam, gdzie pobocze jest szerokie.
Przyczyną wypadków i kolizji jest wielokrotnie także zły stan techniczny „dziesiątki”. Wspomniane koleiny, ale także sfrezowane odcinku stanowią zagrożenie. Szczególnie na leśnych odcinkach, gdzie jesienią i zimą niskie temperatury utrzymują się dłużej niż w miejscach odkrytych. Zaskoczeni kierowcy wpadają w poślizg i nieszczęście gotowe. Droga nr 10 jest drogą dwukierunkową, jednojezdniową, co też czasami jest przyczyną stłuczek.
Jednak najczęściej do wypadków dochodzi z powodu nadmiernej prędkości. Tu zgodni są zarówno mieszkańcy powiatu jak i policjanci.
– Dlatego samorządy wyszły z inicjatywą zakupienia skody, w której został zamontowany wideoradar. Pomogły PZU S. A z Sierpca, PZU Życie z Płocka i Zakład Energetyczny i jeszcze kilku sponsorów. Za 70 tysięcy złotych udało się kupić samochód. Wideokamerę mieliśmy już wcześniej w volkswagenie przekazanym nam jeszcze przez Komendę Wojewódzką Policji w Płocku, ale stan tego samochodu był już zły. Zmodernizowany sprzęt został zamontowany w nowym wozie – o nowym narzędziu do walki z piratami drogowymi opowiada Tadeusz Sobociński.
Skoda z silnikiem diesla jest skuteczna na drodze, chociaż kierowcy już nauczyli się instynktownie wyczuwać, że policjanci z drogówki „siedzą im na ogonie: – Proszę jaki porządek na drodze, wszyscy nagle jeżdżą przepisowo – zastanawiają się funkcjonariusze sierpeckiej drogówki. Co prawda są w mundurach, ale samochód z wideoradarem jest nieoznakowany.
Ruszają za dwoma tirami. Przez kilkadziesiąt metrów samochody jada około 90km/h, ale widząc znaki z ograniczeniem prędkości do 70 km/h, zwalniają. Widząc przepisowych kierowców policjanci opowiadają o innych zagrożeniach niż mknące z dużą prędkością mechaniczne „potwory”.
– Dochodzi też do zdarzeń z udziałem zwierząt. Sarny i dziki na leśnych odcinkach drogi wybiegają na jezdnię. Zarządca powinien pomyśleć przy tak dużym natężeniu ruchu o jakichś siatkach. Jest co prawda jedno takie miejsce, ale o nim akurat wszyscy wiedzieli, że zwierzęta przechodzą do strugi, gdzie mają wodopój – wyjaśniają funkcjonariusze.
Policjanci wspominają także o wcale nierzadkich przypadkach kierowców, którzy kierują pojazdami bez wymaganych uprawnień. Wspominają także o młodym sierpczaninie, który jeździł dobrym, szybkim samochodem. Szybko policjanci „naliczyli” mu 23 punkty karne. Wystarczyło żeby tylko źle zaparkował i straciłby prawo jazdy. Młodzieniec jednak nie zamierzał rozstawać się z dokumentem i... wynajął kierowcę, który go woził. Policjanci do tej pory nie mogą wyjść z podziwu dla pomysłowości i determinacji młodego kierowcy.
Jacek Danieluk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze