W moim wieku cz?owiek w zasadzie powinien zajmowa? si? wy??cznie pami?tnikarstwem. Baga? do?wiadcze? wyklucza m?odzie?czy entuzjazm dla wsp??czesno?ci; ma si? ?wiadomo??, ?e w?a?ciwie wszystko ju? by?o i tylko wrodzona ciekawo?? pozwala mie? nadziej?, ?e zst?pni by? mo?e wymy?l? co? nowego i to zreszt? na pewno nie b?dzie dobre.Moje ?ycie zatoczy?o ko?o i mam coraz wyra?niej poczucie, ?e jeszcze troch? a si? zamknie. Zaczyna?em (tu? – tu? przed wojn? na rogu ?urawiej i Kruczej, a domu w kt?rym s?siadk? rodzic?w by?a wdowa po s?ynnym lotniku, Franciszku ?wirko (ten od St. Wigury) w rejonie parafii ?w. Aleksandra. Ja w czasie okupacji by?em szczylem i ojciec, znaj?c moj? wybuchowo?? i tre?? domowych rozm?wek na temat okupant?w, wyprowadza? mnie na spacery na psiej smyczy, abym przypadkiem nie r?s? niczym m?j imiennik Kmicic na jakiego? ?andarma lub SS-mana. By? mo?e st?d moja mi?o?? do ps?w. Jako mieszka?cy ?r?dmie?cia rodzice zawsze t?sknie wzdychali do Saskiej K?py, kt?ra w?wczas by?a dzielnic? niezmiennie ekskluzywn?, wype?nion? ambasadami i obcokrajowcami, z czego dzi? zostali g??wnie obcokrajowcy na po?o?onym w pobli?u by?ym stadionie. Wszystko ju? by?o? By?o! Zdominowany przez obcokrajowc?w i rozmaite od?amy mafii Stadion Dziesi?ciolecia – czy ktokolwiek o tym pomy?la?? – stanowi silny argument propagandowy tych, kt?rzy przyst?pienie Polski do Unii Europejskiej uwa?aj? za co? w rodzaju nieszcz??cia. Nie jestem pewien, czy Europa w Unii przypomina w czymkolwiek „Jarmark Europa” (pisa?em ju? o tym, a dodajmy, ?e obok Stadionu rozci?ga si? Rondo Waszyngtona, kt?rego niechlujstwo obra?a najstarsze lata historii nowego Wielkiego Brata!), ale wielu tak przypuszcza i trudno si? dziwi?, ?e do Unii im niespieszno. W przeciwie?stwie do okupant?w Stadionu, kt?rzy czuj? potrzeb? ekspansji. Po powrocie do Warszawy, po Powstaniu (ojciec by? akowcem i przezornie wywi?z? w lipcu 44. rodzin? na wie?) domu przy ?urawiej ju? nie by?o. Zrodzi? si? w?wczas pomys?, aby?my zaj?li puste mieszkanie kuzyn?w przy ul. Gen. Zaj?czka na ?oliborzu. Zabezpieczone blach? drzwi i silne zamki obroni?y mieszkanie przed szabrownikami. Mama mia?a klucze, kuzyni od 39 byli w USA i kto wie, czy nie zosta?bym dzielnicowym, s?siadem kilku znanych os?b – jak np. Wajda, Kuro? i innych.) – gdyby nie naiwno?? polityczna Ojca, kt?ry za?o?y?, ?e kuzyni wkr?tce powr?c? i wtedy co? Kuzyni mieli wi?cej wyobra?ni, pustostan zaj?? kwaterunek, a my powr?cili?my do przedwojennego, podwarszawskiego maj?tku mojego ojca chrzestnego, Zalesia, kt?re wkr?tce potem i tak zosta?o rozparcelowane. Najpierw zrobili tam PGR, teraz zn?w roz.... Rozkupili. Wszystko ju? by?o? W ten spos?b nast?pi?a w moim ?yciu epoka adres?w zmiennych. Mieszka?em – z bardzo zdoln?, tragicznie zmar?? w Pary?u kompozytork? – do?? d?ugo na Kole, potem przy Madali?skiego, gdzie z jednej strony mia?em za okna nie widok na ?e?ski akademik, a z drugiej (ale bli?ej!) ?on?, potem wynie?li?my si? do Krakowa, stamt?d ponios?o mnie na kilka lat do Chicago. Dzi? – po kr?tkim epizodzie zakopia?sko-p?ocko-?l?skim – wr?ci?em na Sask? K?p?, na ul. Parysk?. Do dzielnicy – marzenia rodzic?w. Ale to ju? nie to... Jednak tu prze?y?em ostatnio spotkanie z cz?owiekiem, kt?ry wraz ze mn? wieczorem wyszed? nad Wis??. By? z psem. - Patrz? na realizacj? Programu Wis?a, kt?ry kilka dni temu zdradzi?a nam telewizja. Pog??biaj? dno, ale jednak trzymaj? si? koryta ... – powiedzia?. Przecie? na rzece nikt niczego nie robi! Je?li nie liczy? tych kilku zamazanych sylwetek przy Mo?cie Siekierkowskim... – nie zrozumia?em. - Nie na rzece. Na tamtym brzegu! – rzek? cz?owiek z psem. Dla nie-warszawiak?w wyja?niam: Saska K?pa le?y na prawym brzegu Wis?y. Za rzek? jest ?r?dmie?cie i najwa?niejsze gmachy politycznego centrum: Sejm, URM, siedziby partii politycznych itd. Na prawym brzegu urz?duj? tylko „Czas Warszawski”, „Superexpress” i FSO. Andrzej Bajkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze