Pisałem już o Big Brother (a kto nie pisał? Przecież to temat obowiązkowy!) i pewnie jestem zbyt mało wstrząśnięty niezwykłymi przygodami w Pokoju Zwierzeń z kuchnią, kanapą i ogrodem kilkorga pań i panów zamkniętych w Sękocinie przez Mariusza Waltera (szef TVN), abym do tego wracał – ale zdarzyła się rzecz niezwykła: oto odkryłem w programie TVN wartość niezwykłą i nieznaną!W kampanii promocyjnej nie było o tym ani słowa, pewien mój młody i naiwny znajomy, który – rzetelnie wypełniając obowiązki obywatelskie – zamówił był sobie w jednej z sieci telefonów komórkowych usługę p.n. „bieżące sms-y z domu Wielkiego Brata” nie otrzymał ani jednego sms w tej sprawie; nawet redaktor Miecugow, który się potrafi zająknąć na niejeden temat – na ten nie zająknął się ani razu! Ani Jego biustowna Partnerka. Tymczasem, od kiedy zaistniał proces „nominacji” (moja Anna słusznie zauważyła, że chodzi chyba o typowanie, skoro skutkiem ma być wywalenie kogoś z Domu na zbitą mordę, a nie przyznanie mu Oskara?) i losy delikwenta uzależnione są od głosowania telewidzów – program stał się niezwykłym instruktażem dla osób, których interesuje kwestia „jak podobać się tłumom?”. Krótko mówiąc Big Brother – to nic innego jak Szkoła (może nawet Wyższa?) Małp dla polityków. Mam nadzieję, że poszczególne ugrupowania, które dla wyborczego zwycięstwa zrobią wszystko, a już na pewno zatrudnią dbające o ich image firmy „Pi-arowskie” (P-i a-R, czyli Public Relations; są w nich zatrudniani młodzi ludzie, wykształceni na trzeciorzędnych podręcznikach, dot. umiejętności sprzedawania idei i wizerunku tych, co nimi handlują; podręczniki są trzeciorzędne, ale za to przeważnie amerykańskie, ach, och!...) dawno zagoniły owe firmy do analiz: kto i dlaczego jest „typowany do zbitej mordy” (przepraszam: nominowany do opuszczenia Domu), a następnie dlaczego ludzie głosują właśnie na tych a nie tamtych, czyli kto i dlaczego publice się podoba. A kto mniej lub nie. Wystarczy teraz ten instruktaż przełożyć na język haseł i zachowań wyborczych, aby stokrotnie powiększyć szansę „wyjścia na swoje”. Typ, jaki wygra konkurs u Wielkiego Brata, będzie pierwowzorem dla ugrupowania, które zdobędzie największą ilość głosów w jesiennych wyborach parlamentarnych. Dotychczas był „wzorzec metra z Sevre pod Paryżem”. Teraz będzie „wzorzec polityka z Sękocina”. W pierwszym przypadku do stworzenia wzorca nie były potrzebne żadne „przekaziory”. Tym razem bez telewizji oczywiście się nie obejdzie. Wiadomo nie od dziś: we współczesnym świecie wzorce tworzy telewizja. Nowe wraca w ten sposób, że już myśleliśmy, że w polskich sprawach wyborczych Wielki Brat nie ma nic do powiedzenia, ale okazuje się to złudne. Znów, pragnąc, aby wszystko było jak najlepsze, zwracamy się w stronę Wielkiego Brata – a On oczywiście bieży nam z pomocą! Mariuszu Walterze, zawsze myślałem, że Cię lubię i cenię, ponieważ jesteś inteligentnym i przebojowym człowiekiem (czy pamiętasz, jakem pił z Tobą Twoje zdrowie w czasie pierwszych Turniejów Miast?). Teraz jestem dumny z mojej intuicji: wiedziałem, na kogo postawić i to nie dlatego, żeś stworzył TVN, odkrył Sandrę, Tomka Lisa czy Huberta Urbańskiego, ale ponieważ, w niewidoczny na pierwszy rzut oka, ale jednak wyraźnie widoczny sposób, uświadomiłeś nam głęboką prawdę proroctw Orwella. Tego, który wymyślił Wielkiego Brata, którego rolę Ty, Mariuszu, ukazałeś narodowi... Dziękuję. Także w imieniu tych polityków, którzy bystrze wykorzystując dla samoedukacji TVN-owską Telewizyjną Szkołę Małp, zdobędą poklask tłumów i mandaty przy Żłobie, dzięki którym będziemy mieli bogato, zdrowo, bezpiecznie rozumnie. Żaden zaś Zły Duch, Poskomunista, Antysemita czy inny Szatan nie będą mieli do nas dostępu, a nasze stanowcze i czyste NIE usłyszą wyraźnie byle urbach, jurek czy rokita a poza tym wszelkie inne oszołomy. Tak nam dopomóż Wielki Bracie z Sękocina, amen. Andrzej Bajkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze