Reklama

Kocim pazurkiem - S?u?ba, tak?e domowa

30/08/2001 12:39
O s?u?bie – albo jak si? to dzi? poprawnie nazywa – pomocy domowej istnieje bibliografia, kt?ra mog?aby wype?ni? kilka p??ek bibliotecznych.Stanowi to, moim zdaniem, wyraz t?sknoty za zjawiskiem, kt?re w miar? skutecznie zohydzono nam w czasach, gdy doktryna musia?a mie? przewag? nad pragmatyk?. Podejmuj?c ten temat, chc? zwr?ci? uwag? Pa?stwa na niezbyt widoczny aspekt sprawy. O konsekwencji m?wi? bez wi?kszego przekonania, gdy? rodziny, zajmuj?ce mieszkania w domach, kt?re przetrwa?y wojn?, bywa, i? nawet nie zdaj? sobie sprawy do czego niegdy? s?u?y?o niewielkie pomieszczenie, przewa?nie opodal kuchni. „Mamy nawet spi?ark?!” chwal? si?, obdarzaj?c tym mianem dawn? „s?u?b?wk?”, w kt?rej – na 3 metrach kwadratowych! – mieszka?a tam jaka? Marysia, nazywana cz?sto „nasz? kochan? pani? Marysi?”, poniewa? by?a poniek?d cz?onkiem rodziny, osob? zaufan?, kt?ra w dodatku wypieka?a wspania?e ciasta na ?wi?ta, a na co dzie? robi?a zakupy i pierogi. Pami?tam powa?ne rozprawy, autorstwa uczonych os?b, kt?re dzi? przedstawiaj? si? niekiedy jako antykomuni?ci, w kt?rych to rozprawach wyk?adano nam, i? s?u??ce by?y kapitalistycznym (lub wr?cz imperialistycznym!) prze?ytkiem, owocem pauperyzacji pewnych warstw spo?ecze?stwa; dla wielu „Mary?” jedyn? drog? ze wsi do miasta itd. W Polsce przysz?o?ci ?adnej „s?u?by” nie b?dzie, prace domowe albo w og?le znikn?, albo Marysie zast?pione zostan? przez maszyny, kt?rych prototypy powstaj? w?a?nie na Ukrainie lub na Krymie” – pointowa?y one uczone osoby, a nam nie pozostawa?o nic innego, jak wierzy?... Nie mam zamiaru szyderczo dowodzi?, i? historia zatoczy?a ko?o i poj?cie s?u?by (I am sorry: pomocy!) domowej wr?ci?o do ?ask, a te panie, kt?re jeszcze sta? na plotkowanie w kawiarniach, szeptem wymieniaj? si? opiniami o kandydatkach na wsp??czesne „Marysie”. Najwy?sze miejsca w rankingach zajmuj? te, kt?re nie ??daj? wolnego i drobnych na dyskotek? cz??ciej ni? raz w tygodniu, zaraz poni?ej s? te, kt?re ograniczaj? swoje ??dania do u?ywania samochodu (mo?e by? z panem w charakterze kierowcy, ale lepiej bez pana). O pozosta?ych wymienia si? informacje, co kradn? oraz czy ich „sympatia” ma tylko kij bejsbolowy, czy na dodatek BMW i czy BMW nie uda?o, by si? co jaki? czas u?yczy? „panu” i ile by o kosztowa?o? Ka?de zjawisko o szerszym zasi?gu pozostawia po sobie ?lady. Niekiedy niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale nie znaczy to, ?e owych ?lad?w nie ma. ?ladem, kt?ry pozosta? po latach nieskutecznej, ale burzliwej wojny ze zjawiskiem „s?u?by” jest – charakterystyczne dla naszych czas?w! – powszechne przekonanie, ?e taka czy inna „obs?uga” nale?y si? ka?demu. Utwierdzi?a nas w tym historia (s?awetne: „czy si? stoi, czy si? le?y...” itd.), utwierdza wsp??czesno??, kt?ra w zagranicznych filmach bezustannie ukazuje m?drych kamerdyner?w, czarnosk?re kucharki, asystentki asystent?w i inne gatunki s?u?by. Jest to dla nas wyzwanie czas?w, gdy? ?wiat wype?niony s?u?b? stanowi synonim Zachodu, do kt?rego d??ymy, a w?a?ciwie (co, nie?) nale?ymy i je?li nie mam osobistej s?u?by nie znaczy to bynajmniej, ?e mie? jej nie powinienem; na razie przeistaczam w s?u?b? otoczenie! ?ony, (narzeczone, sympatie itd.) zarzucaj? wsp??czesnym m??czyznom, ?e ci s? poni?ej wszelkich standard?w, je?eli ich nie obs?uguj?, cokolwiek by to mia?o oznacza?. M??czy?ni nawzajem ??daj? od kobiet wszelakiej obs?ugi, w zwi?zku z czym najpowszechniejsza krytyka partnera zamyka si? w s?owach „s?u??c? sobie ze mnie robisz!” Politycy m?wi? o s?u?bie narodowi lub spo?ecze?stwu, ale obserwatorzy postrzegaj? to jako d??no?? do w?adztwa, otaczania si? s?u?b? (lub S?u?bami...), lub w postaci dzia?a?, umo?liwiaj?cych kupowanie s?u?alczych us?ug innych. W og?le s?u?alczo?? jest w wyj?tkowej modzie, ale to tak na marginesie, gdy? zjawisko jest historyczne. A wszystko to, dlatego ?e wykre?lili?my z naszego ?ycia, odmitologizowali?my i og?lnie doprowadzili do spsienia – pi?kny zaw?d „s?u??cego”. Poniewa? we wszystkim na?ladujemy Ameryk?, pami?tajmy i? w USA na ka?dym radiowozie ?wieci napis „We serve and protected”. MY S?U?YMY I OCHRANIAMY. Andrzej Bajkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości