Reklama

Kocim pazurkiem - Kultura reklamy

06/09/2001 13:08
Siedzieli?my w Piwnicy Wandy Warskiej przy warszawskiej Star?wce, s?uchali?my nadzwyczajnego tercetu Andrzeja Kurylewicza i kiedy trzeba by?o z ?alem zbiera? si? do domu, kto? powiedzia?: „wr?c? i zn?w b?d? mnie przekonywali, ?e tylko kidipar naprawd? koi b?l. A ib?prom?”Rozbawieni trafno?ci? uwag wyszli?my w gwarn? – przecie? lato! – staromiejsk? noc i w ten spos?b zacz??em rozmy?la? o „kulturze reklamy”, kt?ra u nas w tej chwili jakby wypiera „kultur? informacji”. Ale o tym za chwil?, gdy? kilka s??w warto po?wi?ci? Piwnicy. Czynna jest w poniedzia?ki, nie pobiera pieni?dzy za bilety wst?pu i w?adze traktuj? j? jako plac?wk? wy?szej u?yteczno?ci publicznej: SLD-owski burmistrz Gminy Centrum, p. Wieteska, na realizacj? ka?dego takiego poniedzia?ku daje 1.000 z?. Musi to wystarczy? na ?wiat?o, sprz?tnie i honoraria dla muzyk?w. Bior?c pod uwag? ich klas?, s? to grosze, ale jednak... Gest Burmistrza nie s?dz?, aby by? spowodowany celami wyborczymi, nie mniej je?li SLD pod koniec miesi?ca wygra wybory, b?dzie to m.in. skutek takich i podobnych dzia?a?. ?rodowiska kultury, opiniotw?rcze, nie musz? by? „za” jak?? w?adz?, one w og?le rzadko bywaj? „za” jak?kolwiek, ale to bardzo du?o, gdy nie s? „przeciw”. W Warszawskim SLD o tym wiedz?. A w P?ocku? Natomiast wracaj?c do „kultury reklamy”. Nietrudno zauwa?y?, ?e reklama polega na tym, aby ?ga?: w jedwabnych r?kawiczkach, przekonywaj?co i bez mo?liwo?ci zarzucenia jej jawnego k?amstwa. Najwy?ej przesad?. To, ?e „tylko TO” ci? uszcz??liwi, pozwoli schudn?? lub przyty?, zlikwiduje b?l, stres, pr?chnic? i ewentualny wyciek, ?e jest „uuch!”, „mniam – mniam” i b?yskawicznie uwodzi kobiety oraz mog? ci odrosn?? nie tylko ko?c?wki w?os?w, ale i ca?e w?osy – jest to oczywi?cie wszystko bujda na resorach i nawet nikt nie usi?uje nas przekonywa?, ?e nie jest; idzie o to, aby? zapobiega? wypadaniu, wyciekom, tuszy, b?lom itd. za pomoc? produkt?w TEJ a nie innej firmy. Bo czym?e jest „zwyk?y” proszek, a nawet „wiod?cy” wobec... „Kultura reklamy” wros?a w nasz? rzeczywisto?? ju? tak g??boko, ?e zacz?li?my j? na?ladowa? we wszystkim, o czym m?wi si? publicznie. Zauwa?my bowiem, ?e „kultura informacji” te? dzi? nie bardzo liczy si? z prawd?. Bez ?enady wmawia si? ludziom genialno?? polityk?w i proponowanych przez nich rozwi?za? (przy okazji m?wi?c, ?e „inne firmy” produkuj? wszystko do d..., co ju? w reklamie jest niedopuszczalne!), zachwala istnienie rzeczy nieistniej?cych i obiecuje na pot?g? rozkosze, przy kt?rych wszystko, co mog? przynie?? podpaski, pampersy, ?rodki przeciwb?lowe, jugurty i samochody – to jest nic! Byleby?my nabyli produkty tej, a nie innej firmy. Zobaczymy te rozkosze tak samo, jak odrosn? nam w?osy po u?yciu... Nie pami?tam czego. Wbrew pozorom bezustanne zwyci?stwa zara?onej „kultur? reklamy” kultury informacji nie dotycz? tylko wybor?w, aczkolwiek obecnie uleg?o to nasileniu. Wszelkie informacje natury politycznej, gospodarczej, kulturalnej, obyczajowej, organizacyjnej itd. s? przesadne, hiperoptymistyczne (je?li my) lub super-pesymistyczne (je?li my) lub super-pesymistyczne (je?li oni) i pozbawione jakiejkolwiek odpowiedzialno?ci. Poniewa? za przekroczenie kodeksu reklamowego p?aci si? utrat? autorytetu, a nawet pracy – za przekroczenia kodeksu etycznego mo?na doczeka? si? najwy?ej krytycznej uwagi przeciwnik?w i awansu ze strony przyjaci??: ale im do?o?y?! Coraz wi?cej jest medi?w – czasopism, stacji radiowych i TV itp. – o charakterze reklamowym i tylko chroni si? jakie? interesy, ??daj?c pieni?dzy za pokazanie (przypadkowe!) np. czyjego? logo lub (przypadkowe) napomkni?cie, ?e dobrze si? nam jecha?o samochodem markii... szsza...! Nie mo?na powiedzie?, napisa?, pokaza? czego? dobrego, bo jak to? Przecie? to kryptoreklama! W wywiadzie gwiazda nie mo?e np. ujawni?, ?e uwielbia jajecznic?: no, chyba ?e nadmieni (za odpowiedni? op?at? dla producenta), ?e jada jajka zniesione przez kury, wykarmione na paszy X., z termy Y, sprzedawane przez sie? Z... W tych samych numerach (i to tak?e bynajmniej nie bezp?atnie, gdy? kto trzeba dba, aby firma X, Y i Z kupi?y odpowiedni czas lub powierzchni?), ale bywa za darmoch?, chwali si? nieprzytomnie pana X, pana Y, lub pani? Z. S? z w?a?ciwej firmy, z kt?rej producent dosta?... I tak toczy si? nasz zwariowany ?wiatek! Andrzej Bajkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości