Koleżanka Fama głosi, że Płock rządzony jest głównie przez ludzi pewnej opcji. Nie powiem jakiej, gdyż byłaby to reklama, a temu przeciwstawia się mój Wydawca: pisanie o kimkolwiek (i to niezależnie od tego dobrze czy źle) wymaga dziś opłaty, mnie jak dotąd płaci – inna sprawa, że mizernie – wyłącznie wydawca, a nie opcja ani tym bardziej Fama.Fama na stałe przebywa w województwie zachodniopomorskim, ale sporadycznie bywa też na Mazowszu i wówczas głosi. Głos koleżanki Famy dociera także do stolicy. Jako patriocie Płocka wydaje mi się, że winienem na tę okoliczność złożyć komu należy donos, co też niniejszym czynię. Otóż – powiem odrobinę enigmatycznie, aby nie być posądzonym... itd. W Warszawie, w pobliżu pewnego budynku, niezbyt odległego od Wisły ktoś zapytał mnie, jak osądzam życie codzienne w Płocku, szczególnie zaś postępowanie reprezentantów władzy tamże, albowiem zdarzyło się, że w innej okolicy, samorządnie kierujący się samorząd lokalny, samorządnie ocenił przesadnie wysoko postawę swego członka, który wedle odgłosów Famy zachował się niezbyt przyzwoicie. Ponieważ samorząd ten wywodził się z owej pewnej opcji, stołeczne kierownictwo opcji wpadło w popłoch, albowiem unika ono jak może psucie sobie opinii u społeczeństwa, gdyż społeczeństwo i tak nie ma szczególnie dobrej opinii o owej opcji, a to na skutek pewnych zaszłości. Stwarza to zresztą przedziwną sytuację, gdyż z jednej strony społeczeństwo jest ostrożne wobec tej opcji (ze względu na jej przeszłość), a z drugiej nastawione do niej wręcz entuzjastycznie, a to ponieważ opcja, która przyszła do władzy po tamtej, budzącej wątpliwości opcji – wzbudziła wątpliwości jeszcze większe. Teraz społeczeństwo – powiedzmy sobie: nie jest to naiwne! – wierzy, że szykujące się zmiany przyniosą ogólną poprawę, gdyż ci, którzy kiedyś wydawali się nienajlepsi, w świetle zachowań następców budzą sentymentalne wspomnienia i tęsknoty oraz wiarę, że jeśli nadejdą – będzie lepiej (bo gorzej już chyba być nie może?). Nie, abyśmy podejrzewali, że coś jest nie w porządku, ale przyglądamy się i dlatego wypytujemy – powiedziano mi – a pan obraca się w Płocku ...” Informuję zatem lojalnie tych, pośród których się obracam, że wyznaczono mi zadanie, abym się przyjrzał bliżej takim sprawom, jak sprawność kierowania miastem, spolegliwość wobec przedstawicieli społeczności lokalnej, ewentualne przejawy nepotyzmu, korupcji, dotrzymywanie złożonych obietnic i brak (albo nadmiar) arogancji, na co wypytujący mnie są – wydaje się – szczególnie wyczuleni. Oczywiście nigdy nie podjąłbym się podobnych zadań, w pewnym sensie szpiegowskiej natury, gdyby nie pokrywały się one z moimi codziennymi zadaniami: pisaniem felietonów. Kimże bowiem jest felietonista? Osobnikiem, który przygląda się identycznym sprawom i – gdy coś podobnego spostrzeże – sygnalizuje to w imieniu i w interesie Czytelnika. Róbmy swoje. Proszę więc Państwa o listy: przyglądnijmy się temu, co jest. Cokolwiek na ich podstawie napiszę, zostałem zobowiązany przekazać, a jeśli tego nie uczynię (po prostu nie będzie mi się chciało!) – zostanie pilnie przestudiowane i zapewniono mnie, iż „wnioski zostaną wyciągnięte”. Mógłbym oczywiście na takie dictum zareagować porzekadłem o całowaniu wójta lub w podobny sposób – ale cóż by to zmieniło? Przeczytają zresztą nie tylko, co ja napiszę, przeczytają wszystko, co się pisze. Donoszę z Warszawy, iż ewentualna przyszła władza centralna rozpoczęła swoją kampanię od uważnej analizy zachowań członków niższych struktur i po prostu, jeśli nie należy zmieniać czegokolwiek w sposób zasadniczy, to w każdym razie należy uważać. Wierzę, że akurat w Płocku nie jest tak źle jak gdzie indziej, ale dlaczego nie miałoby być najlepiej? Troszeczkę mniej pewności siebie i zarozumialstwa, troszeczkę więcej słowności i spełnienia złożonych obietnic – czy to komukolwiek zaszkodziło? Pozdrawiam serdecznie moich zawsze przyjaciół. Wasz Agent Nr 2. Andrzej Bajkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze