W felietonie „Szko?a Ma?p” przed kilkoma tygodniami pisa?em o zas?ugach programu Big Brother jako podr?cznika dla polityk?w. Program sko?czy? si? i wysz?o na moje, zatem nie powstrzymam si? od jeszcze kilku uwag na temat, o kt?rym przyrzeka?em, ?e wi?cej ju? ani s?owa, bo s? chyba wa?niejsze programy?Ot?? wygl?da na to, ?e nie! Bowiem, czy? mo?na programem politycznym nazwa? og?aszane przez wszystkich obietnice, ?e „je?li my obejmiemy rz?dy to b?dzie lepiej”, przy czym to „lepiej” oznacza albo likwidacj? kas chorych (kt?rych wszyscy maj? do??), albo braci Kaczy?skich (kt?rych do?? maj? niekt?rzy), albo Mariana Krzaklewskiego, kt?ry po prostu znudzi? si?, ewentualnie premiera Buzka, kt?ry nudzi itd. Nauczeni w szkole wielkiego brata politycy winni natomiast zastanowi? si? g??boko nad tym, kto wygra w TVN p?? miliona i s?aw?. Nie tyle zreszt? „kto wygra?” (tzn. ?e Janusz Dzi?cio? z Grudzi?dza, zatrudniony jako szef Stra?y Miejskiej w ?wiecku), ale JAKI CZ?OWIEK wygra? i JACY ODPADLI. Ot?? odpadli m.in.: zarozumia?a pi?knotka; inna pi?knotka – ca?kowicie sztuczna; „pierdziel?ca wszystko” ?mieszka; silny cz?owiek w sk?rze, uwa?aj?cy niewiasty za „wieprzowink?”; niewydarzony artysta; dwulicowa intelektualistka i inni, zgrywaj?cy si?, upozowani lub pozbawieni indywidualno?ci. Wygra? natomiast osobnik bezpretensjonalny, ?rednio m?dry, ale zaradny i silny, unikaj?cy skrajnych opinii i brukowego j?zyka pragmatyk, potrafi?cy wzruszy? si? i zademonstrowa? to p?yn?cymi z oczu ?lozami, kochaj?cy ?on? i dzieci (oraz „wszystkich”, jak zadeklarowa? na koniec, ale nie na pocz?tek!) mi?o?nik porz?dku i dyscypliny, solidny pracownik, kt?ry nie kry?, ?e owszem, cieszy si? ze s?awy, ale najbardziej z pi?ciu miliard?w starych z?ot?wek, kt?re w jakiej? cz??ci przeznaczy na cele spo?eczne, ale wi?kszo?? przeka?e do zagospodarowania ?onie. Publiczno??, kt?ra w tym wypadku naprawd? mog?a wybiera?, nie ograniczona ?adnymi „listami”, miejscami na tych listach i kt?ra (przypomnijmy sobie!) kandydat?w poddanych „pr?bie programu” tak?e wybra?a – „nominowa?a” Janusza. Czyli mamy zdrowo my?l?ce, przytomne spo?ecze?stwo, kt?remu wmawia si?, ?e jest niedorozwini?te (tym ?atwiej w?wczas manipulowa?!) gdy? np. bierze udzia? w g?osowaniu w takim czym?, co jest be, a nawet be-be (Big Brother). Przypuszczam, ?e masowe zainteresowanie programem, kt?re w?a?ciwe jest zreszt? nie tylko dla Polski, w powa?nej mierze bierze si? st?d, ?e jest on „towarem zast?pczym”, substytutem prawdziwie demokratycznych wybor?w, kt?rych od dawna nigdzie na ?wiecie ju? nie ma. K?ami?? To sk?d w takim razie wzi??o si? to og?lno?wiatowe zwierz?, zwane „klas? polityczn?”? Istniej? sugestie, aby „stado zlikwidowa?” gdy? jest zara?one, ?eby je ograniczy? lub wymieni? na co? lepszego (co?), ale w ko?cu ono istnieje i trzyma si? ca?kiem dobrze. Jest oczywi?cie wyspecjalizowane we w?asnej obronie i dlatego status quo nie zmienia si? od lat. Walka o przetrwanie stada, kt?re prowadzi ono na dwie stron, albowiem ze spo?ecze?stwem (oszukuj?c je) lub z innymi „podstadami” (z konkurencj? do lepszych miejsc przy ??obie) przybiera coraz ostrzejsze formy. Do wybor?w b?dziemy jeszcze wracali. Poniewa? nikt z naszej „klasy politycznej” nie potrafi po prostu by? jak Janusz Dzi?cio?: normalny. Stanowi on co? jak wzorzec metra z Sevre – wzorzec lubianego przez Polsk? cz?owieka. Ze ?wiecka. Andrzej Bajkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze