Reklama

Kłujący problem na Akacjowej

14/08/2013 08:58
Budynek komunalny przy ul. Akacjowej w Raciążu to pierwsza tego typu inwestycja od wielu lat. Z zewnątrz budynek sprawia bardzo dobre wrażenie, ale niestety nie jest z nim wszystko w porządku. A władze miasta mają problem, bo wykonawca nie usuwa usterek w ramach gwarancji.
Blok przy Akacjowej ma trzy kondygnacje i mieszka w nim kilkanaście rodzin. Kiedyś stał tam stary budynek. Budowa nowego rozpoczęła się w 2010 r. W grudniu ub.r. blok był gotowy. Inwestycja kosztowała blisko 2 mln zł. – Od samego początku były problemy z tym budynkiem. Np. okazało się, że nie ma gdzie zrobić tam kotłowni, ani nie można podłączyć nitki ciepłowniczej. Trzeba było zrobić ogrzewanie gazowe. To niestety spowodowało wzrost opłat za czynsz – mówi wiceburmistrz, Paweł Rybka.
Dodaje, że budynek jest obarczony wieloma usterkami. To m.in. nieszczelne i porysowane okna, problemy z instalacją elektryczną, kłopoty z wentylacją, awarie czujników gazu. Dopiero niedawno udało się zamontować w budynku antenę zbiorczą do odbioru telewizji, która miała być od momentu powstania budynku.
Już w marcu odbyło się pierwsze spotkanie z wykonawcą, którym jest jedna z ciechanowskich firm. Zostały zgłoszone usterki i wykonawca zobowiązał się je usunąć. Ale nic z tego nie wyszło. W kwietniu było kolejne spotkanie. – Spisaliśmy protokół z wyszczególnieniem usterek i wykonawca zadeklarował natychmiastowe ich usunięcie. Podczas tego spotkania zgodził się też, abyśmy we własnym zakresie wykonali antenę zbiorczą – mówi Paweł Rybka. Tłumaczy, że na blok jest trzyletnia gwarancja i bez zgody wykonawcy nie można dokonywać żadnych prac na terenie budynku, bo wtedy przepadnie okres gwarancyjny.
Wiceburmistrz dodaje, że kwietniowe ustalenia pozostały niestety na papierze. – Wysyłaliśmy pisma, dzwoniliśmy, ale nie możemy skontaktować się z wykonawcą. Wygląda na to, że nas unika. Na dodatek mamy informacje, co prawda niepotwierdzone, że firma jest w stanie upadłości – mówi Paweł Rybka.
Dodaje, że przy okazji kłopotów z wyegzekwowaniem naprawy usterek, wyszło na jaw, że w Urzędzie Miejskim nie ma tzw. zabezpieczenia ze strony wykonawcy inwestycji. Wiceburmistrz tłumaczy, że wykonawca wnosi tzw. zabezpieczenie na rzecz instytucji, która zamawia usługę. Mogą to być środki finansowe, poręczenie bankowe albo gwarancja ubezpieczeniowa. To zabezpieczenie to jakiś procent kwoty na jaką opiewa inwestycja. W przypadku budynku przy Akacjowej było to 5 proc., czyli niespełna 100 tys. zł.
Paweł Rybka tłumaczy, że 70 proc. zabezpieczenia jest zwalniane przy odbiorze inwestycji, po podpisaniu protokołu końcowego, ale bez uwag. Pozostała część zabezpieczenia pozostaje w gestii zamawiającego przez cały okres trwania gwarancji. Jeśli chodzi o Akacjową byłoby to ponad 30 tys. zł. – Niestety tego zabezpieczenia nie ma na koncie Urzędu Miejskiego – mówi wiceburmistrz. Zaznacza, że te pieniądze można by przeznaczyć na naprawę usterek, a tak miasto musi wykładać własne środki, a na ten cel nie są one uwzględnione w budżecie.    (gsz)
fot. Grzegorz Szkopek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości