We wtorek przed świętami byłam w biurze Telekomunikacji Polskiej w Płocku przy ul. 1 Maja. Wcześniej złożyłem wniosek o zainstalowanie systemu do internetu SDI, tego dnia między 9.00 a 10.00 miałam tylko umowę podpisać. Niestety, okazało, że w biurze tym za nic mają czas klientów, który obecnie jest bardzo drogi.Po przybyciu do biura o godz. 9.45 okazało się, że umowa nie jest jeszcze gotowa, dopiero trzeba ją będzie pisać. Trwało to około 20 minut. Umowę podpisaliśmy, wystawioną kwotową fakturę również. Myślałam, że zapłacę ją potem przelewem, żeby nie tracić czasu, okazało się, że trzeba to zrobić na miejscu, w kasie. Trudno, szkoda tylko, że nie dowiedziałam się o tym kilka minut wcześniej, przed otwarciem kasy, nie musiałabym wówczas stać w tasiemcowej kolejce ludzi, którzy przyszli płacić za abonament telefoniczny. Odstałam swoje w kolejce, a kiedy pokazałam fakturę, okazało się, że muszę opuścić kolejkę, żeby najpierw wypełnić odpowiedni dokument wpłaty. O co mi chodzi? O to, że wszystkich tych kłopotów uniknęłabym, gdyby urzędniczka, która wypisywała umowę, poinformowała mnie, co muszę zrobić. Ją to jednak wyraźnie nie obchodziło. W ogóle dziwi mnie brak dynamizmu w tej placówce. Kiedy sprawę SDI chciałam załatwić dzień wcześniej, powiedziano mi, że urzędniczka może wypisać tylko 20 umów dziennie. Taką ma normę.... I jeszcze jedno. Na wywieszce w kasie napisane jest: Wpłaty za zakup telefonów poza kolejnością”. Telefon średniej klasy kosztuje 200 zł. System SDI – 1000 zł. Ciekawe dlaczego z większymi dla firmy pieniędzmi trzeba stać w kolejce, a z małymi nie trzeba... *** Jestem z pielęgniarkami Chciałbym przekazać redakcji, że bardzo solidaryzuję się z kobietami, które zablokowały ulicę Wyszogrodzką a potem – po świętach most. A co im pozostało innego? Sam stałem w korku koło torów, ale wcale nie mam o to pretensji. Niech ktoś spróbuje wyżyć za 600 zł miesięcznie. Ogłoszenie protestu nie dało nic, strajk w szpitalu nie dał nic, może w takim razie zablokowanie dróg obudzi sumienia niektórych. Dla górników się pieniądze znalazły, dla hutników także, nauczycielki też dostały swoje, tylko o biednych pielęgniarkach nikt nie pamięta. Dziewczyny, blokujecie wszystkie drogi w Płocku aż do skutku. *** Blokada dróg nie jest rozwiązaniem Przed świętami kilkadziesiąt kobiet, pracowników służby zdrowia, skutecznie sparaliżowało całe miasto. Tymczasem policja stała obok i nie kiwnęła palcem. To znaczy, że w Polsce każdemu wolno łamać prawo. Przecież te panie powinny być usunięte siłą, bo blokowały drogę publiczną.. Dla mnie wszelkie protesty powinno się rozpatrywać w kategorii skutków. Co da mi zablokowanie jezdni? Nic, poza pozbawieniem się zwolenników w społeczeństwie. O ile wcześniej, prawie wszyscy popierali słuszne protesty pielęgniarek, to po zablokowaniu dróg zwykłym ludziom, to wszystko nie wygląda już tak jednoznacznie. Kto jest odpowiedzialny za pensje pracowników służby zdrowia? Przede wszystkim lokalny samorząd, ewentualnie w jakimś stopniu rząd. Jeśli protest ma przynieść skutek, to skierujmy go w tym kierunku, co trzeba. Absolutnie nie namawiam do zablokowania Urzędu Miasta, niemniej organizatorzy protestów muszą trochę myśleć... *** Brawo PSS Jestem rozczarowany. Ale rozczarowany bardzo mile, bo tego się nie spodziewałem. Ze dwa lata nie robiłem już zakupów w sklepie PSS na Międzytorzu. Ostatnio nogi mnie tam z różnych przyczyn zaniosły. Oczy mi wychodziły ze zdumienia Kupić można praktycznie wszystko. Ale nie o to mi chodzi. Tak miłej, fantastycznej obsługi klienta dawno nie widziałem. *** Znowu o taksówkach Chciałbym dołożyć swój głos do dyskusji na temat taksówek w Płocku. Ktoś z czytelników poruszał problem parkowania taksówkarzy przy ulicy Rembielińskiego, a podobnie jest na ulicy Padlewskiego. Jest tam wyznaczony kawałek ulicy, na którym taksówki mogą parkować. I bardzo słusznie. Cóż z tego, skoro te zajmują prawą stronę ulicy nie tylko w wyznaczonym miejscu, ale często się zdarza, że aż do łuku Padlewskiego. Efektem jest m.in. to, że trzeba omijać cały 100-200 metrowy rząd taksówek. Omijanie polega na zjechaniu na lewy pas. Kiedy rozpoczyna się ten manewr, na lewym pasie nie ma nikogo, jednak w trakcie jego wykonywania na lewym pasie pojawiają się samochody, który skręciły w ulicę Padlewskiego, choćby z Sienkiewicza. Ci trąbią, pukają się znacząco w czoło, mają pretensje, że wymusza się pierwszeństwo przejazdu. A jak tu nie wymuszać, skoro cały pas zablokowany jest przez taksówki. Nie mam nic przeciwko tym pojazdom, sam z nich czasami korzystam, jednak na wszystko powinny być określone przepisy. Jeżeli taksówki mają stać na długości 50 metrów, to w porządku. Jednak dla tego, który stoi na 51 metrze powinien być mandat.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze