W 9. kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock pokonała Pogoń Szczecin 2:0. Obydwa gole w II połowie strzelił Kante, niewątpliwie bohater piątkowego spotkania. Przed meczem tematem nr 1 był brak napastnika w zespole. Po zakończeniu pojedynku nikt nawet o tym nie wspominał – wszyscy cieszyli się, że Hiszpan strzela bramki.
W tym sezonie płocczanie wygrali przed własną publicznością dwa mecze (z Lechią Gdańsk 2:1 i z Jagiellonią Białystok 1:0) i dwa razy schodzili z murawy pokonani (z Legią 2:3 i Koroną 1:2). Wysokie, VII miejsce w tabeli dało im zwycięstwo 2:1 nad Zagłębiem w Lubinie. Widać z tego wyraźnie, że Wisła osiąga lepsze wyniki z drużynami z górnej części tabeli.
Zupełnie inaczej niż goście, którzy późno się przebudzili, dopiero w 5. kolejce wygrywając aż 5:0 z Termaliką Niciecza, a tydzień później pokonując 2:0 Piasta w Gliwicach. Potem zanotowali tylko remis z Cracovią i porażkę w Poznaniu 1:3. Starcie z beniaminkiem zapowiadało się bardzo ciekawe, trudno było przed meczem wskazać faworyta.
Obie drużyny o ligowe punkty walczyły 22 razy. 9 razy wygrała Wisła, dziewięć razy Pogoń, a cztery pojedynki zakończyły się remisem.
I połowa rozgrywana była pod dyktando gospodarzy, którzy mieli 8 strzałów na bramkę, z czego przynajmniej trzy powinny zakończyć się bramkami, ale w roli głównej w zespole Pogoni wystąpił Adrian Henger, debiutujący w Ekstraklasie. Wisła mogła strzelić gola w 6. min, po akcji Arkadiusza Recy i Kantego. W 12. min Kante trafił prosto w Hengera, w 15. min Sergiej Krivets strzelał z 18 m.
W 23. min świetnie zachował się Henger, który obronił mocny strzał kończący akcję Recy i Patryka Stępińskiego. Przez pierwsze 30 min goście nie wychodzili ze swojej połowy boiska, stwarzając najwyżej dwie akcje. Dopiero w ostatnim kwadransie Pogoń zaczęła atakować. Kilka razy kibice ze Szczecina wznosili ręce w górę, ale piłka mijała bramkę Wisły albo trafiała w ręce Seweryna Kiełpina.
Po przerwie Pogoń wyraźnie się przebudziła i niewiele brakowało, a zmieniłaby wynik na swoją korzyść. W 57. min Spas Delew zainicjował akcję, po której Adam Gyursco podał do Rafała Murawskiego, którego strzał obronił Kiełpin. Kilka minut później miała miejsce najgroźniejsza akcja Pogoni: Kamil Drygas wpadł na pole karne i z 5 m próbował zaskoczyć bramkarza Wisły. Ale Kiełpin był idealnie ustawiony.
Wreszcie w 77. min, po akcji Dominika Furmana wyszedł na pozycję Kante, przyjął piłkę i posłał ją do siatki. W 84. min Kante sam sobie wypracował sytuację. Zabrał piłkę rywalom, minął kilku stojących mu na drodze, oddał ją na chwilę Dimitarovi Ilievovi, a potem pięknym strzałem umieścił futbolówkę w siatce, ustalając wynik spotkania.
W piątek o godz. 18.00 rozpocznie się arcytrudny pojedynek z Termaliką w Niecieczy, a 1 października Wisła podejmować będzie na swoim stadionie Wisłę Kraków.
Wisła „pomocna dłoń” Płock
Tuż przed meczem do kibiców dotarła wiadomość, że z drużyną podpisał kontrakt zawodnik, który na koniec sierpnia 2016 roku rozwiązał umowę z Legią Warszawa. Powodem były kłopoty ze zdrowiem, które trwały przez ostatnie kilkanaście miesięcy, uniemożliwiając mu grę.
Wiadomość zaskoczyła nie tylko płockich kibiców, ale także działaczy Legii. Przed laty Ivic Vrdoljak był najdroższym, podstawowym piłkarzem Legii i z zespołem zdobył wiele trofeów. Na pytanie, czy przyjście do Wisły 33-letniego piłkarza, który na początku sierpnia miał poważną operację i powoli wraca do zdrowia, było spełnieniem jego życzenia, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Kto rządzi na stadionie?
Dzień meczu nie dla wszystkich okazał się świętem. Niewiele brakowało, a spotkania nie obejrzałby jeden z byłych prezesów klubu, prowadzący Wisłę do jej największych sukcesów w piłce nożnej i ręcznej. Przed wejściem został zatrzymany przez służby porządkowe i określony mianem „persona non grata”. Potem sprawa została wyjaśniona, ale niesmak pozostał.
Drugi incydent miał miejsce przed rozpoczęciem II połowy. Na sektorze D trybuny wschodniej wywieszony został baner z niewybrednym tekstem pod adresem jednej z płockich posłanek na Sejm RP. Długi baner wisiał do końca spotkania, nikt z władz klubu nie zareagował. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że w obu przypadkach inicjatorami akcji byli kibice. Powstaje zatem pytanie: kto rządzi na stadionie, kto dba o porządek i o to, by nikt nie był obrażany? W przypadku obraźliwych słów pod adresem PZPN, policji czy sponsorów, jest natychmiastowa reakcja spikera. W tej sytuacji wszyscy zachowali się tak, jakby nic się nie stało.
Jola Marciniak
Po meczu powiedzieli:
Kazimierz Moskal, trener Pogoni Szczecin
– Wisła zasłużyła na zwycięstwo, ale paradoksalnie, kiedy w II połowie zaczęliśmy trochę lepiej grać i stwarzać sobie sytuacje, straciliśmy bramkę po kontrze. Myślę, że czasem trzeba sobie odpowiedzieć na jedno pytanie: co chcemy w życiu robić. Jeśli chcemy grać w piłkę, to na pewno nie tak. Jestem zawiedziony postawą zawodników, szczególnie w I połowie. Jeśli nie zmieni się nasza gra, to w każdym meczu będziemy mieli ciężko. Naprawdę jestem bardzo rozgoryczony przebiegiem i wynikiem tego spotkania.
Marcin Kaczmarek
– Bardzo się cieszę z 3 punktów. Zdawaliśmy sobie sprawę, że potencjał Pogoni jest zdecydowanie wyższy niż miejsce, które zajmuje w tabeli, i to momentami, szczególnie w II połowie, się potwierdziło. Myślę, że mecz miał dwie fazy. I połowa była znacznie lepsza w naszym wykonaniu, stworzyliśmy sobie sporo sytuacji, trzy klarowne i dwie stuprocentowe. Szkoda, że nie udało się strzelić bramki. W drugiej części to Pogoń miała więcej gry, do momentu bramki Kantego. Bardzo dobrze w wielu sytuacjach zachował się Seweryn Kiełpin, właśnie tego od niego oczekujemy. To świadczy o klasie bramkarza, gdy zespołowi przez jakiś czas nie idzie, przeciwnik stwarza sytuacje i jeśli wtedy bramkarz staje na wysokości zadania, to jest o wiele łatwiej. Myślę, że Wisła była lepsza, bo strzeliła dwie bramki więcej niż Pogoń.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze