Reklama

Piłka ręczna. Już 16 listopada wielka Barcelona przyjedzie do Płocka

LIS16

ORLEN Arena w Płocku godz: 20:45

Nie wiedzie się drużynie ORLEN Wisły w tym sezonie Ligi Mistrzów. Zaledwie jedna wygrana w sześciu meczach to niewiele w stosunku do oczekiwanych rezultatów. Ale choć szanse na wyjście z grupy nie są zbyt duże, to dopóki piłka w grze – wszystko jest możliwe.

Piłka ręczna - to taki płocki narodowy sport. Przed drużyną (oraz oczywiście kibicami) wielkie wydarzenie sportowe. Do Płocka przybędzie jedna z najlepszych na świecie drużyn piłki ręcznej – FC Barcelona. 

Najbardziej utytułowany zespół szczypiorniaka na świecie nie jest zbyt częstym gościem płockiego klubu. W ORLEN Arenie Barcelona występowała dwa razy, ale wszyscy kibice na pewno pamiętają zwłaszcza pierwszy mecz, który odbył się 6 grudnia 2014 roku, kiedy to na widowni zasiadło ponad 5,5 tys. widzów, co oznaczało nadkomplet. Trudno się jednak dziwić, pojedynek był wydarzeniem większym niż spotkania z Kielcami. 

Reklama

Dziś trudno powiedzieć, czy wówczas na trybunach zasiedli sami optymiści, którzy wierzyli w zwycięstwo płockiej drużyny. Najprawdopodobniej więcej osób marzyło o tym, by po prostu nie przegrać zbyt dotkliwie. Zwłaszcza że już przed tamtym spotkaniem ORLEN Wisła była pewna awansu do TOP 16.

Trener Manolo Cadenas miał wtedy do dyspozycji wszystkich zawodników z wyjątkiem Milijana Pusicy, który dwa tygodnie wcześniej przeszedł operację kolana, przez co najpierw musiał poruszać się o kulach, a potem czekała go długa rehabilitacja.

Reklama

Była to pierwsza wizyta drużyny ze stolicy Katalonii w naszym mieście, trudno zatem dziwić się temu, że trybuny ORLEN Areny wypełniły się do ostatniego miejsca. Bilety zostały wyprzedane w 40 minut, a wszyscy kibice oczekiwali wielkich emocji.

I się doczekali. ORLEN Wisła od początku bardzo mocno zaatakowała, grała świetnie w obronie, a na dodatek między słupkami stanął znakomicie dysponowany Marcin Wichary. To dzięki niemu i dobrej grze Kamila Syprzaka na kole w 5. min płocczanie prowadzili 4:1.

Reklama

Wystarczyło jednak kolejnych pięć minut, by goście zmniejszyli rozmiary porażki do wyniku 5:4. Wydawało się, że na tym skończy się świetna passa płockich szczypiornistów i goście odnajdą swój rytm, ale nic takiego nie miało miejsca. Kolejne rzuty bronił Wichary, a do bramki rywali trafili: trzy razy Nemanja Zelenovic, dwa Alexander Tiumestsev i raz Valentin Ghionea, zaś po stronie Barcelony tylko Nikola Karabatic. Po kwadransie ORLEN Wisła prowadziła 11:5. 

W tym czasie Barcelona kilka razy traciła piłkę po własnych błędach, momentami Katalończycy nie wiedzieli wręcz, jak pokonać chodzącą jak szwajcarski zegarek obronę płockiej drużyny. Przy stanie 9:5 trener Xavier Pascual wziął czas, ale to i tak nie pomogło jego zespołowi, który od razu stracił dwie kolejne bramki.

Reklama

Drugi kwadrans gry nie był już tak dobry w wykonaniu płockiej drużyny. Gra się wyrównała, ale i tak ORLEN Wiśle należały się słowa uznania, bowiem drużyna gospodarzy rzuciła rywalowi 17 goli w jednej połowie. Tyle bramek Barcelona rzadko traciła.

Po przerwie płocczanie stracili dwa gole z rzutów karnych, których wykonawcą był Kiril Lazarov, trzeciego karnego obronił Rodrigo Corrales, który na chwilę zastąpił Wicharego w bramce. W 33. min był pierwszy w tym spotkaniu remis – 17:17. Płocczanie odpowiedzieli dwiema bramkami, wyszli na prowadzenie, a potem pokazali, co znaczy „wiślacki” charakter, o którym tak często mówią w klubie. W 39. minucie Nafciarze prowadzili 22:18.

Reklama

Kolejne minuty spotkania były wyrównane. Na listę najlepszych strzelców obok Lazarova i Sirheia Rutenki wpisywali się kolejni zawodnicy Barcelony, ale ORLEN Wisła nie traciła przewagi nad rywalami, prowadziła 3 – 4 bramkami. 

W 58. min. ORLEN Wisła prowadziła 33:31 i przy ogłuszającym dopingu kibiców walczyła o zwycięstwo nad jednym z najlepszych zespołów, w barwach którego grał (w Płocku zupełnie bezradny) najlepszy piłkarz ręczny świata Nikola Karabatic.

Ostatniego gola dla płockiej drużyny strzelił Valentin Ghionea, a kibice śpiewali „nawet słynna Barcelona naszej Wisły nie pokona”. Warto dodać, że tamten sezon należał do Barcelony. Z wyjątkiem tego jednego meczu w Płocku wygrała wszystkie pozostałe, została także triumfatorem Ligi Mistrzów. 

Reklama

ORLEN Wisła – FC Barcelona - 34:31 (17:15) 

ORLEN Wisła Płock: Rodrigo Corrales, Marcin Wichary – Michał Daszek, Emil Dan Racotea 2, Aleksander Tioumentsev 3, Adam Wiśniewski, Valentin Ghionea 3, Tiago Rocha 5, Mariusz Jurkiewicz 6, Kamil Syprzak 5, Nemanja Zelenovic 7, Angel Montoro 1, Ivan Nikcevic 2. 

FC Barcelona: Gonzalo Perez de Vargas, Daniel Saric – Jesper Noddesbo, Victor Tomas 2, Raul Entrerrios 3, Cedric Sorhaindo 1, Daniel Sarmiento, Aitor Arino, Gudjon Valur Sigurdsson 6, Siarhel Rutenka 9, Viram Morros, Nikola Karabatic 3, Wael Jallouz, Kirił Lazarow 7.

Reklama

Drugi raz Barcelona zagrała w ORLEN Arenie 1 października 2017 roku. W tym meczu ORLEN Wisła przegrała 30:37, a w rewanżu na wyjeździe uległa rywalom 27:28. Drużyna Nafciarzy nie wyszła nawet z grupy, a kolejne dwa sezony spędziła w grupach C/D Ligi Mistrzów, by kolejne dwa spędzić w Lidze Europejskiej. W drugim roku po powrocie do elity ORLEN Wisła znowu zmierzy się z Barceloną, która zajmuje 1. miejsce w grupie B i wiele wskazuje na to, że wywalczy sobie bezpośredni awans do ćwierćfinału LM.

Bez wątpienia pojedynek zaplanowany na 16 listopada, a następnie mecz rewanżowy (23 listopada) będą dla nas wielkimi wydarzeniami sportowymi. Mamy nadzieję, że drużyna ORLEN Wisły i trener Xavi Sabate znajdą sposób, by po meczu kibice mogli znowu zaśpiewać: „nawet słynna Barcelona naszej Wisły nie pokona”.

Reklama

Jola Marciniak

Fot. D. Ossowski

Miejsce zdarzenia mapa Płock
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości