Już w ubiegłym roku informowaliśmy naszych czytelników o wynikach ekspertyzy jedynego, płockiego mostu. Nasz niepokój wzbudziła wtedy informacja o nitach pękających w czasie przejazdu pociągów. Te, wówczas jeszcze wstępne wyniki, potwierdził teraz dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Stanisław Markuszewski.W rozmowie z nami przyznał, że konstrukcja mostu jest skorodowana, w niektórych miejscach nawet w 50%, brakuje wielu nitów, osłabione są przyczółki. W złym stanie jest także cześć kolejowa mostu. Niestety, te wyniki nie są dostatecznym argumentem, żeby obniżyć dopuszczalny tonaż pojazdów i ograniczyć ruch na płockim moście jedynie do potrzeb lokalnych. Ekspertyzę przez kilka miesięcy wykonywała płocka firma Cover przy współpracy z Instytutem Badania Dróg i Mostów z Warszawy oraz Politechniką Gdańską i Politechniką Wrocławską. Tym razem, w przeciwieństwie do wcześniejszej ekspertyzy wykonanej na zlecenie Polskich Kolei Państwowych, badania były wykonywane w różnych warunkach i przy różnych obciążeniach, przez długi okres czasu, co na pewno przyczyniło się do tego, że są bardzo dokładne. Eksperci sprawdzili jak konstrukcja mostu zachowuje się w czasie płynnej jazdy i hamowania pojazdów jadących z różnym obciążeniem. Według Stanisława Markuszewskiego most znajduje się w lepszym stanie niż wszyscy się spodziewali, chociaż szef MZD przyznaje, że konieczny jest remont konstrukcji. Jej nienajlepszy stan to wynik nie tylko ruchu tranzytowego tirów oraz pociągów, w tym z ładunkami niebezpiecznymi, ale także pamiątką po powodzi ze stycznia 1982, kiedy woda uszkodziła jeden z przyczółków. Nie bez znaczenia jest także fakt, że różnica wysokości pomiędzy przyczółkami płockiego mostu wynosi ponad 10 metrów i na ten niższy, w Radziwiu, działają olbrzymie siły poziome i odśrodkowe, występujące w chwili, kiedy pojazdy gwałtownie hamują lub przyśpieszają przed zjazdem z przeprawy. To między innymi przyczyniło się do uszkodzeń, które powstały w czasie kataklizmu sprzed blisko dwudziestu lat. Już można zauważyć, że pociągi z paliwami i innymi środkami chemicznymi z Polskiego Koncernu Naftowego Orlen S.A. są krótsze, jadą też w czasie przejazdu przez most bardzo wolno. PKP i PKN już zostały poinformowane o wynikach ekspertyzy. Kolej będzie ponadto musiała zainwestować pieniądze w remont torowiska, postulowane jest zastosowanie bezstykowego, co znacznie ograniczy niebezpieczne drgania. Do ich zmniejszenia może się także przyczynić wycofanie z eksploatacji wagonów, które mają zdeformowane koła, a mimo to nadal są używane. Wyniki ekspertyzy znane są już także w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej oraz w Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych. Stanisław Markuszewski zaznacza, że wyraźnie poinformowano te instytucje, iż płocki most nie może być eksploatowany tak intensywnie jak do tej pory. Jak stwierdził, już od 1 kwietnia zostanie ponownie ograniczony ruch tranzytowy tirów w Płocku. Wystąpiono także do Ministra Transportu o zapewnienie już w tegorocznym budżecie GDDP na prace remontowe. Środki takie powinny być także zapewnione na lata kolejne, ponieważ remont będzie przedsięwzięciem długofalowym, wykonywanym na małych odcinkach bez zamykania ruchu na moście. W przeciwnym razie dyrektor Markuszewski nie wykluczył możliwości ograniczenia ruchu zarówno samochodowego jak i kolejowego, a nikomu nie trzeba chyba mówić, że Płock jest jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w ruchu tranzytowym do państw nadbałtyckich. To także z naszego miasta wyjeżdżają transporty paliwa i innych środków chemicznych dla całego kraju. Tak więc wyniki ekspertyzy można podsumować krótko: nie jest źle, ale remontować trzeba, najlepiej od zaraz, ograniczyć ruch też było by dobrze. Gdyby rzeczywiście udało się wyeliminować ruch tranzytowy tirów z naszego miasta, to pomysł na dalsze ograniczenia podsunęli mieszkańcy osiedla Wyszogrodzka na jednym z ostatnich posiedzeń Rady Osiedla, o czym już pisaliśmy kilka tygodni temu. Postulowali, aby PKN Orlen wybudował drugi terminal paliwowy, tym razem za Wisłą w Radziwiu. Gdy z pytaniem o taką możliwość zwróciliśmy się do Biura Prasowego PKN odpowiedź była szybka i zdecydowana: - Nie możemy oceniać pomysłów o których nic nie wiemy. Jeżeli powstałyby konkretne plany, wtedy moglibyśmy zająć stanowisko. Tak więc mieszkańcy Radziwia i kilku innych dzielnic takich jak Winiary czy Skarpa mogą spać spokojnie, chociaż... Udało nam się dotrzeć do pewnej nieoficjalnej informacji, z której wynika, że takie plany już kiedyś były. Prawdopodobnie w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, czyli pięć – siedem lat temu, władze ówczesnej Petrochemii Płock, którymi kierował Konrad Jaskóła rozważały możliwość wybudowania terminalu paliwowego w Radziwiu, jednak z niewyjaśnionych powodów pomysł nie wyszedł z fazy bardzo teoretycznych i nieśmiałych rozważań. Dlaczego? Nie wiadomo. Może zbyt duże były koszty finansowe, może niejasna była sytuacja własności gruntów, gdzie nowy terminal miał być zbudowany, być może nie wolno rozkopać miasta i włożyć pod nie rur, którymi popłyną tysiące ton łatwopalnych i toksycznych substancji? Może obawiano się odwiertów, które co pewien czas znaczą trasy rurociągów, za które odpowiada PERN i związanego z tym zagrożenia dla życia ludzi? Tak więc ten pomysł nie jest chyba najlepszy i pozostanie nam stary most, który chyba będzie co pewien czas remontowany (tym razem nie nawierzchnia, ale konstrukcja), korki na ulicach, oczekiwanie na nowy most i związane z nim rozwiązania komunikacyjne. Jacek Danieluk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze