Reklama

Jest już gotowa ekspertyza płockiego mostu - Potwierdziły się nasze informacje

05/03/2001 10:30
Już w ubiegłym roku informowaliśmy naszych czytelników o wynikach ekspertyzy jedynego, płockiego mostu. Nasz niepokój wzbudziła wtedy informacja o nitach pękających w czasie przejazdu pociągów. Te, wówczas jeszcze wstępne wyniki, potwierdził teraz dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Stanisław Markuszewski.W rozmowie z nami przyznał, że konstrukcja mostu jest skorodowana, w niektórych miejscach nawet w 50%, brakuje wielu nitów, osłabione są przyczółki. W złym stanie jest także cześć kolejowa mostu. Niestety, te wyniki nie są dostatecznym argumentem, żeby obniżyć dopuszczalny tonaż pojazdów i ograniczyć ruch na płockim moście jedynie do potrzeb lokalnych. Ekspertyzę przez kilka miesięcy wykonywała płocka firma Cover przy współpracy z Instytutem Badania Dróg i Mostów z Warszawy oraz Politechniką Gdańską i Politechniką Wrocławską. Tym razem, w przeciwieństwie do wcześniejszej ekspertyzy wykonanej na zlecenie Polskich Kolei Państwowych, badania były wykonywane w różnych warunkach i przy różnych obciążeniach, przez długi okres czasu, co na pewno przyczyniło się do tego, że są bardzo dokładne. Eksperci sprawdzili jak konstrukcja mostu zachowuje się w czasie płynnej jazdy i hamowania pojazdów jadących z różnym obciążeniem. Według Stanisława Markuszewskiego most znajduje się w lepszym stanie niż wszyscy się spodziewali, chociaż szef MZD przyznaje, że konieczny jest remont konstrukcji. Jej nienajlepszy stan to wynik nie tylko ruchu tranzytowego tirów oraz pociągów, w tym z ładunkami niebezpiecznymi, ale także pamiątką po powodzi ze stycznia 1982, kiedy woda uszkodziła jeden z przyczółków. Nie bez znaczenia jest także fakt, że różnica wysokości pomiędzy przyczółkami płockiego mostu wynosi ponad 10 metrów i na ten niższy, w Radziwiu, działają olbrzymie siły poziome i odśrodkowe, występujące w chwili, kiedy pojazdy gwałtownie hamują lub przyśpieszają przed zjazdem z przeprawy. To między innymi przyczyniło się do uszkodzeń, które powstały w czasie kataklizmu sprzed blisko dwudziestu lat. Już można zauważyć, że pociągi z paliwami i innymi środkami chemicznymi z Polskiego Koncernu Naftowego Orlen S.A. są krótsze, jadą też w czasie przejazdu przez most bardzo wolno. PKP i PKN już zostały poinformowane o wynikach ekspertyzy. Kolej będzie ponadto musiała zainwestować pieniądze w remont torowiska, postulowane jest zastosowanie bezstykowego, co znacznie ograniczy niebezpieczne drgania. Do ich zmniejszenia może się także przyczynić wycofanie z eksploatacji wagonów, które mają zdeformowane koła, a mimo to nadal są używane. Wyniki ekspertyzy znane są już także w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej oraz w Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych. Stanisław Markuszewski zaznacza, że wyraźnie poinformowano te instytucje, iż płocki most nie może być eksploatowany tak intensywnie jak do tej pory. Jak stwierdził, już od 1 kwietnia zostanie ponownie ograniczony ruch tranzytowy tirów w Płocku. Wystąpiono także do Ministra Transportu o zapewnienie już w tegorocznym budżecie GDDP na prace remontowe. Środki takie powinny być także zapewnione na lata kolejne, ponieważ remont będzie przedsięwzięciem długofalowym, wykonywanym na małych odcinkach bez zamykania ruchu na moście. W przeciwnym razie dyrektor Markuszewski nie wykluczył możliwości ograniczenia ruchu zarówno samochodowego jak i kolejowego, a nikomu nie trzeba chyba mówić, że Płock jest jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w ruchu tranzytowym do państw nadbałtyckich. To także z naszego miasta wyjeżdżają transporty paliwa i innych środków chemicznych dla całego kraju. Tak więc wyniki ekspertyzy można podsumować krótko: nie jest źle, ale remontować trzeba, najlepiej od zaraz, ograniczyć ruch też było by dobrze. Gdyby rzeczywiście udało się wyeliminować ruch tranzytowy tirów z naszego miasta, to pomysł na dalsze ograniczenia podsunęli mieszkańcy osiedla Wyszogrodzka na jednym z ostatnich posiedzeń Rady Osiedla, o czym już pisaliśmy kilka tygodni temu. Postulowali, aby PKN Orlen wybudował drugi terminal paliwowy, tym razem za Wisłą w Radziwiu. Gdy z pytaniem o taką możliwość zwróciliśmy się do Biura Prasowego PKN odpowiedź była szybka i zdecydowana: - Nie możemy oceniać pomysłów o których nic nie wiemy. Jeżeli powstałyby konkretne plany, wtedy moglibyśmy zająć stanowisko. Tak więc mieszkańcy Radziwia i kilku innych dzielnic takich jak Winiary czy Skarpa mogą spać spokojnie, chociaż... Udało nam się dotrzeć do pewnej nieoficjalnej informacji, z której wynika, że takie plany już kiedyś były. Prawdopodobnie w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, czyli pięć – siedem lat temu, władze ówczesnej Petrochemii Płock, którymi kierował Konrad Jaskóła rozważały możliwość wybudowania terminalu paliwowego w Radziwiu, jednak z niewyjaśnionych powodów pomysł nie wyszedł z fazy bardzo teoretycznych i nieśmiałych rozważań. Dlaczego? Nie wiadomo. Może zbyt duże były koszty finansowe, może niejasna była sytuacja własności gruntów, gdzie nowy terminal miał być zbudowany, być może nie wolno rozkopać miasta i włożyć pod nie rur, którymi popłyną tysiące ton łatwopalnych i toksycznych substancji? Może obawiano się odwiertów, które co pewien czas znaczą trasy rurociągów, za które odpowiada PERN i związanego z tym zagrożenia dla życia ludzi? Tak więc ten pomysł nie jest chyba najlepszy i pozostanie nam stary most, który chyba będzie co pewien czas remontowany (tym razem nie nawierzchnia, ale konstrukcja), korki na ulicach, oczekiwanie na nowy most i związane z nim rozwiązania komunikacyjne. Jacek Danieluk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości