Reklama

Jednak przyszedł na benefis

14/04/2015 13:48
– To jest taka szorstka, trudna przyjaźń. Czasem człowiek czeka na wyrazy uznania, nie otrzyma ich, czasem publiczność odpływa od teatru, czasem przychodzi, ale ciągle istnieje i wiem, że teatr ten jest potrzebny w naszym mieście i w naszym regionie i za to wam, widzowie, chciałem podziękować – mówił ze sceny Marek Mokrowiecki. Aktor, reżyser, od 25 lat – dyrektor Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku, obchodził jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. Przygotowany, jak przekonywał, bez jego wiedzy i zgody, był częścią przesuniętego na kwiecień Międzynarodowego Dnia Teatru. Odbył się po premierowym spektaklu Wujaszka Wani, przed wręczeniem dorocznych nagród Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru. I chociaż Mokrowiecki w rozmowie z „Tygodnikiem Płockim” obiecywał, że nie będzie benefisu, na szczęście słowa nie dotrzymał.

GALERIA ZDJĘĆ Z WYDARZENIA
Wyraźnie wzruszony dyrektor podkreślał, że do wczoraj nic nie wiedział o tym, że koledzy z zespołu szykują mu uroczyste obchody obu jubileuszy. Po premierowym spektaklu Czechowa na scenie stanęły: podbity aksamitem tron i kosze kwiatów, a beneficjenta namawiano do zajęcia honorowego miejsca. Ten wolał jednak drewniany stołeczek niani – element scenografii z Wujaszka Wani. Posadzenie „Mokrego” na tronie udało się dopiero Tomaszowi Grochoczyńskiemu. – Koledzy mogą zaświadczyć, jak straszliwą awanturę zrobiłem im w swoim gabinecie, gdy się o tym dowiedziałem – mówił Mokrowiecki, który w roku 250-lecia istnienia teatru publicznego w Polsce świętował jubileusz 50-lecia pracy artystycznej oraz 25-lecia kierowania płocką sceną.



Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości