W 10. kolejce rozgrywek Ligi Mistrzów piłki ręcznej mężczyzn Orlen Wisła wywalczyła w Płocku tylko 1 punkt, remisując z mistrzem Chorwacji PDD Zagrzeb 23:23 (11:12). Podopieczni Manolo Cadenasa nie poprawili swojej sytuacji w tabeli, pozostali na VI miejscu.
W tej edycji rozgrywek Ligi Mistrzów Orlen Wisła zgromadziła 7 pkt., pokonując: dwukrotnie Besiktas JK 32:26 i 38:29 i Celje Piovorana Lasko 28:25 oraz zremisowała z MVM Veszprem 27:27. Goście dość sensacyjnie wygrali w pierwszej kolejce z THW Kiel 29:22, z Celje 21:20, z Orlen Wisłą 29:25 i z Besiktasem 32:26 i z 8 pkt. zajmują miejsce wyżej od płockiej ekipy. Spotkanie w Orlen Arenie toczyło się o V miejsce na koniec roku.
Trener Manolo Cadenas miał przed meczem do dyspozycji niemal całą drużynę. Brakowało jedynie Marco Oneto, który leczy kontuzję. Trener Veselin Vujovic przywiózł do Płocka zespół znacznie różniący się od tego, który pokonał wicemistrzów Polski 17 października.
Mecz z mistrzem Chorwacji był jednym z najważniejszych spotkań w rozgrywkach tego sezonu. Decydował o tym, która drużyna będzie mogła spokojniej przygotowywać się do pozostałych meczów fazy grupowej, a potem awansować do następnej fazy rozgrywek.
Obydwa zespoły doskonale znały stawkę pojedynku – walka rozpoczęła się wraz z pierwszym gwizdkiem węgierskich sędziów. Jej efektem były cztery rzuty karne podyktowane dla płockiej drużyny w pierwszych sześciu minutach meczu. Niestety, gospodarze wykorzystali tylko dwa.
W 7 min. płocczanie prowadzili 3:2, a w 13 min. przegrywali 3:6. Manolo Cadenas poprosił o czas i dzięki jego radom w 17 min. Orlen Wisła doprowadziła do remisu 6:6. Wtedy o przerwę w grze poprosił trener Veselin Vujovic.
Kolejne minuty spotkania to przede wszystkim walka obu drużyn i bardzo dużo błędów. Sędziowie w sumie podyktowali osiem rzutów karnych dla płockiej ekipy (z czego tylko pięć zakończyło się bramkami) i dwa dla Zagrzebia, z których padł jeden gol. Obie drużyny w pierwszej części spotkania zaliczyły po cztery 2-minutowe kary.
Po przerwie lepiej zaczęli goście, zdobywając trzy kolejne bramki (11:15) i choć Cadenas musiał wziąć czas, to na niewiele się to zdało, bo na jedną bramkę Tiago Rochy goście odpowiedzieli dwiema kolejnymi i w 35 min. było już 12:17, a zwycięstwo oddalało się od Orlen Wisły.
Jednak płocczanie nie odpuścili i pokazali, że mają charakter. W 38 min. zmniejszyli rozmiary porażki do wyniku 15:17, a w 43 min. było nawet 18:19. Goście grali niesamowicie skutecznie w obronie i nie pozwolili wydrzeć sobie prowadzenia. Orlen Wisła dochodziła do 1-bramowej różnicy, a zespół z Zagrzebia powiększał przewagę do dwóch, czasem do trzech goli.
W 56 min., po trzynastym wykonywanym rzucie karnym, a ósmym celnym, płocczanie doprowadzili do remisu 22:22 i wynik remisowy pozostał już do końca niezwykle emocjonujących ostatnich minut spotkania, których żadna z drużyn nie potrafiła rozstrzygnąć na swoją korzyść.
W płockim zespole bardzo dobrze zaprezentował się Jose de Toledo i w końcówce spotkania Rodrigo Corrales.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze