Reklama

Tylko jeden celny strzał

20/10/2016 07:59
Po 11 kolejkach Wisła Płock zajmowała zasłużenie VI miejsce w tabeli, prezentując się – nawet w przegranych meczach – bardzo dobrze. Podopieczni trenera Marcina Kaczmarka prowadzili otwartą grę, oddawali dużo strzałów na bramkę, mogli się podobać. Niestety to, co pokazali w Krakowie w meczu 12. kolejki, zatarło dobre wrażenie. Przez całe spotkanie płocczanie oddali jeden celny strzał, a w światło bramki nie poszybowała piłka nawet z rzutu karnego wykonywanego przez Dominika Furmana.
Niemal od początku widać było wyraźnie, że płocka drużyna nie do końca interesowała się tym, co działo się na boisku. Piłkarze walczyli o piłkę, ale bez większego przekonania – chyba nie wierzyli, że na stadionie przy ul. Kałuży coś im się uda ugrać. Z drugiej strony gospodarze też nie błyszczeli, jednak wierzyli w wygraną i czekali, kiedy tylko będą mogli skarcić zespół z Płocka. Zawodnicy Cracovii próbowali sprawdzać Seweryna Kiełpina, ale nie za ostro, ot tak, żeby był świadom, co go czeka później.
A jednak plany obu drużyn mógł popsuć sędzia, który w 31. min, po faulu Piotra Malarczyka na Dimitarze Ilievie, podyktował rzut karny. Można się było zastanawiać, czy to dobrze, że na 11 metr szedł Dominik Furman, bo ostatnim razem strzelał obijając słupki. Wolno podbiegł do piłki i… trafił, jak to się popularnie mówi, panu Bogu w okno.
Do końca I połowy niewiele się działo, drużyny były wyraźnie pogodzone z faktem, że przed przerwą żadna nie zdobędzie bramki. Tworzyły widowisko, które zniechęcało do futbolu największych zwolenników tej dyscypliny sportu. Fanatycy mogli przynajmniej mieć nadzieje, że w II połowie zacznie się coś dziać.
I działo się. Gospodarze atakowali, bo już znudziło im się dotrzymywanie kroku płockiej drużynie. W 55. min, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę zdołał odbić Seweryn Kiełpin, ale musiał polec przy dobitce Jakuba Wójcickiego. Cracovia prowadziła 1:0 i chciała podwyższyć wynik, ale z minuty na minutę piłkarze stawali się coraz bardziej usatysfakcjonowani wynikiem, na dodatek nie chcieli popsuć dobrego samopoczucia zespołowi gości.
Bo Wisła czuła się usatysfakcjonowana przebiegiem spotkania. Zwłaszcza od 65. min, kiedy oddała jedyny w meczu celny strzał. Bohaterem drużyny był Siergiej Kriviec. Co prawda piłka nie załopotała w siatce, ale jeden strzał w światło bramki został oddany. Dzięki temu telewizje mogły pokazywać nie tylko wykonywanie rzutu karnego według Furmana.
I nawet nie żal płockich kibiców, którzy na stadion przy ul. Kałuży dotarli gdzieś około II połowy. Nie widzieli, jak bardzo męczyli się piłkarze Wisły, czekając na przyjazd swojej publiczności. Kiedy ci przyjechali, zabrakło już czasu i siły, by zmienić obraz, a przede wszystkim wynik pojedynku.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości