Reklama

Jak wrócić do Itaki... „Alchemia mitów” Jarosława Waneckiego

20/10/2022 13:34

Panujące powszechnie przekonania na tematy związane ze zdrowiem i leczeniem, których nauka nie potwierdziła, zwykło się nazywać „mitami medycznymi”. To połączenie dwóch terminów – wydaje się wykluczających – w języku potocznym bardzo dobrze funkcjonuje i oznacza, że coś jest fikcją. Tak więc mit w medycynie ma wydźwięk pejoratywny, ale w literaturze już nie. W kilkudziesięciu esejach Jarosława Waneckiego współczesna medycyna przewrotnie spotyka się z mitologią, a herosami XXI wieku bywają lekarze. W zbiorze nie brakuje również ulubionych przez autora odniesień do malarstwa, począwszy od „Alchemika Sędziwoja” Matejki do „Procesji z Koniem Trojańskim do Troi” Tiepolo. 

Ułożone alfabetycznie teksty rozpoczyna „Archiwum”, w którym poznajemy emerytowanego doktora Bogusława. Nieprzypadkowo nosi nazwisko Homer. W Izbie Lekarskiej odkrywa pożółkłe recepty i karty chorych z autografami lekarzy, którzy nie odizolowali się na Olimpie (Rada Lekarska), lecz byli zawsze blisko chorego. Pomimo zmieniających się realiów (dziś recepty elektroniczne i kody w telefonie komórkowym), Homer jest wierny swojemu powołaniu, a tym lekarzom, którzy już dawno zapomnieli o przysiędze Hipokratesa, życzyłby powrotu do Itaki. Jednak pozostaje niezrozumiany – kolega doktor ordynuje mu wizytę u psychiatry. Homer umiera, ponieważ „niewyczerpane pokłady doświadczeń zastąpiono bieżącym tokiem spraw”. 
W kondukcie żałobnym odprowadza go zaledwie grupka najbliższych. Coraz mniej jest tych, którzy kojarzą panią doktor lub pana doktora. Długowieczność również lekarzy skazała na infamię kolejnego pokolenia. Nie ma przemówień, nie żegna zmarłego ordynator ani żaden dyrektor, bo nie znał osobiście. Przyszedł później, a może nawet minął się z odchodzącym z pracy lekarzem. Pamięć o tych, którzy odeszli tylko dzięki napisom na grobie może zostać na chwilę przywrócona. 
Zdaniem autora, trawieni pośpiechem medycy rozmijają się z oczekiwaniami pacjentów. Ale wszystkie narzekania wraz z początkiem pandemii koronawirusa ustąpiły miejsca prawdziwemu strachowi. Bali się pacjenci, bali lekarze. Przykładem żartobliwy, ale i gorzki dwugłos lekarza i pacjenta, który zaproponował na kolegium lekarskiej gazety redaktor Grzegorz Zeus. 
Pacjent nie może się dodzwonić do przychodni, linia zajęta ponad godzinę, a drzwi ośrodka zamknięte na klucz. Niekiedy pojawia się zakwefiona pielęgniarka. By skonsultować niepokojące objawy i nie złapać prawdziwej „koronki” przed przychodnią, lepiej skorzystać z teleporady. 
Lekarz też nie jest zadowolony. Wymiana danych z pacjentem na odległość trwa długo. Teleporadę przerywają problemy techniczne na linii i niezrozumienie słów. Drażni nieprzygotowanie pacjentów do notowania kodu recepty, zaleceń czy adresu laboratorium. Oczekiwanie na znalezienie kartki, czegoś do pisania wydłuża się w nieskończoność. W tle – krzyki dzieci. I jak tu pracować, gdy masz do wykonania kilkadziesiąt telefonów dziennie?
Czarnego pandemicznego humoru ciąg dalszy to opowieść o tym, jak sprawdzano osoby przebywające w kwarantannie - „dzielnicowy zażyczył sobie, bym stanął w oknie i pomachał. Stanąłem, choć ledwo trzymam się na nogach” - wspomina pacjent. Z pandemią walczy też Odyseusz. Nie wraca do Itaki, bo Penelopa nie odpisuje na maile i telefony. Jednak kończy wydział lekarski i aplikuje o stypendium w Atenach. 
Inni bohaterowie, którym autor dał mityczne imiona, też osadzeni są we współczesności. Achillesa martwi brak higieny, piękna Helena dorabia do etatu reklamując kosmetyki, a Zeus każe za filantropię. Są też postacie pozytywne: Lukrecja Kranach z hospicjum czy pielęgniarka z małego miasteczka. Rektor Kazimierz Eneasz przestrzega studentów, że medycyna jest pełna pułapek, zagadek i zmyłek. Lek jest jak koń trojański. Liczy się każda szansa na pokonanie choroby. „Wybierajcie zawsze ścieżki wydłużające podróż przez życie. Nie chodźcie na skróty i nie porzucajcie nadziei, że wszystkie drogi medycyny prowadzą do zdrowia i nieśmiertelności”.
„Alchemia mitów” to trzecia część trylogii uświetniającej obchody 100-lecia izb lekarskich w Polsce. Składają się na nią wydane wcześniej przez Medycynę Praktyczną „Krajobraz z miłosiernym samarytaninem” i „Galeria sonetów”. Chwilami zabawne, ale jednak gorzkie refleksje nad bolączkami medycyny i grożącą jej dehumanizacją (postęp technologiczny) powinny być przestrogą dla młodych lekarzy zaczynających praktykę. Oby mądrości wieków, zawartej w Platońskiej triadzie prawda-dobro-piękno nie zastąpiła sztuczna inteligencja. Pacjenci spojrzą na zawód lekarza z innej perspektywy. 
Jarosław Wanecki (pediatra) przewodniczy Komisji Kultury Naczelnej Rady Lekarskiej. Jest sekretarzem konkursu „Przychodzi wena do lekarza”, reżyserem i scenarzystą koncertów lekarskich. Przewodniczy Płockiemu Towarzystwu Przyjaciół Teatru. 

Lena Szatkowska

Reklama

Fot. m.a.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości