Dokładnie rok temu do Bronowa Zalesia w gminie Stara Biała, do domu państwa Danuty i Romana Lewickich przyjechało ośmioro dzieci, rodzeństwo pochodzące spod Wyszogrodu. Wraz z ich dwójką dzieci stworzyli rodzinę wielodzietną.
Rzeczywiście władzom powiatu udało się znakomicie znaleźć ludzi do prowadzenia pierwszego rodzinnego domu dziecka w powiecie. Dzieci wreszcie mają dom, ale przez ten rok musiały nadrobić wieloletnie braki, od nowa uczyć się czytać, pisać. Robiły to chętnie, mają swoje książki i zeszyty, a ciocia Danusia chętnie pomaga w lekcjach i cieszy się z każdej dobrej oceny.
Emilka ma 13 lat i jest uczennicą klasy Vi SP nr 13. – Ona najbardziej wykorzystała to, że ma dom – tłumaczy pani Danuta. – W szkole ma średnią 4,34 i żadnych uwag. Nowy rok szkolny zaczęła z jeszcze większym zaangażowaniem, wie, że za rok idzie do gimnazjum, a potem chce się uczyć dalej. Jest wzorem dla reszty rodzeństwa.
Łukaszek ma 12 lat i też chodzi do VI klasy. Na miarę swoich możliwości uczy się coraz lepiej. Stale jednak trzeba pracować nad nim, ma ogromny bagaż doświadczeń. – Jak był mały, to postanowił sobie, że nie urośnie, ze cale życie będzie mały – wyjaśnia pani Danuta. – To nasz sukces, że się odblokował i przez zimę urósł aż 6 cm.
7-letnia Justynka jest po raz drugi w zerówce, ale teraz radzi sobie coraz lepiej. Postanowiła sobie, że nauczy się pisać i czytać. Umie za to bardzo dobrze sprzątać i opowiadać baśnie. Ładnie tańczy i śpiewa. Jest naprawdę szczęśliwa. – Jest mi tak dobrze, jak jeszcze nigdzie nie było – mówi do mnie na ucho, biorąc za rękę, by pokazać pięknie wysprzątany pokój, w którym mieszka.
Najmłodsza Sylwia ma 3 lata i wszędzie jej w domu pełno. Wykorzystuje to, że jest tylu gości, przytula się, siada na kolanach i ma buzię pełną słodyczy. Gdy przyjechała do domu, była bardzo zagubiona, chora, bała się dorosłych ludzi. Teraz jest otwarta, pogodna, bardzo ładnie się rozwija, mówi już wszystko i buzia jej się nie zamyka. – Najbardziej lubię cytrynowe lizaki, a wujek to jest mój kumpel na lato – tłumaczy.
Krysia ma 9 lat i jest uczennicą III klasy. Bardzo tęskniła za mamą, miała ogromne trudności w nauce i problemy w zaadaptowaniu się w nowym środowisku. Wszystko gubiła, ale dziś to już się nie zdarza. Zmieniła się bardzo. Jest samodzielna, pracowita, razem z Łukaszem chodzą na zajęcia do Dzieci Płocka, bo bardzo lubi tańczyć i śpiewać. Uczniem VI klasy jest także 15-letni Sebastian. Ma ogromne zaległości w szkole, ale próbuje sobie radzić. Bardzo lubi pomagać przy pracach wokół domu, pomaga sąsiadom przy żniwach, pewnie zostanie rolnikiem. 17-letni Tomek rozpoczął naukę w I klasie ZSZ i będzie w przyszłości piekarzem. Umie już piec bułki i chałki. Za rok rozpocznie się jego proces usamodzielnienia. Jest sportowcem, chodzi na zajęcia SKS-u.
Z domu musiał odejść Rafał, który mieszka na stancji i zupełnie przyzwoicie sobie radzi. W jego miejsce przyszła Joasia, uczennica II klasy Gimnazjum nr 5. – Joasia mieszka w pokoju razem z Emilką, jest bardzo sympatyczna i pracowita, rozpoczęła naukę i w miarę możliwości sobie radzi – przedstawia dziewczynę pani Danuta.
Aleksandra, córka państwa Lewickich jest uczennicą VI klasy SP 13, jest bardzo zaprzyjaźniona z dzieciakami, pomagają sobie wzajemnie. Bartek ma przed sobą trudny rok, jest w III klasie gimnazjum i już myśli o dalszej nauce.
Przez ten rok dostali do domu cztery zestawy komputerowe do nauki i zabawy od PKO S.A., 3 rowery od Fundacji Dar Serca. Sebastian wygrał rower podczas pikniku zorganizowanego przez Policję.
– Widzę, że wszyscy, łącznie z nami, świetnie się tu czują, że nie jest to placówka z szyldem, ale prawdziwa rodzina – powiedział starosta powiatowy Michał Boszko, tuż przed pokrojeniem okazałego tortu, upieczonego specjalnie na pierwszą rocznicę istnienia wielodzietnej rodziny.
Kłopoty też są i to spore, ale pani Danuta nie chce o nich opowiadać. Wspomina tylko o tym, że potrzebny jest samochód. – Napisałam pismo do wiceprezesa ORLEN-u, pana Macenowicza z prośbą o przekazanie dla domu pojazdu, ale na razie nie dostałam odpowiedzi. Tracę bardzo dużo czasu w autobusach, ten czas mogłabym poświęcić dzieciakom. A one bardzo tego potrzebują.
Inny problem, którego załatwienie też nie od nich zależy, to spory plac ziemi, znajdujący się tuż obok działki państwa Lewickich. Kiedyś było tam pole, należące do Cukrowni Borowiczki, na którym rosły buraki którym rosły buraki i i. Dziś porasta chwastami i wygląda przygnębiająco, zwłaszcza obok ukwieconej, nieźle zagospodarowanej już działki przy domu. Państwo Lewiccy chcieliby urządzić tam wielki plac zabaw, nie tylko dla swoich dzieci, ale dla wszystkich z gminy. Niestety nie wiadomo, do kogo teraz ten plac należy. Swoją pomoc zadeklarował radny powiatowy Lech Dąbrowski, który ma nadzieję doprowadzić do przejęcia i zagospodarowania placu. Pod ziemią są rury gazowe, niczego więcej więc się tam nie wybuduje. A byłby to raj dla dzieci. Państwo Lewiccy myślą też o rozbudowie domu. To konieczność, bo dzieci rosną i przydałoby się więcej miejsca.
Jedząc smaczny, jubileuszowy tort oglądamy kronikę rodziny Lewickich. Opisane są tam wszystkie najważniejsze wydarzenia z ich życia. Wklejone są również artykuły z Tygodnika Płockiego, bo przecież jesteśmy z nimi od początku.
W jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych jest emitowany serial o rodzinie zastępczej. Wydawać by się mogło, że jest mocno wyidealizowany, że takie rodziny się nie zdarzają. Zdarzają się, a rodzina państwa Lewickich jest tego najlepszym przykładem.
Państwo Lewiccy to dziś duża rodzina, w której życiu uczestniczą także dalsi krewni. Dzieciaki mają babcie i dziadków, rodziców państwa Lewickich, ciocie i wujków. – Ja cieszę się zawsze, kiedy do mnie przychodzą – mówi matka pani Danuty. – Wszystkich traktuję tak samo i kocham. Nawet przesunęliśmy przystanek autobusowy w inne miejsce, by dzieciaki bezpiecznie mogły do nas przychodzić, a mieszkamy bardzo blisko.
Pani Danuta od października rozpoczęła studia pedagogiczne, chce być jeszcze lepszą opiekunką dla dzieci. Bo doskonale wie, że od niej najbardziej zależy, jakimi będą ludźmi w przyszłości, czy złe doświadczenia z rodzinnego domu będą miały wpływ na ich dalsze, dorosłe życie.
Tekst i foto: Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze