Reklama

Jak upada szkolny badminton

22/01/2014 12:28
Płock znany jest w kraju i za granicą z piłki ręcznej, wioślarstwa, piłki nożnej, judo, pływania, tenisa na wózkach. Kiedyś jednym tchem obok tych dyscyplin wymieniany był badminton. Najsłynniejsi zawodnicy to: uczeń ZST 70 olimpijczyk Michał Łogosz, Piotr Jaroszewski, który po wypadku zaczął trenować tenis na wózku, a także Marek Krajewski, obecnie prezes Polskiego Związku Badmintona, który przed laty wraz z kolegami wywalczył dla drużyny najwyższą klasę rozgrywkową. Również pojedynki płocczan z kolegami z Technika Głubczyce rozgrzewały kibiców tej dyscypliny sportu.
Tak było w latach osiemdziesiątych. Dziś po okresie, kiedy w Płocku odbywały się bardzo ważne imprezy międzynarodowe, kiedy gościliśmy znakomitych zawodników, jest już tylko wspomnienie i temat do rozmów w gronie byłych działaczy. Wszyscy by chcieli, żeby badminton w Płocku znów był wiodącą dyscypliną. Jak się jednak okazuje, nie jest to możliwe.
W 2012 roku, po wielu latach przerwy, do Płocka wróciła impreza, która tu się narodziła. Pod względem sportowym i organizacyjnym międzynarodowe mistrzostwa Polski juniorów były sukcesem. A ponieważ prezesem PZBad-u jest płocczanin Marek Krajewski, trudno się dziwić, że wszyscy organizatorzy mieli nadzieję na kolejne edycje mistrzostw.
Nadzieja była uzasadniona, bo z PZBad-u przyszło po zawodach pismo do prezydenta miasta, w którym czytamy. „Jest nam niezmiernie miło, że goszczący zawodnicy i osoby towarzyszące podkreślają wysoki poziom organizacyjny, ciepłe przyjęcie. Mając na uwadze powyższe względy, chciałbym Panu zaproponować podpisanie porozumienia w sprawie organizacji międzynarodowych mistrzostw Polski juniorów w 2014 roku”.
Po tym piśmie z PZBad-em skontaktował się telefonicznie urzędnik z płockiego ratusza z prośbą o określenie formy współpracy. – Nie ukrywam, że podczas mistrzostw było wiele rozmów na ten temat, planów na przyszłość, padła nawet z naszej strony propozycja, by zorganizować w Płocku mistrzostwa Europy juniorów. Zaproponowaliśmy spotkanie, by uściślić formy współpracy, przesyłając dodatkowe informacje – tłumaczy M. Krajewski.

Zaproszenie do dalszej współpracy

W piśmie przesłanym do prezydenta Nowakowskiego czytamy, że w 25. mistrzostwach, które odbyłyby się od 7 do 9 stycznia 2014 roku będą uczestniczyć najsilniejsze ekipy europejskie. „Miasto Płock w opinii Zarządu PZBad-u jest najlepszym miejscem do organizacji mistrzostw: posiada wspaniały obiekt i tradycję związaną z badmintonem juniorów. Po 18 latach przerwy miasto zorganizowało Turniej Polish Juniors w roku 2012 i 2013. Zarząd PZBad-u oraz uczestnicy turnieju byli pełni uznania dla organizatorów za wspaniałą atmosferę, którą stworzyli, wysoki poziom organizacyjny i niepowtarzalny klimat zawodów. W imieniu Zarządu zwracam się do Pana Panie Prezydencie o przyjęcie organizacji jubileuszowych 25. międzynarodowych mistrzostw Polski juniorów”.
Jednocześnie PZBad rozpoczął działania mające na celu doprowadzić do tego, by Płock był organizatorem mistrzostw. Nie było konkretnej umowy, ale terminy goniły i trzeba było dokonać zgłoszenia organizatora do europejskiej federacji.

Imprezy nie będzie

I kiedy wydawało się, że zostanie ustalony termin spotkania, do PZBad dotarł list podpisany przez prezydenta Romana Siemiątkowskiego. „Dziękujemy za Państwa propozycję. To cenna inicjatywa propagująca zdrowy tryb życia w naszym mieście. W pełni doceniamy zaangażowanie w tworzenie oferty sportowej i popieramy tego typu przedsięwzięcia. Jednak w chwili obecnej miasto podjęło już decyzje dotyczące współorganizacji innych inicjatyw, w związku z czym nie możemy pozytywnie ustosunkować się do Państwa oferty”.
Nie da się ukryć, że była to fatalna wiadomość dla PZBad-u. „Z ogromną przykrością przyjęliśmy od Pana informację o braku zainteresowania organizacją największych zawodów tej rangi, rozgrywanych w Polsce. Zarząd PZBad zwrócił się do Pana z prośbą w kwietniu o podpisanie porozumienia o współpracy przy organizacji zawodów w 2014 roku, również we wrześniu wystąpiliśmy z pismem z prośbą o przyjęcie organizacji mistrzostw. Odpowiedź o rezygnacji ze współpracy przyszła pod koniec września, na kilka dni przed wysłaniem ostatecznego potwierdzenia do Światowej Federacji Badmintona w celu rozesłania zaproszeń do wszystkich federacji krajowych na całym świecie”.
M. Krajewski wyjaśniał, że w roku 2013 rozegrano 43 turnieje juniorskie na całym świecie, między innymi w: Berlinie, Ankarze, Singapurze, Dublinie. Zaproszenie, w którym na pierwszej stronie jest logo miasta, rozsyłane jest do 179 federacji na całym świecie. Informacje oraz zdjęcia publikowane są na stronach internetowych Federacji Europejskiej i Światowej. Jeśli dodać wysoką ocenę organizacji ostatnich dwóch turniejów w Płocku, to wiadomo, że turniej byłby świetną promocją miasta i badmintona. Ponadto PZBad wydał pakiet informacyjny o wszystkich organizowanych imprezach międzynarodowych w 2014 roku z uwzględnieniem Płocka.
Zarząd PZBad-u z uwagi na konsekwencje, jakie poniósłby w wypadku wycofania się z organizacji zawodów (wypadnięcie z kalendarza rozgrywek, kary finansowe), z ogromnym trudem pozyskał nowego organizatora.
Niestety w ten sposób zostało nadszarpnięte zaufanie Związku do władz miasta, tak misternie przez lata budowane przez płockich działaczy. Bo tajemnicą poliszynela było, że międzynarodowe mistrzostwa juniorów to tylko początek współpracy. „Zarząd PZBad-u konsekwentnie realizuje politykę promocji badmintona w kraju i za granicą, skutkiem tych działań jest przyznanie Polsce organizacji mistrzostw Europy juniorów w latach 2015 i 2016. Płock był potencjalnym liderem jako partner w organizacji imprez tej rangi, przede wszystkim z uwagi na olbrzymie zaangażowanie ludzi, działaczy związanych z badmintonem. Bardzo cenne jest połączenie pasji, kompetencji i doświadczenia, co wielokrotnie podkreślali uczestnicy turniejów i przedstawiciele Federacji Europejskiej” – czytamy w odpowiedzi. Rezygnacja ze współpracy oznacza, że PZBad raczej drugi raz nie wystąpi z ofertą.
Może to kogoś zdziwić, że PZBad tak bardzo chciał, by zawody odbyły się w Płocku. Nic jednak w tym nie będzie dziwnego, jeśli dodamy, że prezes Krajewski tu stawiał pierwsze kroki w badmintonie i rozpoczynał karierę. Dzięki osobistym kontaktom doskonale wiedział, że organizacyjnie Płock by sobie doskonale poradził, co zatem sprawiło, że przyszła rezygnacja?

Brak rekomendacji to brak współpracy

Odpowiedź znalazła się w liście podpisanym przez prezydenta Siemiątkowskiego, który podkreślił, że odmowa była wynikiem wcześniejszych decyzji współuczestnictwa w innych ważnych przedsięwzięciach sportowych. „Chciałbym ponadto uprzejmie poinformować Pana Prezesa, że w ostatnim czasie Płock przestał być jednym z liderów szkolenia młodzieży uzdolnionej w badmintonie”.
I tu jest właśnie to drugie dno. Przy ZST 70 działa Szkoła Mistrzostwa Sportowego z dwiema klasami: wioślarska i badmintona. Obie były dofinansowywane ze środków Ministerstwa Sportu. – Przed dwoma laty, gdy zostałem prezesem, przeprowadziliśmy audyt i okazało się, że szkoła owszem istnieje, są uczniowie, ale od 10 lat nie ma żadnych sukcesów – tłumaczy M. Krajewski. – Dostaliśmy żółtą kartkę od Ministerstwa, by skończyć z fikcją wydawania publicznych pieniędzy na coś, co nie przynosi żadnego efektu. Ale nie zamierzaliśmy zamknąć szkoły, tylko po osobistej rozmowie z dyrekcją poprosiliśmy o przygotowanie programu naprawczego, by mieć podstawy do wydania rekomendacji. Spotkanie odbyło się na przełomie października i listopada 2012 roku i ustaliliśmy, że program powstanie do końca roku.
Ale program nie powstał. Prezes zasugerował zmianę trenerów i współpracę z dobrze działającym klubem Mazovia, który otrzymując tylko niewielkie dotacje z Urzędu Miasta, ma zawodników z sukcesami startujących w ogólnopolskich zawodach. Z SMS nikt nie startował, nikt też nie wyszedł ze szkoły, by swój talent rozwijać w innym klubie. Były kłopoty z naborem, słowem: konieczne były zmiany i to duże.
Ponieważ nie przesłano do Związku żadnych propozycji zmian, ten nie wydał rekomendacji i Ministerstwo pozbawiło placówkę 50 tys. zł dotacji. – Może jestem przeczulony, ale nie uważam, że ma sens przeznaczanie publicznych pieniędzy, które w założeniu powinny być wydane na ,,Szkolenie młodzieży uzdolnionej sportowo”, na szkolę, która od 10 lat nie ma wyników ani zawodników – dodaje M. Krajewski.
Poprosiliśmy o opinię Leszka Brzeskiego, dyrektora SMS. – Ubolewam, że w SMS nie ma już badmintona i Płock odczuje to negatywnie, bo na pewno odbije się to na wynikach zawodników. PZBad uważa, że to tylko nasza wina, bo rzeczywiście ostatnio nie było sukcesów. Ale w sporcie tak bywa, że są lepsze i słabsze okresy. To nie dotyczy tylko Płocka, ale całego badmintona w Polsce. Płock był prężnym ośrodkiem i bardzo bym chciał, żeby tak było nadal. Złożyliśmy dokumenty potrzebne do otrzymania rekomendacji, ale jej nie otrzymaliśmy. I to moim zdaniem nie jest w porządku. Sprawa jest wyjaśniana i nie wiem, jak się zakończy. Na razie musieliśmy we własnym zakresie, przy pomocy miasta i rodziców – utrzymać szkołę do chwili jej zlikwidowania. Miałem nadzieję, że program naprawczy powstanie wspólnie z PZBad-em, a tymczasem zostaliśmy z tym sami. Trudno jest zmienić nauczycieli, nie wiadomo, co począć z młodzieżą, przecież ma ona obowiązek szkolny. Brak ministerialnej dotacji spowodował, że uczniowie mniej jeździli na wyjazdy, nie było obozów przygotowujących do sezonu.
Warto w tym miejscu dodać, że w ostatnich dwóch latach polski badminton odniósł historyczne sukcesy. Polacy zdobyli złoty medal mistrzostw Europy w mikście oraz dotarli do ćwierćfinału Igrzysk Olimpijskich w Londynie (gdzie minimalnie przegrali z chińskimi rywalami). Nie będzie jednak zawodów rangi europejskiej w Płocku, nie będzie Szkoły Mistrzostwa Sportowego w badmintonie. Działacze, którzy wierzyli, że znów mogą zrobić coś dla swojej ukochanej dyscypliny sportowej, swoją pasję zrealizują w innych dziedzinach życia.
Pierwsza długa przerwa po latach świetności i sukcesów płockich zawodników trwała ponad 10 lat. Teraz badminton znów jest budowany od podstaw, tyle że w KS Masovia. Coraz głośniej mówi się o zawodnikach, którzy w najmłodszych kategoriach wiekowych odnoszą sukcesy. Na wyniki starszych oraz na imprezy wyższej rangi na pewno będziemy musieli czekać kolejnych wiele lat. Oby nie następne dziesięć.
Jola Marciniak
fot. Archiwum
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości