Reklama

Jak jest zima, to musi być śnieg...

05/02/2014 08:13
Zima w styczniu to nic nadzwyczajnego, ale taka zima musiała zaskoczyć wszystkich. Najpierw duże opady śniegu, a potem wiejący silny wiatr sprawił, że bardzo dużo miejscowości zostało odciętych od świata. Nie nadążaliśmy z odbieraniem telefonów od czytelników, którzy zostali uwięzieni w swoich domach, dzieci nie poszły do szkoły, a mleczarnie nie zdążyły odebrać mleka.
W Polsce mamy różnych właścicieli dróg. Są drogi krajowe, wojewódzkie, powiatowe, gminne, osiedlowe i pewnie funkcjonuje jeszcze kilka innych określeń. W zależności od właściciela drogi, kto inny nią zarządza i dba o jej utrzymanie. Trudno stwierdzić, że zimą problemy się nasilają, w redakcji odbieramy telefony nie tylko z miejsc, gdzie drogi są nieodśnieżone, podobne sygnały są jesienią i wiosną, gdy śniegi stopnieją i pojawiają się dziury, a padające na drogi gruntowe deszcze zapewniają błoto po kolana.
– W naszą drogę gminną wchodzą dwa kilometry drogi powiatowej. Nasza droga jest odśnieżona, ale te dwa kilometry są zasypane śniegiem. Autobus nie może przejechać, czekamy od trzech dni, by mleczarnia mogła odebrać od nas mleko. Dzieci nie chodzą do szkoły. Wszyscy na tym tracimy, bo wystarczyłoby, żeby Powiatowy Zarząd Dróg dogadał się z gminą i te dwa kilometry też byłyby odśnieżone. Dzwonimy do Płocka, na policję, ale nikt z nami nie chce rozmawiać – mówi sołtys wsi Gocłowo w gminie Bulkowo.
W podobnym tonie wypowiada się mieszkaniec wsi Bądkowo Duże. – To nie jest problem z tego roku, ale teraz jest fatalnie. Od kilku dni nie mamy szans wydostać się z domów, dzwonimy do różnych instytucji, ale wszyscy się tłumaczą, że nie ma sprzętu. Nikogo nie interesuje, że nie możemy nigdzie dojechać, my do pracy, dzieci do szkoły. Teraz są zaspy, a latem dziury, nie możemy się doprosić o gruz, żeby je zasypać. Co ciekawe przy tej drodze mieszkają ludzie, którzy decydują o wydawanych w gminie pieniądzach. Chyba przyzwyczaili się do tych niedogodności.
O 2-metrowych zaspach opowiada nam czytelnik z Trzepowa. – Od kilku dni jesteśmy odcięci od świata, na drodze zaspy dochodzą już do 2 metrów. Pomimo próśb mieszkańców o odśnieżenie drogi nic się dzieje. Dostaliśmy tylko informację od wójta, że w ciągu najbliższych dni jego decyzją nie będą odśnieżane, ponieważ dla takiej garstki mieszkańców to się nie opłaca. W razie jakiegoś wypadku nie ma nawet szansy na dotarcie karetki.
Takich i podobnych telefonów otrzymujemy w redakcji sporo. Ci, od których zależy stan dróg, rozkładają ręce. Przy tej pogodzie niewiele można zrobić. To, że pada śnieg, to nie jest największy problem, największy jest z wiatrem, który nawiewa biały puch na drogę, pobocze, formuje zaspy. W takiej sytuacji nawet największa ilość sprzętu nie pozwoli na opanowanie żywiołu.
Marcin Błaszczyk, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg, tłumaczy sytuację. – Cały nasz sprzęt pracuje na okrągło, niestety wiatr powoduje, że efekty naszej pracy nie są widoczne. Odśnieżamy drogi praktycznie na chwilę, zaraz wiatr nawiewa następne zwały śniegu i nie widać, by chwilę wcześniej przejeżdżały tam jednostki. Znamy sytuację, bo i do nas dzwonią mieszkańcy miast i wsi. Jeździmy i oceniamy sytuację na bieżąco i na pewno nie jest tak, że tylko drogi powiatowe nie są odśnieżone, dotyczy to wszystkich dróg.
PZD dysponuje 39 jednostkami różnego sprzętu. Tylko na terenie powiatu płockiego są 722 km dróg, za których utrzymanie odpowiada firma. Około 300 km to miejsca zawiewowe, takie, na których wiatr nanosi śnieg. Nawet gdyby pług i piaskarka jeździły po tych odcinkach bez przerwy, sytuacji nie dałoby się opanować.
Poważnym problemem są również kierowcy samochodów, którzy na drodze zachowują się tak, jakby chcieli przeszkodzić w odśnieżaniu. – Jedzie jeden samochód za drugim, pług, czy piaskarka nie mają szans ich wyprzedzić – dodaje Błaszczyk. – Przy takiej pogodzie trzeba się liczyć z tym, że będą zaspy, w które wpadają samochody, że nie wszystkie drogi będą przejezdne. A jeszcze proszę sobie wyobrazić, że odbieramy telefony nie tylko, że drogi powiatowe są nieprzejezdne, zdarzają się sygnały, że ktoś nie może wyjechać ze swojej posesji i też czeka na odgarnięcie śniegu.
Ale nie tylko wiatr jest winien takiej sytuacji na drogach powiatowych i gminnych. Dodać do tego trzeba częsty brak środków na odśnieżanie, czyli na coś, co i tak samo za chwilę stopnieje. Wielu gospodarzy gmin nie powie tego głośno, ale wiadomo, że przyjdzie odwilż i ślad po śniegu zginie. A wysyłanie piaskarek i pługów na ulice to spory wydatek, lepiej przeznaczyć pieniądze na inny cel. A mieszkańcy? Ci jakoś muszą sobie poradzić.
Tradycyjnie jak co roku zima zaskoczyła wszystkich. Co prawda przyszła dopiero w styczniu, ale i tak wyrządziła sporo szkód. Na szczęście prognozy przewidują w najbliższych dniach odwilż, niektórzy meteorolodzy twierdzą nawet, że już w lutym będziemy mieć wiosnę. A tak poza tym, to nie sposób nie zgodzić się z wicepremier Bieńkowską, która tylko przypomniała, że przecież mamy zimę.
Jolanta Marciniak
fot. Archiwum
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości