Stoczniowiec – Błękitni 1:3 (0:3)Bramki: Dąbkowski 75 dla Stoczniowca oraz Świtkiewicz 15, Robak 43, Krzywkowski 45.Stoczniowiec: Ostrowski – Górnicki, Skołt (50 Jędrzejewicz), Słowikowski, Grabowski, Dąbrowski (50 Rakowski), Kiełbasa, Raczkowski, Widzyński (75 Jankowski), Kamiński (75 Pawelec), Dąbkowski.Błękitni: Petera – Domżałowicz, Krzywkowski, Trzybiński, Więckiewicz, Kiereś, Kłys, Figurski, Świtkiewicz, Hiszpański (62 Olechowski), Robak (78 Hys).Faworytem spotkania był wyżej notowany Stoczniowiec, a jednak to Błękitni wystąpili tego dnia w roli głównej. – Graliśmy dobrze w polu, ale nie stwarzaliśmy sytuacji – powiedział Leszek Kędzierski trener Stoczniowca. – Traciliśmy szkolne bramki. Nic nam nie dała przewaga w polu, kiedy nie było komu strzelać.Pierwszy gol padł w 15 min., zdaniem Stoczniowca ze spalonego. W 43 min. po błędzie obrońców gospodarzy i zbyt krótko wybitej piłki, Robak strzelił w okienko. I kiedy się wydawało, że po przerwie można nawiązać walkę, padł trzeci gol, z rzutu wolnego Krzywkowski strzelił prosto w okienko.Po przerwie Stoczniowiec rozpoczął atak non stop, a goście nie wychodzili ze swojej połowy. W 75 min. sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Strzał Raczkowskiego obronił Petera, bardzo dobrze spisujący się w bramce, ale nie dał rady obronić dobitki Dąbkowskiego. – Petera obronił karnego – stwierdził Jerzy Wiśniewski, prezes Błękitnych, - a my nawet tego nie asekurowaliśmy. Nikt nie przypuszczał, że może się tak stać. - Nie ma co rozdzierać szat, trzeba się brać do roboty i szukać błędu – dodał L. Kędzierski. – Przed nami jeszcze trudne mecze, które zamierzamy wygrać.Kasztelan – Markovia 1:2 (0:1)Bramki: Jacek Szychowski 89 (Kasztelan) oraz Tomasz Jaskółowski 32 i Robert Macioch 70.Goście wygrali zasłużenie, choć Kasztelan także miał kilka groźnych sytuacji. W 12 min. strzelał Paweł Świtkiewicz, ale wybronił Paweł Ratajczyk, w 14 min. Dariusz Hoffman posłał piłkę minimalnie nad poprzeczką, w 17 min. strzał Jaskółowskiego obronił Piotr Pakieła. W 32 min. po błędzie obrońców Kasztelana, Jaskółowski z 5 m umieścił piłkę w siatce. W 38 min. z sytuacji sam na sam z Mariuszem Ciszewskim, zwycięsko wychodzi Pakieła.Po przerwie, po błędzie Świtkiewicza, w zamieszaniu podbramkowym, z 5 m piłkę w siatce umieszcza Macioch. Gola dla gospodarzy zdobywa Szychowski po solowej akcji tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego.Jol.Włókniarz – Trzy Korony Pabianice – MKS “Kutno” 4:0 (2:0)1:0 – Łądka (15), 2:0 – Lechowski (17), 3:0 – Łądka (72), 4:0 Olechowski (84).W zasadzie pojedynek został rozstrzygnięty w pierwszej połowie. W 15 minucie po podaniu z rogu piłkę otrzymał Łądka i strzelił nie do obrony. Dwie minuty później Lechowski ograł wybiegającego chyba zbyt daleko w pole Kamińskiego i nie miał problemów z umieszczeniem piłki w bramce żółto-niebieskich. Nie upłynęło wiele czasu a Tomasz Majtczak otrzymał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji musiał opuścić plac gry. Walas w 27 minucie nie wykorzystał karnego podyktowanego za faul na Rybickim.Przyjezdni mecz kończyli w dziewięciu. Za faul taktyczny (ręką zatrzymał piłkę zmierzającą do siatki) Kudelski zszedł w 76 min. z boiska. Po tym zdarzeniu gospodarze nie strzelili “jedenastki”, ale dziesięć minut później zdobyli czwartego gola.“Kutno”: Kamiński, Więcek, Znyk, Kudelski, A. Majtczak, T. Majtczak (17 Kornacki, 71 Banasik), Rosiak, Stelmasiak, Borowski (71 Maciejewski), Rybicki. Trener Paweł Slęzak. (Zdziś)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze