Reklama

Iluzoryczna pomoc

11/08/2015 11:09
Ponad 2,5 tys. wniosków związanych ze stratami spowodowanymi przez suszę złożyli rolnicy z powiatu płockiego w gminnych komisjach szacujących straty. Rolnicy nie liczą jednak na szczególną pomoc, a większość z nich nie otrzyma jej w żadnej formie.
W gminach powiatu płockiego złożono od kilkuset wniosków (Staroźreby – ok. 450, Bulkowo – 350, Drobin – 320, Bodzanów – ok. 315) do kilkudziesięciu (Wyszogród – 65, Gąbin – 10, Nowy Duninów – 41). W gminie Słubice nie złożono natomiast żadnego wniosku. To dlatego, że nie utworzono tam komisji terenowej mającej ocenić skutki suszy. Taką komisję na wniosek wójta powołuje wojewoda. Podstawy do jej utworzenia są wtedy, gdy raporty Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach przewidują stan zagrożenia suszą rolniczą. Dla gminy Słubice raporty nie przewidują suszy.
W poszczególnych gminach usłyszeliśmy, że liczba wniosków, które wpłynęły do komisji, jest na poziomie średnim. Czy to oznacza, że susza nie dotknęła rolników? Raczej nie. Rolnicy po prostu nie bardzo mogą liczyć na pomoc.
W myśl przepisów ewentualna pomoc przysługuje rolnikowi, którego dochód w całym gospodarstwie został uszczuplony o ponad 30 proc. Sęk w tym, że susza dotyka pól i tego, co na nich rośnie, a wystarczy, żeby w gospodarstwie były zwierzęta hodowlane i straty raczej nie sięgną ponad 30 proc. Innymi słowy rolnikowi susza może zniszczyć np. 60 proc. upraw, ale w oborze ma trzy byki. Komisja weźmie pod uwagę wartość tych byków i okaże się, że straty całego gospodarstwa to zaledwie 28 proc. O pomocy nie ma więc mowy.
Rolnicy mają zastrzeżenia do samych form pomocy. Ci, którzy będą mogli z niej skorzystać, mają do dyspozycji np. preferencyjne kredyty na wznowienie produkcji, odroczenia terminu płatności składek w KRUS, ulgi w podatku rolnym. – Tyle tylko, że kredyty trzeba oddać. Na razie nic się nie mówi o programie, który oferowałby rolnikom jakieś bezzwrotne wsparcie – mówi Zbigniew Maruszewski, przewodniczący komisji powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej w Płocku.
Jego zdaniem nieporozumieniem jest forma ogłaszania stanu zagrożenia suszą. – Robi się to na podstawie danych instytutu z Puław. A on ma w gminie powiedzmy dwa punkty pomiarowe. Moim zdaniem jest to niewiarygodne – mówi Zbigniew Maruszewski. Dodaje, że także kryteria przyznania pomocy nie są najszczęśliwsze. – Jako izby rolnicze postulowaliśmy, aby było to 30 proc. w uprawach polowych, a nie 30 proc. z całego gospodarstwa. Szkoda tych ludzi, którzy piszą sterty papierów, a na ten moment tylko niewielki procent rolników skorzysta z pomocy – mówi szef izby rolniczej w Płocku. (gsz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości