Reklama

I liga piłki nożnej Za półmetkiem

24/10/2000 15:44
Piłkarze nożni walczący w gronie seniorów o tytuł Mistrza Polski, o Puchar Ligi i o Puchar Polski, minęli właśnie półmetek rundy jesiennej. Ponieważ trwa teraz przerwa w rozgrywkach, zostaną one wznowione dopiero w najbliższą sobotę i niedzielę, warto pokusić się o pierwsze podsumowania.Po 9 spotkaniach rundy jesiennej zespół ORLEN-u zajmuje XI miejsce w tabeli z dorobkiem 10 punktów. To dużo, czy mało? Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Dużo, jeśli zespół ma teraz formę spadkową, mało - jeśli zamierza spełnić w rozgrywkach jakąś rolę. Po rundzie jesiennej, mam nadzieję, ani to pierwsze ani to drugie nam raczej nie grozi. Zespół zaczął zupełnie przyzwoicie wygrywając 1:0 z Groclinem Grodzisk na własnym stadionie, by w drugiej kolejce dość pechowo przegrać 2:3 z Widzewem w Łodzi. Jakoś płocki zespół nie może poradzić sobie w rozgrywkach ligowych z drużyną, która do niedawna jeszcze uważana była za przyjacielski team, ale jak trzeba było, nigdy nie pomogła. W trzeciej kolejce ORLEN wygrał minimalnie 1:0, z Górnikiem Zabrze. Wówczas bramkę zdobył Mariusz Nosal egzekwując karnego. Jak się okazało było to ostatnie zwycięstwo na długie miesiące. O przegranej, znów niewielkiej 2:3 z Pogonią w Szczecinie nawet nie ma co pisać, bo trudno byłoby wtedy wygrać z mającą zwyżkującą formę drużyną, która najbardziej ze wszystkich wzmocniła się w przerwie między rozgrywkami. Za to nikt sobie nie wyobrażał, że płocczanie mogą przegrać przed własną publicznością z Odrą Wodzisław. W pojedynkach z Odrą już kilka razy piłkarze ORLEN-u schodzili pokonani z własnego stadionu. Co prawda raz, przed rokiem płocczanie wygrali z Odrą, na dodatek w Wodzisławiu i wtedy oni zadowoleni opuszczali murawę. Dziś jednak mało kto pamięta to zwycięstwo. Przegrana na wyjeździe ma jednak inny smak niż porażka przed własną publicznością. O ile wspomnienia z Odry długo powracały jak upiorny sen, o tyle porażka w Warszawie z Polonią nie była aż takim tragicznym wydarzeniem. Co prawda ORLEN mógł zremisować, ale nie strzelił karnego Nosal, ale w końcu to drużyna grała z aktualnym Mistrzem Polski, zespołem, który wówczas z powodzeniem radził sobie w europejskich pucharach. Ale Odra i Polonia to nie to, co porażka ze Stomilem. Te środowiskowe derby zakończone przegraną, to największy policzek, jaki w tej rundzie otrzymała drużyna ORLEN-u. Na dodatek, to płocczanie rozegrali bardzo dobre spotkanie, a zabrakło im po prostu szczęścia. Jedyną bramkę dla podopiecznych trenera Albina Mikulskiego strzelił Marek Saganowski. Mecz mógł się zakończyć zwycięstwem płocczan, ale niestety prosto w poprzeczkę strzelił z rzutu karnego Bartosz Jurkowski. Gdyby nie to, wynik na pewno byłby inny. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że ta porażka poruszyła klub w posadach. Prezesa nie było w kraju, przebywał z piłkarzami ręcznymi na Cyprze, a w poniedziałek po meczu trwały dyskusje, kto powinien przejąć funkcję trenera pierwszego zespołu. Na szczęście nic takiego nie nastąpiło. Z klubu rozesłano faksy, ze zarząd klubu dokonał wnikliwej analizy sytuacji w zespole, a po przeprowadzeniu indywidualnych rozmów z zawodnikami i trenerami, nastąpiła weryfikacja strategii w Sekcji Piłki Nożnej. "Głównym celem działania jest budowa drużyny pod kątem przyszłych sezonów z zabezpieczeniem dalszego pobytu zespołu w ekstraklasie. Albin Mikulski pozostanie na stanowisku pierwszego trenera pierwszego zespołu do końca rundy jesiennej. Po zakończeniu rundy nastąpi rozliczenie zespołu trenerskiego z realizacji osiągniętych wyników będzie podstawą kontynuacji pracy Albina Mikulskiego w Płock", czytamy w piśmie. Przegrana ze Stomilem była, miejmy nadzieję ostatnim przykrym wydarzeniem w rundzie. Oczywiście nie oznacza to, że ORLEN ma wygrać już wszystkie mecze do końca, choć nie byłoby to wcale złe. Kibice oczekują, że emocji nie zabraknie i jeszcze czeka nas jeszcze wiele zdobytych punktów. Pierwsze kroki w tym kierunku zostały poczynione. Najpierw ORLEN zremisował mecz na wyjeździe z GKS Katowice, a potem wygrał na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław. I wydawało się, że można optymistyczniej patrzeć w przyszłość, że już nie oddamy ani punktu, gdy dotarła do nas fatalna ocena spotkania sparingowego, który w miniona środę płocczanie rozegrali z Groclinem Grodzisk. ORLEN przegrał 1:2, tracąc drugiego gola w końcówce spotkania obserwowanego przez garstkę kibiców. Mecz nie miał praktycznie żadnego znaczenia szkoleniowego, choć było to lepsze rozwiązanie niż gdyby piłkarze mieli grać między sobą. Poza tym cykl przygotowań przed meczem ligowym z Ruchem w Chorzowie już dawno został opracowany i to spotkanie nawet zwycięstwo nad Groclinem nic by nie zmieniło. Ot, kibice opuszczaliby stadion w lepszych nastrojach. Najbliższy mecz z Ruchem w Chorzowie jest bardzo ważny. Nie tylko dlatego, że przydałyby się kolejne punkty, które pozwoliłyby na tak oczekiwany awans w tabeli, ale i dlatego, by poprawić tak niekorzystną atmosferę jaka została wytworzona wokół Sekcji Piłki Ręcznej. Zespół powinien w spokoju przygotowywać się do rozgrywek ligowych, a zgodnie z obietnicą prezesa, być rozliczonym dopiero na koniec rundy jesiennej. Jola Marciniak Fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości