W piątek, 5 lutego otwarto obszerną wystawę prac Henryka Strenga/Marka Włodarskiego. Ekspozycja nie jest klasyczną wystawą monograficzną, a problemową prezentacją dorobku artystycznego Strenga/Włodarskiego oraz prac innych artystów o zbliżonej biografii. Celem wystawy jest przywrócenie pamięci, która wcześniej musiała zostać wymazana.
O Henryku Strengu mówiono we Lwowie „malarz ulicy”. Był piewcą miasta i jego mieszkańców, barwnego życia, muzykantów, codzienności. Dla malarstwa porzucił grę na skrzypcach, choć muzyka przenikała jego prace. Przyjaźnił się z Brunonem Schulzem i Deborą Vogel. Tylko w latach 1930-32 jego obrazy można było oglądać na 11 wystawach: we Lwowie, Krakowie, Warszawie, Tarnopolu czy Stanisławowie.
Wiadomo, że walczył w kampanii wrześniowej, nie wiadomo jednak, gdzie dokładnie. Gdy nadeszła wojna, rozpoczął się proces „znikania” Henryka Strenga – wielu faktów badaczom do dziś nie udało się ustalić. Po walkach powrócił do ukochanego Lwowa. Kiedy miasto zdobyli naziści, przepadło wiele przedwojennych obrazów Henryka Strenga. On sam trafił do obozu janowskiego, a w 1942 w jednej z kamienic znalazł zamordowaną przyjaciółkę Deborę Vogel i jej rodzinę.
Po dwóch latach spędzonych w ukryciu za szafą w mieszkaniu artystki i działaczki “Żegoty”, Janiny Brosch, artysta wyszedł jako „Marek Włodarski”. Z ocalałych prac usunął sygnaturę „Streng”. Wraz z Brosch przebił się do Warszawy. W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego został aresztowany na ulicy i trafił do obozu w Stutthof, w którym nie przestał tworzyć. Nawet w tak nieludzkich warunkach pracował nad rysunkami i szkicami. I to właśnie prace wojenne Strenga/Włodarskiego, uznawane dotąd za mniej ważne w jego twórczości, stały się centralnym elementem najnowszej ekspozycji Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie.
Po wojnie mieszkał w Warszawie, był profesorem stołecznej ASP. Dla przyjaciół malarza żydowskie pochodzenie profesora nie było tajemnicą, jednak córka Włodarskiego dowiedziała się o prawdziwym pochodzeniu ojca dopiero w wieku 24 lat. Wielu polskich Żydów, którzy przeżyli dzięki przybranej tożsamości, nie decydowało się na powrót do pierwotnego imienia i nazwiska w trosce o bezpieczeństwo swoich bliskich. Także Marek Włodarski chciał w ten sposób chronić dzieci.
Jako artysta był po wojnie autorytetem, nieustannie tworzył. Czas prywatny spędzał przy sztalugach. Nie miał jednak po wojnie ani jednej wystawy indywidualnej. Potrzeba było ponad pół wieku, aby zrekonstruować historię i opisać twórczość Henryka Strenga/Marka Włodarskiego. W 2019 roku ukazała się przełomowa w tym temacie książka Piotra Słodkowskiego pt. “Modernizm żydowsko-polski. Henryk Streng/Marek Włodarski a historia sztuki”, dzięki której malarz wrócił do głównego nurtu badań i refleksji.
Wystawę „Henryk Streng/Marek Włodarski i modernizm żydowsko-polski” można podziwiać w Muzeum nad Wisłą (Wybrzeże Kościuszkowskie 22, Warszawa) od 5 lutego do 9 maja 2021 roku. Kuratorem wystawy jest Piotr Słodkowski.
Opr. (kw)
Prace udostępnione w informacji prasowej na prasa.artmuseum.pl
fot. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze