Reklama

Golimy frajerów!

04/02/2022 08:13

W prawdzie ten entuzjazm to trochę na wyrost, bo w chwili gdy piszę te słowa oficjalnie jeszcze nic nie wiadomo. Ale nieoficjalnie… O czym mowa? Kibicom futbolu, zwłaszcza tym z dłuższym stażem tytuł mówi wszystko. To drugie na liście najbardziej znanych powiedzeń nie mniej znanego trenera (nie całe, pierwszą część pomijam, bo mogą ten tekst przeczytać młodociani i rodzice będą narażeni na kłopotliwe pytania). Dla tych, co jeszcze mają wątpliwości przytaczam to pierwsze. Kasa misiu, kasa! 
No, tak! Wszystko jasne! Będzie o futbolu. A jeśli futbol, to oczywiście casting na selekcjonera reprezentacji naszego pięknego kraju. Jeśli nie nastąpi jakiś gwałtowny zwrot sytuacji, to nazwisko owego „dżentelmena” (cudzysłów zamierzony) jest tajemnicą poliszynela. Zatem i tytuł niniejszego tekstu przed jako tako interesującym się rodzimą „ekstraklasą” (oraz rozgrywkami w klasach niższych) jasny jest jak słońce. Nazwisko - pewniak wzbudziło już  zrozumiały niepokój w mediach sportowych naszego pierwszego rywala w barażach o Katar. "To nie dzięki sukcesom piłkarskim jest sławny" - pisze sport24.ru. Dobrze kombinują… Wtórują im nasi spece medialni od futbolu pisząc o przyszłym selekcjonerze, że „zadaniowiec”. I że te baraże możemy wygrać tylko „sposobem”. I trudno się z takim podejściem do tematu nie zgodzić. 
A „sposób”jest w moim najgłębszym przekonaniu tylko jeden. Telefon do „Fryzjera”! Już słyszę te chóry malkontentów. Że kiedy to było… Że „Fryzjer” to na naszą, pożal się Boże „ekstraklasę”, a to przecież gra o Mistrzostwa Świata! O, ludzie małej wiary! To już narodowa mądrość „Polak potrafi” nic dla was nie znaczy? Że ktoś z takim doświadczeniem i sukcesami w naszym pięknym kraju nie da rady u sąsiadów z Obwodu Kaliningradzkiego z przyległościami? Naprawdę? Mam przypomnieć dokonania byłego ministra byłego rządu u innych sąsiadów ze wschodu? U „Większego Brata” jest lepiej? 
No dobrze, ale baraże są dwustopniowe. I nie wiadomo z kim przyjdzie się potykać w drugiej turze… Jasne, nie wiadomo. Ale trzeba wierzyć, że procedura wyłaniania następcy zbiegłego selekcjonera trwała tak długo, bo trzeba było „zabezpieczyć”oba warianty. Zresztą cóż nam pozostało? Jeśli trzymać się teorii, że kibic to taki dziwny gatunek człowieka, który w swój zespół wierzy do końca i bez zastrzeżeń, to nie widzę „wariantu B”. Bo jeżeli ktoś zakłada, że jest gdzieś na świecie taki spec w trenerskim fachu, który w trzy dni potrafi nauczyć „produkty rodzimej myśli szkoleniowej” grać w piłkę nożną, to nie potrafię znaleźć określenia na ten poziom optymizmu. Chyba po prostu takiego terminu w naszym języku ojczystym jeszcze nie wynaleziono!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości