Reklama

Gdzie zarobić w wakacje?

15/06/2005 19:25
Lepiej powiedzieć „mamo daj”, niż pomyśleć jak zarobić. Kiedy jednak nie ma co liczyć na „sponsorskie” wsparcie rodzicieli, młodzież zaczyna główkować: gdzie dorobić, tym bardziej że zbliżają się wakacje. Jest więc dużo wolnego czasu. Według naszego rozeznania, na rynku sezonowej pracy dla młodzieży można w ciągu miesiąca zarobić nawet 3 tysiące złotych! Taki jest ubiegłoroczny rekord dziewczyny z Płocka, która pojechała nad morze sprzedawać krzyżówki i gazety. – Takie oferty pracy nadal są dostępne w Centrum Edukacji i Pracy Młodzieży Ochotniczego Hufca Pracy. Pracodawca zapewnia miejsce zamieszkania, ale wyżywienie jest już we własnym zakresie. Jest to kusząca oferta. Nie dość, że wypoczywamy nad morzem, to jeszcze zarabiamy. Wynagrodzenie sięga od 30 do 120 zł dziennie – tłumaczy Agnieszka Skolmowska, pośrednik pracy. Ochotniczy Hufiec Pracy zajmuje się ustawowo sezonową pracą dla ludzi w wieku od 15 do 25 lat. Obecnie dostępne są jeszcze oferty na promocjach w supermarketach. To głównie zajęcie dla dziewczyn. Wykładanie towaru w sklepach, dostawa pizzy (przy czym trzeba mieć własny samochód), kierowca rikszy - adresowane są do mężczyzn. Roznoszenie ulotek i sprzedaż okularów to już oferta dla wszystkich. Cała gama dostępna na terenie Płocka.

Młodzież twierdzi, że najbardziej opłacają się promocje. – Można tu zarobić 8 zł za godzinę. Jeśli popracuję 10 godzin w piątek, sobotę i niedzielę, to już trochę zarobię na wakacyjny wypad – tłumaczy Monika, uczennica Małachowianki. Trzeba przyznać, że ma warunki. Jest pięknie opalona, zgrabna, ma piękne długie blond włosy i filmowy uśmiech. Nic dziwnego, że pracodawcy chętnie ją zatrudniają nie tylko do promowania jogurtów, ale też filtrów do wody. Raz jako hostessa pracowała na pokazie w salonie samochodowym. – Taka praca bardzo mi się podoba. Nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktu z ludźmi. Sądzę, że wszystko w życiu się przydaje. Poza tym postawiłam sobie cel, że nie będę wyciągać kasy od rodziców. Jest im wystarczająco ciężko.

Młodzi szturmują OHP od czerwca aż do września. Z jego usług korzystają też studenci, dla których nie ma zbyt wiele propozycji.


- Żeby skorzystać, wystarczy zgłosić się do nas do centrum edukacji pracy. Wciąż mamy oferty. Osoby niepełnoletnie muszą mieć zgodę rodziców. Chętni dostają ankiety i jeśli pojawi się oferta pracy, zapraszamy na rozmowy i kierujemy do pracodawców – zaznacza Agnieszka Skolmowska, która dodaje, że w ostatnim czasie zmienił się adres OHP, który obecnie mieści się przy ulicy 3 Maja 18 II piętro.
Znacznie mniej ofert pracy letniej dla młodzieży znajdziemy w Powiatowym Urzędzie Pracy i Wojewódzkim Urzędzie Pracy.

– Ustawowo zajmuje się tym tematem Ochotniczy Hufiec Pracy. W naszej filii mamy jednak różne oferty, wśród których coś dla siebie może znaleźć również młodzież. Trzeba jednak systematycznie odwiedzać WUP w Płocku i przeglądać zamieszczone ogłoszenia – tłumaczy Piotr Dyśkiewicz, kierownik zespołu ds. Rynku Pracy filii WUP w Płocku. Podobnie wygląda sytuacja w Powiatowym Urzędzie Pracy.

Wydaje się, że najłatwiej znaleźć pracę w mieście. Są w gazetach ogłoszenia, że hipermarket poszukuje przed świętami nowych kasjerek, więc może w wakacje też będzie taka potrzeba. Nic bardziej mylnego. – Prowadzimy akcję „Szkoła”. Zaczyna się ona pod koniec sierpnia. Potrzebujemy wtedy 10 osób do przenoszenia towarów. Muszą to być osoby pełnoletnie. Chętnych jest zawsze dużo, ale praca jest bardzo ciężka, często nocna – usłyszeliśmy w jednym z płockich hipermarketów. Czy jest to opłacalne? Nie wiadomo. O tym zainteresowani mogą dowiedzieć się podczas rozmów kwalifikacyjnych.

Nie prowadzi naboru do pracy sezonowej fabryka Levi’sa, podobnie firmy kurierskie. – To się nam nie opłaca. Zbyt dużo czasu potrzeba na przygotowanie pracownika. Zależy nam na ludziach, którzy chcą pracować na stałe – tłumaczy Alina Majewska, prowadząca ogólnopolską firmę kurierską.

Ukraińska
konkurencja

Najłatwiej znaleźć pracę sezonową na plantacjach truskawek. Młodzież rusza więc pod Sanniki albo pod Czerwińsk, gdzie później zaczyna się również sezon malinowy. To nie jest już jednak łatwa i przyjemna praca.

– Zgłaszają się do nas młodzi, ale często się okazuje, że po dniu pracy w polu nie mają siły. Ciężko wstawać o szóstej rano. Szybko rezygnują – tłumaczą państwo J. z Piotrkówka koła Sannik. Zamiast młodzieży do pracy na 4 hektarowym polu truskawek zatrudniają Ukraińców, którym opłaca się stawka 3,50 zł za godzinę pracy. Jest to krótki i intensywny czas zbiorów. Truskawki w zależności od roku owocują ponad trzy tygodnie. Nie ma co liczyć, żeby nająć się do żniw.

– Pani chyba nie zna się na pracy na roli. Teraz wszystko robią kombajny – śmieją się rolnicy.
Sezonową pracę wakacyjną oferują ośrodki wypoczynkowe. Co roku do obsługi sklepu, wypożyczalni sprzętu wodnego, solarium itd. zatrudniają się pełnoletnie osoby w Ośrodku Wypoczynkowym „Zacisze” w Koszelówce. Najczęściej dojeżdżają z okolic Łącka, Gąbina i Płocka. Tu są jeszcze wolne etaty.
– Osoby pracujące w sklepach muszą mieć aktualne książeczki zdrowia. Miesięcznie mogą zarobić po 700 zł – tłumaczy współwłaściciel ośrodka Krzysztof Kaźmierczak.

Szkoła życia w Hiszpanii

Niektórzy młodzi ludzie mają własne pomysły na zarabianie pieniędzy, a przy okazji miłe spędzanie czasu. – Można przecież rozprowadzać kosmetyki. Podpisując umowę z firmą, dziewczyna dostaje katalog i rusza do klienta. Jest sobie sama szefem i sama decyduje o dniu pracy. W ciągu miesiąca dwa razy musi zebrać zamówienie za co najmniej 150 zł. Im większe zamówienie zbierze, tym większą ma prowizję od tej sumy. Dziewczyny potrafią zarobić od 40 zł do 850! To jest zarobek, który może być traktowany sezonowo – zaznacza Aneta Zadrąg, szkoleniowiec konsultantek.

19-letni Karol, uczeń Zespołu Szkół Kupieckich nie potrzebował pomocy żadnych pośredników. W ubiegłym roku miał wyjątkowy pomysł na letnie zarabianie pieniędzy. – Z kolegą wybraliśmy się autostopem do Hiszpanii. O dziwo udało nam się tam bez problemu dojechać. Najmowaliśmy się do pracy w barach, gdzie zmywaliśmy talerze. Czasami na plantacjach zrywaliśmy pomarańcze. Udało się zebrać niezłą sumkę. Podczas powrotu do Polski, zrobiliśmy sobie nocleg na plaży. Rano okazało się, że nas okradli. Nie mieliśmy już żadnych pieniędzy, nawet na telefon do domu, żeby ktoś po nas przyjechał. Udało się nam jednak wrócić do Polski. Trochę żal, że nic nie przywieźliśmy, ale mieliśmy za to świetną przygodę, a przy okazji szkołę życia – opowiada chłopak.

Być może to jest cały urok letniego zarobkowania. Tak szybko jak się pieniądze pojawiają, równie szybko znikają, ale przy okazji wiele też uczą młodych ludzi, którzy chcą się zmierzyć z dorosłym życiem.
Blanka Stanuszkiewicz

fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości