Za kilka dni kończy się ustawowy termin ochronny dla rodzin mieszkających w zadłużonych lokalach. Przeprowadzane będą wyroki eksmisyjne z lokali będących w zasobach prywatnych i spółdzielczych oraz komunalnych.W przypadku tych ostatnich, na terenie Płocka będzie przeprowadzonych kilkadziesiąt wyroków eksmisyjnych. Zaległości w płaceniu należności czynszowych z tytułu użytkowania lokali dochodzą w niektórych przypadkach do kwot kilku tysięcy złotych i dotyczą różnych okresów. Już wiadomo, że tylko część rodzin uzyska prawo (decyzja zatwierdzana w orzeczeniu sądu) do przyznania lokalu socjalnego. Pozostałe osoby z tak zwanym wyrokiem eksmisyjnym donikąd, będą musiały we własnym zakresie zagwarantować sobie mieszkanie. Miasto może zagwarantować mieszkania socjalne w kilku budynkach. Jeden z nich o obniżonym, a może raczej zaniżonym, standardzie mieści się przy ulicy Otolińskiej 23. Znaczna część rodzin nie korzysta z tej propozycji. Warunki tam proponowane są według nich nie do przyjęcia. Mówią, że wolą mieszkać w piwnicy niż w tym bloku. Kolejne lokale mieszczą się przy ulicy Miodowej i Żyznej. – Mamy jeszcze mieszkania o niższym standardzie, w różnych punktach miasta. Jeżeli zwalniają się, to tam również umieszczamy rodziny, które są eksmitowane z zadłużonych lokali – powiedziała Grażyna Baran, naczelnik Wydziału Mieszkalnictwa Urzędu Miasta. Aktualnie jednak nie ma żadnych wolnych lokali, w których można by umieścić rodziny eksmitowane. Jak poinformowała nas Grażyna Baran, miasto ma do dyspozycji trzy dyżurne mieszkania. Te są jednak przeznaczone dla rodzin, które nagle znalazły się w dramatycznej sytuacji życiowej. – Niestety, w przypadku mieszkań socjalnych nie zdarza się taka sytuacja, że do dyspozycji mamy wolne lokale. Wielokrotnie powstają tu nieporozumienia. Osoby z wyrokiem eksmisyjnym często mają mylne informacje. Przychodząc do nas mówią, że wiedzą o wolnych mieszkaniach. Ale nie wiedzą, że są to mieszkania nie będące własnością gminy lub też pełnowartościowe mieszkania komunalne czekające na remont czy też kolejnego najemcę. I nie są to mieszkania socjalne, które moglibyśmy zaproponować rodzinom eksmitowanym.Długa kolejkaOsoby mające nadzieję na mieszkanie socjalne z zasobów miasta muszą liczyć się z koniecznością długiego oczekiwania. Złożonych jest około pięciuset wniosków. Szansę na jego uzyskanie są zatem niewielkie. Na własne, nawet o obniżonym standardzie, mogą więc liczyć tylko szczęśliwcy. Wynika to z tego, że lokale socjalne są przyznawane nie tylko rodzinom z wyrokiem eksmisyjnym. O ich przyznanie ubiegają się także ci, którzy znajdują się w trudnej sytuacji finansowej oraz bezdomni. O tym najlepiej wiedzą osoby, które eksmitowano i muszą korzystać z pomocy różnych organizacji zajmujących się pomocą społeczną. Przykładowo tymczasowe schronienie znalazło w płockiej noclegowni dla kobiet przy ulicy Kościuszki 3A, dwadzieścia pięć matek z dziećmi. Powód zgłaszania się do placówki był jeden – eksmisja z zadłużonych mieszkań. We wszystkich przypadkach scenariusz był taki sam. Utrata pracy, rosnące do kilku (5 – 6 tysięcy złotych) zadłużenie i eksmisja, niezależna całkowicie od zajmujących lokal. Tylko w dwóch przypadkach (rodziny patologiczne) usunięto lokatorów na własne żądanie. – Obawiam się, że wraz z zakończeniem okresu ochronnego szukających pomocy będzie jeszcze więcej. Uważam, iż dobrym rozwiązaniem byłaby wcześniejsza pomoc rodzinom zagrożonym eksmisją i w konsekwencji bezdomnością. Wiadomo, że w sytuacji gdy są zaległości w regulowaniu czynszu trzymiesięczne lub dłuższe to będą one dalej narastały. Pożądane efekty mogłaby przynieść współpraca kilku instytucji: Ośrodka Pomocy Społecznej, który zna sytuację materialną rodziny, wydziału komunalnego, który pierwszy wie o zaległościach czynszowych oraz Powiatowego Urzędu Pracy i organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą społeczną – powiedziała Grażyna Cieślik, prezes płockiego oddziału Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej. Zgodniez literą prawa Z pewnością eksmisje w przypadku zadłużonych lokali mają uzasadnienie z punktu prawnego. Czy jednak zawsze znajdują uzasadnienie z moralnego punktu widzenia? – Nigdy nie zdarza się tak, że w przypadku niewielkiego zadłużenia od razu rodzina jest usuwana z mieszkania. Zwłaszcza jeżeli wynika to z przyczyn od nich niezależnych np. koniecznością ponoszenia wysokich kosztów leczenia, utratą pracy. Zanim sprawa zostanie skierowana do sądu, wysyłamy zawiadomienia, informatory. Najemca lokalu podpisuje u administratora zobowiązanie, że ureguluje należność np. w ratach. Sprawy trafiają do sądu wtedy, gdy ta sytuacja jest zupełnie bagatelizowana przez lokatora. Lub też w sytuacji, gdy lokator pomimo podpisanego zobowiązania nie wywiązuje się z płatności ratalnej, a pieniądze przeznacza na inne cele. Tu nie ma czynników łagodzących. Są to wyroki na żądanie – powiedziała Grażyna Baran. Dodatek mieszkaniowyO jego przyznanie mogą ubiegać się rodziny, którym brakuje środków na opłaty czynszowe. Kwoty przyznane z tego tytułu mogą wystarczyć na pokrycie kosztów w osiemdziesięciu procentach. Dzięki tej formie udało się pomóc wielu rodzinom zagrożonym eksmisją przetrwać w najtrudniejszym okresie. W zdecydowanej większości przypadków wyrok eksmisyjny jest bez orzeczenia wskazującego konieczność zabezpieczenia i przeprowadzenia rodziny do lokalu zastępczego. Są to wspomniane wcześniej eksmisje donikąd. – Jeżeli sąd nie znajdzie środków łagodzących wskazujących na to, że dana osoba lub rodzina znalazła się w trudnej sytuacji finansowej niezależnie od siebie, to niestety zapada takie orzeczenie. W roku ubiegłym takie wyroki zapadały – powiedziała Grażyna Baran, naczelnik wydziału mieszkalnictwa Urzędu Miasta. Na trzydzieści jeden rodzin, które były eksmitowane w ubiegłym roku z budynków gminy, tylko jedenaście było z wyrokami uprawniającymi do przyznania lokali socjalnych. Pozostałe osoby musiały we własnym zakresie szukać jakiegoś dachu nad głową. Część rodzin opuszczała lokale dobrowolnie w terminie wyznaczonym przez komornika. – To dotyczy nielicznych rodzin, które mają się gdzie wyprowadzić. Jednak większość stanowiły takie przypadki, w których rodziny były usuwane z zajmowanych lokali siłą. Musiała interweniować policja, straż miejska - powiedziała Grażyna Baran.W ubiegłym roku nie brakowało takich dramatycznych sytuacji. Na trzydzieści pięć eksmisji zleconych komornikowi, w dwudziestu ośmiu przypadkach wykonanie przebiegało z udziałem policji i straży miejskiej. Tylko siedem rodzin opuściło zadłużone mieszkania dobrowolnie, bez narażania się dodatkowe koszty związane z zaangażowaniem specjalnych ekip zajmujących się wynoszeniem mebli i sprzętu mieszczącego się w mieszkaniu. W przypadku trzech rodzin przeprowadzono wyroki eksmisyjne wynikające z samowolnego zajęcia przez nie lokali. W takich przypadkach eksmisje są przeprowadzane natychmiast, bez wyroku sądu i bez zachowania jakiegokolwiek okresu ochronnego (dotyczy to terminu od 1 kwietnia do ostatniego dnia października). Przyczyn eksmisji może być wiele. Wyroki zapadają wtedy, gdy lokatorzy zakłócają porządek domowy lub dewastują mieszkania. Najczęściej jednak powodem jest zadłużenie lokalu. Zazwyczaj są to wieloletnie zaległości rzędu kilku tysięcy złotych, powstające z przyczyn niezależnych od najemców. Niemożliwe do uregulowania z powodu braku stałego źródła dochodów, braku zatrudnienia. W takich przypadkach mamy do czynienia z największymi dramatami ludzi, którym nikt nie może najczęściej pomóc. Teresa Radwańska Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze