Śmieci są wytworem cywilizacji, która ich nie akceptuje. Nic więc dziwnego, że składowiska odpadów komunalnych umiejscawia się w oddaleniu od ludzkich osiedli. W Worowicach Wyrobach w gminie Staroźreby usytuowano je niemal w centrum wsi. Mieszkańcy mają dość odorów i ciężkich samochodów, które rozjeżdżają ich drogi. Cóż z tego, skoro NIK się ich sprawą nie zainteresował, a służby mające chronić środowisko stwierdzają, że normy nie są przekroczone. Składowisko w Worowicach Wyrobach formalnie zostało zamknięte w listopadzie 2004 r. W wydziale ochrony środowiska Starostwa Powiatowego w Płocku powiedziano nam, że rekultywacja z użyciem odpadów odbywa się tam pod nadzorem gminy. W gestii starostwa jest tylko stwierdzenie, czy przedsiębiorca nie łamie przepisów związanych z odzyskiem odpadów. Podczas jednej z ostatnich kontroli wykazano, że przedsiębiorca bezprawnie przywozi na składowisko odpady spoza terenu gminy, ma przekroczone limity, nie prowadzi należycie ewidencji odpadów do odzysku ani monitoringu obiektu: – Jeśli nie poprawi niedociągnięć, możemy zabrać pozwolenie na odzysk surowców wtórnych – poinformowano nas w wydziale ochrony środowiska Starostwa Powiatowego w Płocku.
Zdesperowani mieszkańcy wsi Worowice Wyroby szukają pomocy, gdzie się da: – To było najpierw małe, nielegalne wysypisko. Potem zrobiło się gminne, ale to jeszcze tolerowaliśmy. Zaczęliśmy protestować wtedy, gdy zobaczyliśmy, że przywożą do nas śmieci z Płocka. Od wiosny ubiegłego roku samochodów ze śmieciami przyjeżdża jeszcze więcej, nawet z Warszawy. Wójt tłumaczy, że to rekultywacja, ale chyba myli pojęcia, bo to nie powinno oznaczać, że się robi górę śmieci.
Najbardziej śmierdzi, gdy wieje zachodni wiatr. Wtedy nie można otworzyć nawet okna w samochodzie, o mieszkaniu nie wspominając. Odór jest spowodowany m.in. ilością przywożonych odpadów. Mieszkańcy wsi skrupulatnie wyliczają, że trafia ich na wysypisko 20-krotnie więcej niż jest w dokumentacji. Miało być dowiezionych tylko 15 cm śmieci, a będzie aż góra. Samochody ze śmieciami jeżdżą dzień i noc, więc droga we wsi jest rozjeżdżona, a spod kół uciekają szczury, bardzo w okolicy rozplenione.
Uwaga, pies!
Nie wiadomo też dlaczego żaden z mieszkańców nie może wejść na teren składowiska – pilnują go psy. Czyżby trafiały tam odpady niebezpieczne? Decyzja wydana przez starostwo w uzgodnieniu z wójtem, mówi o składowaniu odpadów tylko z rejonu gminy Staroźreby, a kształtowanie pryzmy odbywać się ma przy użyciu m.in. żużlu, odpadów z betonu, popiołu, gruzu betonowego, gruzu ceglanego, ziemi, odpadów komunalnych. Czy tak jest w rzeczywistości?
Śmieci, jak twierdzą worowiczanie, leżą bezpośrednio na piasku, a przecież niedaleko płynie rzeka Płonka i mogą do niej trafiać zanieczyszczone cieki wodne. Dlatego mieszkańcy wsi boją się, żeby składowisko nie okazało się bombą ekologiczną z opóźnionym zapłonem.
Dodatkowo dziwi ich fakt, że gmina nie czerpie żadnych zysków z faktu, że obce śmieci trafiają na jej teren. A przecież nawet duże miasta starają się wywozić śmieci jak najdalej od ludzkich skupisk. Kto więc korzysta z tego, że śmieci trafiają do Worowic?: – Kiedy zgłosiliśmy komendantowi, co się tu dzieje, to zadzwonił do wójta. W niczym nam nie pomógł – ubolewa jeden z naszych rozmówców. – Przewodniczący Rady Gminy przekonuje, że wszystko jest zgodne z prawem, ale nie wierzymy w to. To składowisko zagraża naszemu zdrowiu i życiu, dlatego dziwimy się, że wójt wspaniałomyślnie zgadza się, aby na jego „podwórko” wwożono śmieci.
Rekultywacja
i efekt ekologiczny
Wójt Józef Stradomski mówi, że eksploatacja składowiska zakończyła się w 2004 r. Rekultywację powierzono konkretnej firmie. Gmina przywozi swoje śmieci na składowisko bezpłatnie, a te z zewnątrz trafiają do Worowic dlatego, żeby jak najszybciej zakończyć rekultywację i osiągnąć tzw. efekt ekologiczny: – Gdybyśmy mieli to zrobić tylko naszymi śmieciami, to trwałoby jeszcze wiele lat. Rekultywacja prowadzona jest w najnowocześniejszy sposób, najlepiej w całym powiecie. Wszystko jest na bieżąco kontrolowane. Ostatecznie składowisko zostanie przykryte nowoczesną matą ekologiczną, mieszkańcy nie odczują ubocznych skutków jego istnienia.
Zdaniem I. Stradomskiego wykonawca zadbał o infrastrukturę drogową wokół składowiska, inwestycja jest ekologiczna, normy nie przekroczone, dokumentacja w porządku: – Porządna firma robi porządną robotę – stwierdza.
Wykonawca rekultywacji przekonuje, że działa w oparciu o dwie legalne decyzje: starosty płockiego dotyczącą zamknięcia składowiska odpadów (do końca 2006 r.) i wydaną dla wójta gminy oraz na odzysk tych odpadów. Nie gromadzi na nim niebezpiecznych odpadów, a dziewięć kontroli, które miał ostatnio, wypadło dość dobrze. Przypomina, że błędów w funkcjonowaniu składowiska nie znaleźli także radni gminni, którzy je wizytowali. Wykonawca twierdzi także, że składowisko jest pod ścisłą kontrolą i że rekultywacja przebiega wzorowo: – Składowisko jest monitorowane. Teren składowiska jest obwałowany, warstwy odpadów po zagęszczeniu przykrywa się izolacyjną warstwą piasku i ziemi. Planowane jest wykonanie odwodnienia powierzchniowego z grubych żwirów i drenaż opaskowy, wody będą spływały do zbiornika odparowującego. Poza tym prowadzony jest monitoring całego obiektu.
Zgodnie z technologią
Wykonawca wyjaśnia, że odpady z regionu może do Worowic przywozić zgodnie z podpisaną z gminą umową i wydaną decyzją. Jest to konieczne z powodu decyzji o szybkim zakończeniu rekultywacji. W innym razie trwałaby ona nawet ponad 20 lat: – Wszystko jest robione zgodnie z nowoczesną technologią, nie ma odoru, pobliski las osłania od insektów, wody badane są co kwartał i nie stwierdza się zanieczyszczenia.
Wykonawca przyznaje, że od kwietnia 2005 r. śmieci z terenu gminy przyjmuje bezpłatnie, a składowisko utrzymuje za własne środki. Dzięki takiej umowy z gminą, ta zaoszczędzi około 1 mln zł, bo nie będzie musiała płacić za rekultywację.
Z kolei kierownik składowiska mówi, że dowiedział się od mieszkańców, że zanim obecny wykonawca zajął się rekultywacją, na składowisko w Worowicach trafiała m.in. padlina zwierzęca, sprzęt AGD (kiedyś naprawiany przez sołtysa wsi), samochody i to dopiero było nieekologiczne. Przypomina sobie rozmowę z sołtysem, gdy usłyszał, że gospodarz wsi nie pozwoli na to, aby na jego terenie obca firma zarabiała pieniądze. I pokazuje zdjęcia wykonane przed i w trakcie rekultywacji: na pierwszych bałagan i fruwające wokół papiery, na drugich – porządek. Wykonawca rekultywacji puentuje, że ta cała afera to kampania jednej z partii politycznych, wymierzona przeciwko wójtowi.
Rekultywacja składowiska w Worowicach Wyrobach ma się zakończyć w tym roku. Mieszkańcy wsi obawiają się, że jeśli powstanie u nich tak wysoka hałda, jak w Cieszewie koło Drobina, to będzie nie do wytrzymania. I właściwie nie chodzi im o nich, tylko o dzieci i wnuki, które będą musiały żyć w zanieczyszczonym środowisku.
23 marca br. kontrola ze starostwa ponownie zjawiła się w Worowicach i stwierdziła, że przedsiębiorca nie zastosował się do wcześniejszych zaleceń. Starostwo Powiatowe w Płocku podjęło więc decyzję o cofnięciu decyzji na odzysk odpadów. Zamierza wystąpić do WIOŚ o podjęcie stosownych działań.
Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze