Reklama

Gdy przeszkadza maszt lub gałąź. Mieszkańcy interweniują

17/06/2020 13:00

Interwencje mieszkańców, którzy nie zgadzają się na konkretne rzeczy, to sprawa zupełnie naturalna. Konflikty, które się wtedy rodzą, są do rozwiązania, ale na kompromis muszą iść obie strony. Źle się jednak dzieje, gdy pojawia się agresja.

Pierwsza konfliktowa sytuacja, która miała miejsce w Gostyninie w ostatnim czasie, dotyczy przycięcia gałęzi drzewa, ponieważ uniemożliwiają one odbiór sygnału telewizyjnego z anteny satelitarnej. Jedna z mieszkanek osiedla Wojska Polskiego poprosiła o to Gostynińską Spółdzielnię Mieszkaniową, bo na jej terenie znajduje się blok, w którym mieszka. Kobieta zajmuje mieszkanie na parterze, aby uzyskać sygnał, antenę zamontowała na oknie mieszkania, na wydłużonej rączce. Mimo to antena wciąż nie działa. Lokatorka uznała, że spółdzielnia nie ma prawa ograniczyć jej odbioru telewizji satelitarnej, z którą jest związana umową.
Wysłała więc pismo w tej sprawie do Gostynińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, ale otrzymała odpowiedź, że jako osoba „nieposiadająca tytułu prawnego do lokalu”, nie jest uprawniona do składania wniosków dotyczących zasobów spółdzielni. W piśmie napisano też, że mieszkańcy bloków nr 38 i 40 stanowczo protestują przeciw przycinaniu drzewa, gdyż drzewa znajdują się obecnie w okresie wegetacyjnym, więc drastyczne cięcie może spowodować obumarcie drzewa.
Doszło do spotkania dwóch stron konfliktu, w obecności członka zarządu GSM oraz jednego z pracowników spółdzielni. Przy bloku nr 38 ustawił się nawet podnośnik samochodowy, aby przyciąć gałęzie w górnej partii drzewa. Jednak czujni sąsiedzi, broniący drzewa, nie pozwolili na jego przycięcie. Sytuacja zrobiła się niebezpieczna i musiała interweniować policja. Niestety, emocje okazały się zbyt duże. Gałęzie zostały, a lokatorka z parteru nie tylko w dalszym ciągu nie odbiera sygnału telewizyjnego, ale spotyka się też z agresją niektórych mieszkańców osiedla.  

Maszt na Dybance
Drugą z trudnych, konfliktowych sytuacji, okazało się zamontowanie stacji bazowej telefonii komórkowej P4 (masztu) na budynku przy skrzyżowaniu ulic Dybanka i 3 Maja. Zaniepokojeni mieszkańcy w obawie o swoje zdrowie interweniowali w Urzędzie Miasta i w Starostwie Powiatowym. Okazało się, że właściciel budynku ma wszystkie potrzebne pozwolenia na „inwestycję celu publicznego”. Poza tym stacja bazowa nie zalicza się do przedsięwzięć, dla których jest wymagane sporządzenie raportu o oddziaływaniu na środowisko.
W styczniu 2019 r. burmistrz Paweł Kalinowski poinformował w obwieszczeniu o wszczętym postępowaniu administracyjnym w sprawie wydania decyzji ustalającej lokalizację inwestycji. W dniach od 7 do 28 stycznia 2019 r. można było zapoznać się z dokumentacją. Jednak sąsiedzi budynku twierdzą, że nic nie słyszeli o obwieszczeniu i rozpoczęli zbieranie podpisów pod petycją sprzeciwiającą się usytuowaniu masztu. Listy niezadowolonych mają trafić do Urzędu Miasta i Starostwa Powiatowego.
W kwalifikacji instalacji radiokomunikacyjnej telefonii komórkowej P4 pod względem oddziaływania na środowisko, w oparciu o Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 września 2019 r. można przeczytać, że instalacja na Dybance „nie zalicza się do przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko”. Miejsca dostępne dla ludności „nie występują w osi głównej promieniowania anten sektorowych”.

Reklama

Można protestować
Mimo tego, że baza stoi, mieszkańcy mogą kwestionować jej usytuowanie. Należy pamiętać, że wydanie przez organ I instancji - czyli starostę, decyzji o zatwierdzeniu projektu budowlanego i pozwoleniu na budowę nie jest ostateczne. Od takiej decyzji służy odwołanie do organu wyższego stopnia – wojewody. Odwołanie musi wskazywać uchybienia decyzji wydanej przez starostę oraz być wniesione za jego pośrednictwem. Wniesienie odwołania jest bezpłatne, a od jego prawidłowego sporządzenia zależy, czy decyzja starosty zostanie uchylona czy utrzymana w mocy. Decyzja wydana przez wojewodę jest ostateczna – to znaczy, że wniesienie odwołania od decyzji nie jest możliwe, a sama decyzja jest wykonalna. W takim przypadku inwestor może na jej podstawie rozpocząć budowę stacji bazowej telefonii komórkowej.
Należy pamiętać, że nawet w takim przypadku mieszkańcy nie są w sytuacji bez wyjścia – mogą oni wnieść skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, która powinna zawierać wskazanie uchybień popełnionych w trakcie postępowania administracyjnego oraz wniosek o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji, który powinien być należycie uzasadniony. Jeśli wyrok wojewódzkiego sądu administracyjnego nadal będzie niekorzystny, możliwe jest wniesienie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego, która musi być, zgodnie z wymaganiami ustawy, sporządzona przez adwokata lub radcę prawnego.
Jak tłumaczą prawnicy, sprawy związane z budową stacji bazowych telefonii komórkowej nie należą do prostych. W postępowaniach tego rodzaju niezwykle istotne jest odpowiednie wyważenie interesów: inwestora oraz okolicznych mieszkańców. Nie ma wątpliwości, że inwestorzy budują maszty telekomunikacyjne w celu polepszenia jakości świadczonych przez siebie usług, a więc w interesie wszystkich. Niestety, inwestorzy często lekceważą obowiązki związane z wyborem miejsca inwestycji i przygotowaniem dokumentacji projektowej. Z kolei organy administracji popełniają wiele błędów, związanych z oceną prawidłowości dokumentacji, przedstawionej przez inwestora.

(eg)
fot. Gostynin24.pl

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości