DKW RT 3 - rok produkcji 1937, pojemność 97cm3, moc 3KM, waga 57 kg, prędkość maksymalna 65 km/h, zużycie paliwa 1,5 litra /100 km,.W latach trzydziestych Niemcy opanowała moda na ludowe samochody i motocykle, dzięki czemu firmy motocyklowe mogły wyjść z panującego kryzysu gospodarczego. W tym czasie w 1934 roku saksońska firma DKW przedstawiła publiczne swoją wersję popularnego motocykla - model RT3. Jest to dwusuw z silnikiem jednocylindrowym. Charakterystyczna dla niego jest skrzynia biegów o trzech przełożeniach, sterowana ręcznie dźwignią. Silnik wyposażono w rozrusznik nożny. Motocykl ten jest lekki, ale nadzwyczaj trwały, dzięki czemu zyskał sobie w krótkim czasie wielu zwolenników. Ma ich również dziś i co ciekawe, również wśród kobiet. -W 1988 roku motocykli nie było w sklepach - mówi Marzena Przyjemska, jedna z niewielu aktywnych kobiet zrzeszonych w PTM „Sokół”--. -Trzeba było ich szukać u handlarzy. Kiedyś natknęłam się u jednego z nich, na powieszone na ścianie DKW. Okazało się, że jest popsute i wisi tam na pamiątkę. Kupiłam je. Pamiętam, że musiałam się z tą Dekawką zmieścić na tylnym siedzeniu w „Maluchu”. To był niesamowity wyczyn. Do życia przywrócił motocykl, (praktycznie wkładając w niego części z drugiego) mąż Marzeny - Wojciech Przyjemski, to on również zachęcił ją do jazdy na motocyklu. Motocyklistka jednak nigdy nie zajmuje się naprawą sprzętu, zdecydowanie woli jeździć. -Nie rozumiem dlaczego wielu ludzi dziwi widok kobiety na motocyklu - zastanawia się Marzena. - To nie jest przecież, aż taka trudność, żeby kobieta sobie z nią nie poradziła. A jednak kilka lat temu, kiedy jeszcze jazda motocyklem nie była „nadętą modą” i motocykliści zatrzymywali się, widząc kolegów w tarapatach, Marzena jechała na samotną wyprawę. Zatrzymała się widząc na poboczu zepsuty motocykl. Pechowy motocyklista ucieszył się i zaczął opowiadać o awarii... Gdy Marzena zdjęła kask, mężczyzna stracił na chwilę głos. Po chwili się otrząsnął: „-Masz może klucz do świec?” Marzena Przyjemska zalicza co roku wybrane zloty, jak również rajdy. Z imprez przywozi trofea. Na dyplomach można przeczytać, „Dla jedynej kobiety, która przyjechała na weteranie. Skierniewice 1989rok”, „Dla jedynej Amazonki. Mława 1996”. Również w 1996 na 50 startujących zajęła 6 miejsce w prestiżowym rajdzie weteranów w Olsztynie. W tym roku pewnie znowu będzie o niej głośno. Dzięki wyprawom motocyklowym z mężem zwiedziła całą Polskę, jak również spory kawał Europy. - Raz sama jeżdżę na Dekawce, innym razem jako pasażer z Wojtkiem, na motocyklu turystycznym. Jako prowadząca mam większą swobodę, z kolei jako pasażer więcej mogę zobaczyć- mówi. Motocyklistka na co dzień prowadzi z mężem zakład szewski, prowadzi dom. - Jazda na motocyklu relaksuje. Jadąc, nie myśli się o codziennych kłopotach. Człowiek jest bardziej na luzie- podkreśla Marzena, która właściwe preferuje nie tylko spokojną, wolną jazdę swoją Dekawką. - Czasami lubię pojeździć też po piasku, w jakimś terenie. Najchętniej ze zmotoryzowaną koleżanką - zaznacza motocyklistka. Swego czasu miała Hondę NX 125, lekki motocykl enduro, który pozwalał jej dojechać praktycznie wszędzie. Obecnie posiada znacznie cięższe Suzuki 350 DR. Ma też swoją jedną żelazną zasadę - żadnego swojego motocykla nikomu nie pożycza. Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze