Reklama

Felieton

28/11/2000 09:09

Jak się człowiek na czymś nie zna, to nie powinien zabierać głosu. Niby zasada oczywista, ale oprócz anioła stróża każdy z nas ma dyżurnego diabła, który go dyskretnie namawia do złego. I mnie też podkusił, by udawać uczonego prawnika.Przed dwoma tygodniami pisałem o poczynaniach Rady Mieszkańców Osiedla Stare Miasto. A dokładnie o zabawie w wydawanie i cofanie opinii dla prowadzących lokale gastronomiczne na starówce. I tam właśnie napisałem, cytuję, "za porządek w lokalu odpowiada właściciel, a po przekroczeniu jego progu stosowne słżby. Tak zresztą reguluje rzecz nasze prawo". No, właśnie! Zgłosił się do mnie mieszkaniec ulicy Grodzkiej, Pan Andrzej S. i udowodnił, że prawo reguluje rzecz inaczej. Otóż ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi powiada, iż podmiot gospodarczy prowadzący sprzedaż alkoholu odpowiada za porządek zarówno w lokalu, jak i jego najbliższym otoczeniu. Można dyskutować jak daleko sięga owo "najbliższe otoczenie", ale bez wątpienia "po przekroczeniu progu" lokalu, w jego "najbliższym otoczeniu" się znajdujemy. I niezależnie od tego, co o owym przepisie myślę, wyszło na jaw, żem d... a nie prawnik! Przyznaję, ale przytoczę coś na swoją obronę. Powyższą tezę wywnioskowałem przez analogię z przepisów dotyczących imprez sportowych. Tam właśnie organizator odpowiada za porządek na obiekcie, a policja poza nim. Wydawałoby się, że ten rozsądny podział powinien obowiązywać zawsze. Ale cóż! Jako człowiek obeznany z logiką powinienem wiedzieć, że rozumowanie przez analogię jest zawodne. Tak czy inaczej, mieszkańcy mają mocny oręż w walce z właścicielami lokali. Przestrzeganie owego przepisu nie jest bowiem proste. Próbując interweniować w przypadku zakócania porządku przed lokalem, właściciel może usłyszeć od pijaczka: odczep się pan, jesteśmy na ulicy, a nie w pańskiej tancbudzie! I pijaczek w zasadzie będzie miał rację! Co wtedy? Powinno się wezwać policję, ale jak zapewniał mnie Pan Andrzej, policja na wezwania nie reaguje, bo ponoć nie ma pieniędzy na benzynę. No, Panowie Policjanci! Benzyny może nie macie, ale jest taka forma działalności jak patrole piesze. Ze Słowackiego na Grodzką idzie się kwadrans. Niezbyt szybkim marszem. Bez przesady z tym wygodnictwem! W ogóle z rozmowy z moim gościem wynika, że możliwości mają mieszkańcy znacznie więcej, niż przypuszczałem. Opinie wydawała stara rada, a o zmianę stara się nowa. I ma szansę, bo według mojego rozmówcy były one wydawane z naruszeniem wielu norm prawnych. Mam przeto nadzieję, że sprawa znajdzie pomyślne rozwiązanie. Dla jasności. Uważam, i pisałem o tym już kilka miesięcy temu, że zgoda na dyskoteki na starówce to barbarzyństwo. Ale nie może też być tak, że najpierw się na dyskotekę zgadzamy, a potem żądamy jej zamknięcia, bo za głośno grają. O tym, że w dyskotece głośno grają wiadomo powszechnie. O tym, że jej bywalcy po wyjściu z lokalu nie będą potulni jak baranki - też. Podsumwując, poprzednia rada wydała decyzję złą. Ale wydała i jeśli nie znajdą się podstawy prawne do jej cofnięcia, będzie obowiązywać. Co wówczas można zrobić? Łagodzić skutki. Przy współpracy mieszkańców, właścicieli lokali, służb porządkowych i bywalców dyskotek byłoby to możliwe. Niestety, wydaje się, że dobrą wolę w tym względzie mają tylko mieszkańcy. Policjantom, strażnikom miejskim, przedsiębiorcom i młodzieży dyskotekowej porządek jakby nie był do szczęścia niezbędny.

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości