Reklama

Felieton

05/04/2001 10:24

Wiosna ma tę zaletę, że odsłania rzeczy, których w zimę nie widać. I nie chodzi tylko o to, że Panie zdejmują futra i odsłaniają sportowe figury (dla jasności: każda kobieta ma figurę sportową, a wszelkie różnice to tylko kwestia dziedziny sportu, których jak wiadomo, jest wiele).Wiosną topnieją też śniegi i odsłaniają to, co przez zimę pozostało niewidoczne. Mówiąc w przenośni, odsłaniają nasz "narodowy charakter". Od razu muszę wyjaśnić, iż nie jestem zwolennikiem teorii przypisujących genetyczne cechy narodom, rasom czy innym zbiorowościom. Genotyp przypisany jest do indywiduum i jeśli zachowania jakiejś grupy są zbliżone, to albo jest to efekt kulturowy (tak ich wychowano), albo zasady: swój ciągnie do swego. Na przykład dosyć jednorodne zachowania członków tzw. Klubów Kibica wynikają z faktu, że gromadzą się tam ludzie, którzy mają potrzebę wyładowania agresji, a nie z tego, że kibic sportowy ma agresję w genach (sam jestem kibicem zagorzałym, a z bejzbolem na mecze nie chodzę). Podobnie jest z tezą, że Polacy są, przepraszam za wyrażenie, brudasami. Bo właśnie o tym na początku chciałem mówić. Codziennie mam przyjemność jeździć z miasta na Zielony Jar (i odwrotnie). Między skrzyżowaniami ul. Wyszogrodzkiej z Jana Pawła II i Armii Krajowej po obu stronach jest puste pole. Kiedy leży śnieg albo zazielenią się trawy i krzewy, widok jest w miarę sympatyczny. Teraz śniegu ani traw nie ma, za to całe pole usłane jest papierami, torbami foliowymi i innego rodzaju śmieciami, które swobodnie sobie fruwają na wietrze. Słowem: wymowne świadectwo kultury osobistej mieszkańców naszego pięknego grodu. Zwłaszcza, że jest to droga wylotowa na Warszawę. Traktuję ten opis jako symbol. Tak samo jest na ulicach, chodnikach trawnikach, klatkach schodowych... Rzucenie papierosa na chodnik przed wejściem do autobusu jest czymś zupełnie normalnym, nawet dla "inteligenta". Proszę wybaczyć, splunięcie na chodnik również. Może już nie dla inteligenta, ale dla innych "warstw społecznych" jak najbardziej. Przykłady można by mnożyć, ale po co? Lepiej zapytać, czemu tak jest? Odrzućmy od razu wyjaśnienie "medyczne". Geny nie mają nic do rzeczy. To sprawa zdecydowanie "kulturowa". Nie mamy potrzeby życia w czystym otoczeniu, bo dookoła odrapane ściany, dziurawe chodniki, zapaskudzone toalety publiczne... Śmieć na chodniku dobrze "wpisuje" się w krajobraz. Tzw. "większość społeczeństwa" najwyraźniej to intuicyjnie czuje. A mniejszość, jeśli czasem narzeka, to raczej na władze. Dlaczego nikt tych śmieci nie sprząta? Rzadko: dlaczego ktoś je byle gdzie wyrzuca? A przecież "pet" z nieba nie spadł. Jeśli więc miałbym pretensje pod adresem władz, to raczej odwrotnie. Dlaczego to świństwo z chodników sprząta? Skoro "lud" je wyrzucił, to najwyraźniej miał życzenie, by tam leżały. Niech więc leżą w spokoju. W demokracji wola ludu jest święta! Zamiast ją gwałcić, lepiej poczekać, aż warstwa brudu urośnie do takich rozmiarów, że zacznie "ludowi" przeszkadzać. Może wówczas jego "wola" ulegnie ewolucji? A garstka "nieprzystosowanych społecznie", którym ów bałagan już teraz przeszkadza, niech się nad sobą zastanowi. Kiedyś pewien znany polityk powiedział, że "naród nie dojrzał do demokracji". Może miał rację?

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości