Od dzi? wakacje, czyli tzw. sezon og?rkowy. O og?rkach napisz? innym razem, bo tych krajowych, z gruntu jeszcze nie ma. Tymczasem dzieci i m?odzie? maj? wolne. Nauczyciele te?. I tego im zazdroszcz?.A przy okazji. Znaj? Pa?stwo termin "gazetka szkolna", nieprawda?? To periodyk wydawany przez uczni?w. S? symptomy, ?e do s?ownika j?zyka polskiego wejdzie termin "gazeta szkolna". A oznacza? b?dzie gazet? wydawan? przez nauczycieli. Idea jak najbardziej godna poparcia i a? dziw, ?e do tej pory nie zosta?a wcielona w ?ycie. Ka?da szko?a to wszak ogromny potencja? intelektualny. Prosz? wskaza? drugie takie pomieszczenie, w kt?rym kilka razy dziennie (co czterdzie?ci minut) gromadzi si? kilkadziesi?t os?b z dyplomami wy?szych uczelni. I ten potencja? realizuje si? w dysputach o wyczynach niesfornych uczni?w albo strojach kole?anek. No, w najlepszym razie o polityce. Czy? nie lepiej, by znalaz? uj?cie w formie bardziej trwa?ej? Czy szkolne pismo, wydawane nawet nieregularnie, nie by?oby odpowiednim forum? Ten pomys? nie zrodzi? si? "z g?owy, czyli z niczego". Kto? go ju? nawet zrealizowa?. Dostojny Jubilat, czyli Zesp?? Szk?? Ekonomiczno - Kupieckich. Z okazji osiemdziesi?ciolecia (wszystkiego najlepszego!) ukaza? si? drugi numer szkolnej gazety o wdzi?cznym tytule "Merkury". Gazety wydanej w spos?b profesjonalny, w pe?nym formacie, nie na szkolnej drukarce czy na ksero. Oczywi?cie wymaga to sponsor?w, ale tacy si? znale?li (wystarczy?o dw?ch). I mamy kolorow? gazet?, ze zdj?ciami, w ca?o?ci przygotowan? przez nauczycieli. Nie mog? poleca? zapoznania si? z ni?, bo nie jest do kupienia w kioskach. W og?le nie jest do kupienia, jest rozdawana r??nym ludziom wed?ug uznania. Tu dzi?kuj? redaktorowi wydania, Panu Wojciechowi Lisockiemu za to, i? uzna? za stosowne taki egzemplarz mi wr?czy?. I je?li mia?bym w rewan?u co? moim m?odszym kole?ankom i kolegom w dziennikarstwie podpowiedzie?, to powiem, ?e przyda?by si? w przysz?o?ci jaki? okoliczno?ciowy felietonik... A tak zupe?nie serio, jak wyobra?am sobie tak? gazet?? Przede wszystkim ca?kowita swoboda co do tematyki i tre?ci. Czyli autor pisze na dowolny temat, niekoniecznie zwi?zany ze szko??. I pisze co chce. Zaufanie do ludzi wystarczy za ca?? cenzur?. Nie chodzi o to, by w gazecie odbija?o si? ?ycie szko?y, ale intelektualna biografia pedagog?w. Tylko to, moim zdaniem, warte jest marnowania naszych las?w (w formie arkuszy papieru). ?adnego zdrowego na umy?le cz?owieka nie podnieca szkolna akademia, wyniki nauczania w semestrze zimowym, czy te? "pety" w szkolnej toalecie. Nawet je?li jest nauczycielem z wieloletnim sta?em. Ale mo?e by? interesuj?ce, co jego kolega my?li o polityce, sporcie, czy te?, dajmy na to, o kobietach. Oczywi?cie pisz? o tym gazety profesjonalne. Ale czy zawsze si? z nimi zgadzamy? Ile? razy chcia?oby si? chwyci? za pi?ro i da? odp?r! Tyle, ?e nie ma gdzie. Gazety opinie sprzeczne ze swoj? lini? programow? zamieszczaj? niezwykle rzadko. A w "naszej" mogliby?my zamie?ci? wszystko! Zatem materia? do przemy?lenia na wakacje: w ka?dej szkole gazeta! Gazetka oczywi?cie te?.
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze