W kaliskiej Arenie, w niedzielny wieczór rozegrany został mecz z serii - kto nie widział niech żałuje, bo emocji było tak dużo, że można byłoby je obdzielić na kilka spotkań.
Finałowy mecz Pucharu Polski miał kiepskie pierwsze siedem minut pierwszej połowy i fantastyczne ostatnie siedem minut pierwszej połowy. W 7. min meczu Kielce prowadziły 4:1 i wydawało się, że to będzie jednostronne spotkanie. Orlen Wisła odrobiła straty i było remisowo, 10:10, do 23. min.
Ostatnie siedem minut pierwszej połowy, to była niesamowita gra płockiej drużyny. Kolejno zdobywali bramki: Michał Daszek, Michał Daszek, Tin Lucin z karnego, Przemysław Krajewski i Abel Serdio, a na tablicy był wynik 15:10. Tuż przed kończącym pierwszą połowę gwizdkiem, rozmiary porażki zmniejszył Alex Dujszebajew.
A po przerwie było jeszcze lepiej, w 52. min na tablicy był nawet wynik 27:17 i już było wiadomo, że Puchar jest nasz, puchar do nas należy i po raz 13. w historii, jedzie do Płocka.
Ogromna w tym zasługa całej drużyny, nie tylko Michała Daszka, który rzucił 11 goli, także bezbłędnego w rzutach karnych Tina Lucina, świetnego w bramce Mirko Aliloica, który powrócił do formy sprzed lat, Gergo Fazekasa, który wszedł na parkiet przy wyniku 10:10 i wszystkich pozostałych piłkarzy. Każdy dorzucił swoją cegiełkę do tego sukcesu.
Więcej napiszemy o triumfie w następnym numerze TP.
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze