Przed rozpoczęciem rundy rewanżowej I ligi piłki nożnej Wisła Płock zajmowała III miejsce w tabeli, a piłkarze deklarowali walkę o awans. Pierwsze tygodnie rozgrywek pokazały, że wejście do najwyższej klasy rozgrywkowej jest możliwe. Przez kilka tygodni płocczanie zajmowali II miejsce w tabeli. A jednak to, co wydawało się prawie pewne, stało się nieosiągalne.
Wszystko miało się rozstrzygnąć 16 maja po meczu z Termaliką Bruk Niecieczą. Wisła Płock wygrała mecz jesienią na boisku rywala 2:0. Wydawało się zatem, że poradzi sobie u siebie, zwłaszcza, że wygrana dawała niemal 100% awansu. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że po I połowie i prowadzeniu 1:0 wszyscy cieszyli się, że awans jest coraz bardziej realny. Zupełnie inne odczucia nastąpiły po meczu, który ostatecznie przeciwnicy wygrali 2:1, i to oni wrócili na II miejsce w tabeli, a w Wiśle zaczął się kryzys.
Płocczanie oddali awans w ręce Termaliki. Ostatecznie, kolejkę przed końcem rozgrywek rywale wywalczyli sobie wejście do grona najlepszych polskich drużyn, wygrywając w minioną sobotę pojedynek z Pogonią Siedlce 2:0. Ostatni mecz z Zagłębiem nie ma już żadnego znaczenia, do Ekstraklasy awansują w tym sezonie Zagłębie i Termalica.
W meczu 33. kolejki ze Stomilem Wisła miała przewagę, ale przez całe 45 minut nie potrafiła wykorzystać ani jednej stworzonej sytuacji. Ktoś, kto bywał na stadionie wie, że to nie pierwszy raz. Zawodnicy Wisły zapomnieli, jak się strzela bramki. Szczytem nieporadności była 35 minuta, kiedy to dwukrotnie piłka odbiła się od poprzeczki.
A jednak po przerwie padły gole. W 58 minucie z rzutu karnego bramkę zdobył Krzysztof Janus, ale już w 63 minucie wyrównał Michał Trzeciakiewicz. Ponownie na prowadzenie drużynę wyprowadził Cezary Stefańczyk w 74 minucie, ale tuż przed końcowym gwizdkiem sędziów piłkę przejął Trzeciakiewicz, który ustalił ostateczny wynik meczu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze