Spotkanie Wisły Płock z Zagłębiem Lubin zainauguruje rozgrywki 27. kolejki Ekstraklasy. W meczu po raz pierwszy po pół roku leczenia kontuzji na boisko prawdopodobnie wybiegnie Mateusz Szwoch. – Po długiej rehabilitacji jestem już w pełni gotowy do gry. Mam nadzieję wywalczyć miejsce w podstawowym składzie już w piątek w meczu przeciwko lubińskiemu Zagłębiu. Czuję ogromny głód grania i oczywiście chęć pomocy drużynie – powiedział na przedmeczowej konferencji zawodnik Wisły.
We wrześniu 2018 roku, podczas sparingu z Arką Gdynia w Gniewinie, 25-letni ofensywny pomocnik Wisły nabawił się urazu kolana. Po badaniach okazało się, że zerwał więzadło krzyżowe przednie w prawym kolanie i czeka go kilka miesięcy przerwy w grze. Wraca do drużyny po pół roku rehabilitacji, kiedy płocki zespół walczy o utrzymanie, zajmując przedostatnie miejsce w tabeli.
– Nie spodziewałem się, chyba nikt się nie spodziewał, że kilka kolejek przed końcem rozgrywek Wisła będzie zajmowała przedostatnie miejsce. Ale takie jest życie, musimy umieć radzić sobie w takich trudnych sytuacjach. Zapewniam, że mamy plan i bardzo dobrą drużynę. Trzeba tylko zdobyć odpowiednią ilość punktów, by wywalczyć utrzymanie – tłumaczył Mateusz Szwoch.
Zawodnik zapewnił, że jest w pełni sił, przeszedł długą rehabilitację, trenuje od kilku tygodni na pełnych obciążeniach. Czuję się bardzo dobrze, a głód grania i chęć pomocy drużynie jest też bardzo duży. – Przygotowywałem się długo do wyjścia na boisko, nie wyobrażam sobie, żebym nie był przygotowany na sto procent. Jestem gotowy, nie straciłem tego czasu – twierdzi zawodnik.
Drużyna zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, ale do końca rozgrywek jest 11 serii i są jeszcze do zdobycia 33 punkty. Wszystko jest zatem możliwe. Pytanie tylko, czy piłkarze wierzą w utrzymanie i jaka jest atmosfera w szatni. – Oczywiście dobrze wiemy, w jakim jesteśmy miejscu, a to udziela się zawodnikom. Na pewno nie śmiejemy się po treningach, nie gra głośno muzyka. Ale nie robimy też pogrzebu w szatni, nasza sytuacja nie jest taka zła, żeby się załamywać. Mamy świadomość, że czeka nas bardzo trudna walka o utrzymanie, nie uciekamy w rozmowach od tego tematu – tłumaczy pomocnik Wisły.
O trudnej sytuacji Wisły w tabeli mówił też trener drużyny Kibu Vicuňa. – Do końca rozgrywek pozostało jeszcze 11 kolejek. Jesteśmy skoncentrowani na najbliższym meczu, będziemy walczyć o 3 punkty. Mieliśmy dwutygodniową przerwę, mam nadzieję, że dobrze się przygotowaliśmy do meczu z Zagłębiem. Pracujemy ciężko, a rywal jest trudnym przeciwnikiem. Gra bardzo dobrze z kontry, ma szybkich pomocników, mamy tę drużynę rozpracowaną. Grają dobrze atak pozycyjny, a my zrobimy wszystko, żeby im przeszkodzić w rozgrywaniu piłki – zapowiada szkoleniowiec.
Od czwartku szkoleniowiec ma już do dyspozycji wszystkich piłkarzy z wyjątkiem Bartłomieja Sielewskiego. – Wrócili ze zgrupowań kadrowych: Giorgi Meberaszwili, Justinas Marazas i Oskar Zawada, po wyleczeniu kontuzji gotowi do gry są: Ricardinho, Karol Angielski, Grzegorz Kuświk. Na nic nie narzeka Thomas Dahne, który w meczu z Lechią Gdańsk z powodu urazu musiał opuścić boisko. Po czwartkowym treningu będzie znany skład na piątkowy mecz – wyliczał trener Vicuňa.
Mecz Wisła Płock – Zagłębie Lubin zainauguruje 27. kolejkę Ekstraklasy. Zawodnicy wybiegną na boisko dziś (29 marca) o godz. 18.00.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze