Za nami Reggaeland – pierwsza impreza otwierająca festiwalowy sezon na płockiej plaży. To dwa dni koncertów i 40 artystów. Tegoroczne zagraniczne asy to m.in. Raging Fyah, Skarra Mucci czy Dubioza Kolektiv. Najmocniejsza polska reprezentacja na festiwalu to z kolei Maleo Reggae Rockers oraz Kamil Bednarek, sprawdzona gwiazda, która znów pokazała, że swoją muzyką i pozytywną energią potrafi rozruszać, rozbujać i rozkręcić każdego przed sceną, jak również i przechodnia na Tumskim Wzgórzu.
Impreza rozpoczęła się w piątkowe popołudnie. Część festiwalowych gości przyjechała do Płocka już w czwartek. Na plaże dowoziły wszystkich specjalnie oznakowane autobusy KM. – Przed festiwalem udało nam się sprzedać tak jak w zeszłym roku 2 tys. biletów. Reggaeland rządzi się jednak swoimi prawami. Wielu uczestników dojeżdża w trakcie imprezy – mówił na konferencji prasowej Radosław Malinowski, dyrektor Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki. Tak też było.
Na Reggaeland przyjechali nie tylko młodzi fani reggae z całej Polski. Tradycyjnie obecna też była Maria Dembowska konsul honorowy Jamajki w Polsce. – Lubię przyjeżdżać do Płocka. Cieszę się, że tak pięknie promujecie kulturę Jamajki w Polsce – chwaliła organizatorów na spotkaniu z dziennikarzami.
Dariusz Malejonek, czyli wokalista Maleo Reggae Rockers po raz kolejny wystąpił na płockim festiwalu. Tym razem miał specjalną niespodziankę – set zgrany wspólnie z gwiazdą muzyki reggae – Kelvinem Grantem. Plany nieco pokrzyżowała burza, która jak pokazują ostatnie edycje jest stałym elementem Reggaealandu. Dodajmy, że to nie koniec współpracy. Artyści planują nagranie wspólnej płyty i wspólną trasę koncertową. Kelvin Grant obecnie tworzy w Anglii, ale to w Polsce czuje autentyczność muzyki reggae. – Czuje u nas prawdziwy vibe, czyli prawdziwego ducha reggae, którego trudno dziś szukać na wyspach, jak również na Jamajce – tłumaczył w Płocku Malejonek.
W tym roku Reggaeland to nie tylko atrakcje na scenie. Żegluga Płocka zorganizowała Reggaerejsy statkami po Wiśle. Wystarczyło pokazać festiwalową opaskę, by za darmo zwiedzić Muzeum Mazowieckie i Muzeum Diecezjalne. Specjalne menu przygotowały też płockie restauracje, m.in. Bar Mleczny „Tumska”, choć sporo oddalony od plaży i ukryty w podwórku Starówki, znalazł się na mapie miejsc obowiązkowych do odwiedzenia przez przyjezdnych. – Dla naszych gości przygotowaliśmy m.in. burgery wegańskie z brokułów. Ale było też spore zainteresowanie pierogami, leniwymi i naleśnikami – dowiadujemy się w barze. Znaleźli się też oczywiście zwolennicy pomidorowej, rosołu i kotletów mielonych. Czyli dla każdego coś dobrego.
Na specjalne życzenia festiwalowych gości kochających zwierzęta, ale nie na talerzu, wegańskie dania serwowane były również na terenie festiwalu. Do współpracy organizatorzy zaprosili m.in. restaurację Vegancja, choć nie brakowało też food trucków z tradycyjnymi hamburgerami i pizzą. Uczestnicy festiwalu głodni na pewno nie chodzili. Mimo że koncerty – i w piątek, i w sobotę – zaczynały się dopiero w godzinach popołudniowych, nie mieli czasu na nudę. Był za to czas na zwiedzanie miasta, oglądanie filmów m.in. o Bobie Marleyu w festiwalowym kinie mieszczącym się w Kinie za Rogiem. Były też warsztaty dancehall z United Royal Tribe.
Towarzyszący festiwalowi konkurs Reggae Debiuty, dzięki któremu promowane są młode zespoły grające muzykę korzenną i prosto z Jamajki, wygrała grupa Wolni Ludzie. W nagrodę zespół nagra w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki płytę w nakładzie 500 szt. Wolni Ludzie zagrają też na przyszłorocznej edycji płockiego festiwalu i jeszcze w tym roku w Ostródzie.
Fotoreportaże z imprezy na naszej stronie internetowej www.tp.com.pl.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze