Uczniowie jeszcze się cieszą wakacjami, ale dla ich rodziców rozpoczął się gorący okres szkolnych zakupów. Niektórzy z przerażeniem spostrzegają, jak z portfeli znikają setki złotych na szkolną wyprawkę. Zwłaszcza, jeśli mają więcej niż jedno dziecko.
Chociaż samo uczęszczanie na lekcje jest w naszym kraju bezpłatne, to żeby dziecko wyposażyć na te zajęcia, trzeba liczyć się ze sporymi wydatkami. Jeśli zdecydujemy się na używane podręczniki, plecak oraz buty na zmianę i do wychowania fizycznego z ubiegłego roku, skorzystamy z zestawu do geometrii kupionego rok wcześniej, to mamy szansę, że przygotowanie naszej pociechy do szkoły zamknie się kwotą ok. 300-400 zł. Przy zasobniejszym portfelu możemy zaszaleć i kupić wszystko nowe. Wtedy możemy zbliżyć się do granicy tysiąca złotych. Ale to jeszcze nie koniec. Nie zapominajmy o wszelkiego rodzaju składkach, które nas czekają z początkiem roku szkolnego. Nie mówiąc już o wydatkach na zajęcia dodatkowe dla naszego dziecka.
- W tym roku szkoła będzie mnie wyjątkowo mało kosztowała – mówi mama Kuby, który we wrześniu rozpocznie edukację w trzeciej klasie gimnazjum. – Książki tradycyjnie kupiłam od starszego kolegi. Za 80 procent podręczników zapłaciłam 150 zł. Reszta będzie mnie pewnie kosztowała ze 100 zł. Bardzo drogie są podręczniki do języka angielskiego, wyposażone w płyty CD, z których dzieci rzadko korzystają. Mam kilka zeszytów z ubiegłego roku, więc myślę, że dokupienie reszty i wszystkich pozostałych akcesoriów pochłonie ok. 50 zł. Na razie syn nie chce nowego plecaka, więc zaoszczędzę. Nie uda się to w przypadku butów. To wydatek ok. 150 zł, ale będą na zmianę i do wuefu.
Książki to najpoważniejszy wydatek w szkolnej wyprawce. W księgarni z podręcznikami przy ul. Królewieckiej już odczuwają wzmożony ruch. – Dziennie jest ok. 50 osób – usłyszeliśmy od sprzedawczyni.
– Im bliżej roku szkolnego, ta liczba na pewno będzie rosła.
Jeśli chcemy kupić używane książki, możemy wybrać się do antykwariatu. Tutaj ceny podręczników są niższe nawet o połowę. Trzeba się jednak liczyć z tym, że nie wszystkie książki dostaniemy. Jeśli nie przechwyciliśmy podręcznika od starszych znajomych naszego dziecka i nie ma go w antykwariacie, jesteśmy skazani na księgarnię. W tym roku na tanie podręczniki nie mają co liczyć rodzice pierwszaków z podstawówek i gimnazjów. A to dlatego, że wchodzą nowe komplety książek. I pojawiają się pierwsze problemy. – Jeszcze nie ukazały się wszystkie podręczniki do pierwszej klasy gimnazjum. Mam nadzieję, że dotrą do nas pod koniec sierpnia – stwierdziła ekspedientka z Królewieckiej.
Nowe komplety książek to spory wydatek. Do podstawówki kosztuje 160 zł, a z ćwiczeniami może to być nawet ponad 200 zł. Wydatek na gminazjalistę jest jeszcze większy. Z zeszytami ćwiczeń, których jest sporo w komplecie, to nawet 350 zł.
Jeśli zaopatrzyliśmy się już w książki, możemy odetchnąć, ale to jeszcze nie koniec. Teraz czekają nas wydatki związane z pomocami szkolnymi, zeszytami, plecakiem itd. W tym przypadku rozpiętość cen jest ogromna i tutaj możemy trochę zaoszczędzić.
Początek roku szkolnego to poważne wyzwanie dla najuboższych rodzin. Stara im się pomóc Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. – Jest kilka form pomocy dzieciom z takich rodzin – mówi Mariusz Krzyżaniak, dyrektor płockiego MOPS-u. Pierwsza to jednorazowy zasiłek wypłacany podopiecznym ośrodka. To 100 zł na dziecko. Pieniądze wypłacane są we wrześniu i pochodzą z budżetu państwa. W ubiegłym roku tą formą pomocy objętych było ok. 5 tys. dzieci. Kolejne środki pochodzą z budżetu miasta i są przeznaczone na tzw. wyprawki szkolne. W ubiegłym roku pieniądze z tej puli dostało ok. 500 dzieci. – Kwoty są bardzo różne – mówi Mariusz Krzyżaniak. – Oscylują od 100 do 200 zł. To wszystko zależy od sytuacji rodziny, jej dochodów.
Dyrektor MOPS-u zdaje sobie sprawę, że często pomoc jest niewystarczająca. Dlatego ośrodek od trzech lat organizuje wśród płockich przedsiębiorców zbiórkę przyborów szkolnych. Wolontariusze ośrodka w trakcie roku szkolnego udzielają bezpłatnych korepetycji. Ostatnio jedna z dużych płockich firm zaproponowała wolontariat pracowniczy. – Miałoby to polegać na tym, że zatrudnieni w tej firmie ufundują pełną wyprawkę do szkoły dla dzieci z klas I-III, które są pod naszą opieką – opowiada Mariusz Krzyżaniak. – Na razie odbyły się wstępne rozmowy, ale mam nadzieję, że ten pomysł uda się zrealizować.
Grzegorz Szkopek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze