Reklama

Droga edukacja

12/08/2009 16:01

Uczniowie jeszcze się cieszą wakacjami, ale dla ich rodziców rozpoczął się gorący okres szkolnych zakupów. Niektórzy z przerażeniem spostrzegają, jak z portfeli znikają setki złotych na szkolną wyprawkę. Zwłaszcza, jeśli mają więcej niż jedno dziecko.

Chociaż samo uczęszczanie na lekcje jest w naszym kraju bezpłatne, to żeby dziecko wyposażyć na te zajęcia, trzeba liczyć się ze sporymi wydatkami. Jeśli zdecydujemy się na używane podręczniki, plecak oraz buty na zmianę i do wychowania fizycznego z ubiegłego roku, skorzystamy z zestawu do geometrii kupionego rok wcześniej, to mamy szansę, że przygotowanie naszej pociechy do szkoły zamknie się kwotą ok. 300-400 zł. Przy zasobniejszym portfelu możemy zaszaleć i kupić wszystko nowe. Wtedy możemy zbliżyć się do granicy tysiąca złotych. Ale to jeszcze nie koniec. Nie zapominajmy o wszelkiego rodzaju składkach, które nas czekają z początkiem roku szkolnego. Nie mówiąc już o wydatkach na zajęcia dodatkowe dla naszego dziecka.
-    W tym roku szkoła będzie mnie wyjątkowo mało kosztowała – mówi mama Kuby, który we wrześniu rozpocznie edukację w trzeciej klasie gimnazjum. – Książki tradycyjnie kupiłam od starszego kolegi. Za 80 procent podręczników zapłaciłam 150 zł. Reszta będzie mnie pewnie kosztowała ze 100 zł. Bardzo drogie są podręczniki do języka angielskiego, wyposażone w płyty CD, z których dzieci rzadko korzystają. Mam kilka zeszytów z ubiegłego roku, więc myślę, że dokupienie reszty i wszystkich pozostałych akcesoriów pochłonie ok. 50 zł. Na razie syn nie chce nowego plecaka, więc zaoszczędzę. Nie uda się to w przypadku butów. To wydatek ok. 150 zł, ale będą na zmianę i do wuefu.
Książki to najpoważniejszy wydatek w szkolnej wyprawce. W księgarni z podręcznikami przy ul. Królewieckiej już odczuwają wzmożony ruch. – Dziennie jest ok. 50 osób – usłyszeliśmy od sprzedawczyni.
– Im bliżej roku szkolnego, ta liczba na pewno będzie rosła.
Jeśli chcemy kupić używane książki, możemy wybrać się do antykwariatu. Tutaj ceny podręczników są niższe nawet o połowę. Trzeba się jednak liczyć z tym, że nie wszystkie książki dostaniemy. Jeśli nie przechwyciliśmy podręcznika od starszych znajomych naszego dziecka i nie ma go w antykwariacie, jesteśmy skazani na księgarnię. W tym roku na tanie podręczniki nie mają co liczyć rodzice pierwszaków z podstawówek i gimnazjów. A to dlatego, że wchodzą nowe komplety książek. I pojawiają się pierwsze problemy. – Jeszcze nie ukazały się wszystkie podręczniki do pierwszej klasy gimnazjum. Mam nadzieję, że dotrą do nas pod koniec sierpnia – stwierdziła ekspedientka z Królewieckiej.
Nowe komplety książek to spory wydatek. Do podstawówki kosztuje 160 zł, a z ćwiczeniami może to być nawet ponad 200 zł. Wydatek na gminazjalistę jest jeszcze większy. Z zeszytami ćwiczeń, których jest sporo w komplecie, to nawet 350 zł.
Jeśli zaopatrzyliśmy się już w książki, możemy odetchnąć, ale to jeszcze nie koniec. Teraz czekają nas wydatki związane z pomocami szkolnymi, zeszytami, plecakiem itd. W tym przypadku rozpiętość cen jest ogromna i tutaj możemy trochę zaoszczędzić.
Początek roku szkolnego to poważne wyzwanie dla najuboższych rodzin. Stara im się pomóc Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. – Jest kilka form pomocy dzieciom z takich rodzin – mówi Mariusz Krzyżaniak, dyrektor płockiego MOPS-u. Pierwsza to jednorazowy zasiłek wypłacany podopiecznym ośrodka. To 100 zł na dziecko. Pieniądze wypłacane są we wrześniu i pochodzą z budżetu państwa. W ubiegłym roku tą formą pomocy objętych było ok. 5 tys. dzieci. Kolejne środki pochodzą z budżetu miasta i są przeznaczone na tzw. wyprawki szkolne. W ubiegłym roku pieniądze z tej puli dostało ok. 500 dzieci. – Kwoty są bardzo różne – mówi Mariusz Krzyżaniak. – Oscylują od 100 do 200 zł. To wszystko zależy od sytuacji rodziny, jej dochodów.
Dyrektor MOPS-u zdaje sobie sprawę, że często pomoc jest niewystarczająca. Dlatego ośrodek od trzech lat organizuje wśród płockich przedsiębiorców zbiórkę przyborów szkolnych. Wolontariusze ośrodka w trakcie roku szkolnego udzielają bezpłatnych korepetycji. Ostatnio jedna z dużych płockich firm zaproponowała wolontariat pracowniczy. – Miałoby to polegać na tym, że zatrudnieni w tej firmie ufundują pełną wyprawkę do szkoły dla dzieci z klas I-III, które są pod naszą opieką – opowiada Mariusz Krzyżaniak. – Na razie odbyły się wstępne rozmowy, ale mam nadzieję, że ten pomysł uda się zrealizować.
Grzegorz Szkopek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości