Reklama

Dom Pomocy Społecznej w Brwilnie. Trochę większy dom

- Gdzie Justyna? Edmund stań z grupą! Aktorzy, wychodzimy ze sceny i chowamy się za kurtynę. Uwaga! Zaczynamy próbę Teatru Ziarenko – woła donośnym głosem Natalia. Za drewnianym budynkiem starej „Antoniówki” część obsady jeszcze spaceruje. Po kogoś trzeba wysłać gońca do pokoju. - Może zaspał? – żartują koledzy. Kostiumy są, rekwizyty też na miejscu. - A gdzie mikrofon? Marcin, Piotr, Krzysiek, Basia, która czyta bajki w radiowęźle, opiekunowie i goście – siedzimy na ławeczkach, czekając, aż rozpocznie się próba generalna dożynkowego przedstawienia „A ziemia nasza zwyciężyła”.

Dom w Brwilnie zamieszkuje 144 dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną. Chociaż podlega Starostwu Powiatowemu w Płocku, wśród mieszkańców są osoby z całej Polski Gdańska, Bydgoszczy, Warszawy, Grodziska Mazowieckiego. Stoi w otulinie Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego. Za płotem Rezerwat Brwilno. Przychodzą sarenki i lisy. Zdarza się dzik. Przynajmniej raz w tygodniu mieszkańcy sprawni fizycznie jeżdżą do parku na wycieczki rowerowe. Bardzo tu ładnie i zielono.

- To jest prawdziwy dom. Tylko trochę większy i więcej osób w nim mieszka. Mieszkańcy obdarzają nas zaufaniem i zwracają do personelu: „mama”, „tata”, „wujek”, „ciocia” – mówi zastępca dyrektora Adam Pawłowski, kiedy wbiega Justyna.

Reklama

 

Wygląda jak jej imienniczka z „Nad Niemnem”. Wianek i modne trampki do długiej, kwiecistej spódnicy założyła Karolina. Lubi gości i chętnie z nimi rozmawia. Kolejny raz upewnia się, o której w niedzielę będzie występ. Panowie z teatrzyku powkładali różne czapki i słomkowe kapelusze. Zagrają rycerzy albo żeńców. „Tatunio” uważa, że scena wymaga białej, porządnie wyprasowanej koszuli.

Znalazł się mikrofon, jest i reszta maruderów. Reżyserka Natalia Zubarewa (z domu Komnacka), która w Płocku znalazła azyl po rosyjskiej agresji na Ukrainę, energicznie prowadzi próbę. Dba o to, żeby każdy wykonał swoje aktorskie zadanie i pojawił się na scenie w odpowiednim czasie. Z głośnika płynie żywa muzyka, wbiegają dziewczyny z piłeczkami. Rozpoczyna się spektakl.

Reklama

Współpraca Natalii z Domem Pomocy Społecznej w Brwilnie zaczęła się od wolontariatu.

- Byłam oczarowana rodzinną i przyjazną atmosferą, która tu panuje. Kiedy dyrektorka Joanna Maria Siemiątkowska poparła ideę założenia teatrzyku, zaczęłam szukać ochotników. Ku mojemu zaskoczeniu nazbierało się kilkanaście osób – opowiada.

 

A dlaczego teatrzyk nazywa się „Ziarenko”? Zdaniem Natalii każdy człowiek ma w sobie ziarenko twórczego potencjału, a osoby niepełnosprawne nawet czasem głębiej doświadczają świata. Podczas zajęć wspólnie przeżywają pozytywne emocje, przełamują barierę nieśmiałości, nawiązują lepszy kontakt między sobą.

Reklama

- Jestem dumna, że mogę nadal poświęcać się dobrym sprawom, jak to robiłam u siebie w Ukrainie. Niestety, wojna trwa. Podczas przedstawienia staram się w taki symboliczny sposób zainspirować innych, również widzów. Myślę, że to jest główny cel sztuki teatralnej.

 

Na scenie zjawia się Królowa Pola we wspaniałym złotym kostiumie.

- Żyto na chleb, pszenica na ciasto, żeby mieli pod dostatkiem, tak wieś, jak i miasto. Bogu dzięki, że pogoda była, żniwna ciężka praca prędzej się skończyła. Sprzątnęliśmy wszystkie plony z całej naszej mazowieckiej ziemi – recytuje pięknie Dorota Dądzik.

Reklama

 

Z aktorami „Ziarenka” gra gościnnie. Można powiedzieć, że pełni też rolę inspicjentki. Na co dzień pracuje w Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 11 im. Bolesława Chrobrego w Płocku i wykłada w Akademii Mazowieckiej.

Jeszcze kilka scen, trochę poezji i muzyki, wspólny taniec na finał. Próba generalna kończy się ukłonami, a my nagradzamy aktorów zasłużonymi oklaskami. Ustawiają się do zdjęcia grupowego. Z jednego kąta sceny – dla „Tygodnika Płockiego”. Z drugiego fotografuje Krystian, terapeuta prowadzący zajęcia w pracowni stolarskiej. Wrzuci kolorową fotkę do mediów społecznościowych.

Reklama

 

Co dzisiaj jemy?

Aktorzy idą zdjąć kostiumy, a my razem z dyrektorem i Piotrusiem udajemy się na zwiedzanie domu. Mijamy drewnianą, wyłączoną z użytkowania „Antoniówkę” z charakterystycznymi wieżyczkami. Zaprojektował ją słynny architekt Stefan Szyller, ufundował – arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski. Przed wojną służyła jako dom letniskowy dla kleryków. Do 2000 roku działał w niej dom pomocy społecznej. Teraz stoi opuszczona, wymaga gruntownego remontu. Ale dla ocalenia tak unikalnego gmachu warto byłoby znaleźć pieniądze.

Reklama

DPS w Brwilnie, początkowo tylko dla mężczyzn, został przekształcony w dom koedukacyjny. W ubiegłym roku obchodził 60-lecie powstania. Zatrudnia 92 pracowników, głównie z terenu gmin Stara Biała, Brudzeń Duży i z Płocka. Odświętnych dni jest tutaj dużo. Opiekunowie nie zapominają o urodzinach swoich podopiecznych. We wrześniu życzenia przyjmowało aż trzynastu jubilatów.

W „nowym” jasnym budynku pachnie obiadem.

- Co dzisiaj jemy? - Grochówkę i pierogi.

 

W domu znajdują się głównie dwu i trzyosobowe pokoje z łazienkami. Żeby otworzyć drzwi, Artur przykłada opaskę, która otwiera tylko ten pokój. Trzeba przyznać, że chłopaki mają wzorowy porządek. Artur przyjechał z Ciechanowa. Czasem odwiedza go siostra. Wysyłają sobie też kartki i dzwonią.

Reklama

- W ramach usług wspomagających staramy się razem z naszymi mieszkańcami odwiedzać bliskich. Na wszystkich świętych i w okresie świątecznym jeździmy z nimi na cmentarze. Utrzymujemy też relacje z żyjącymi krewnymi – mówi Adam Pawłowski.

– Nas wyróżnia to, że nie mamy w domu wydzielonej części administracyjnej. Wszystko jest obok siebie. Rozchodzi się zapach posiłków i bez zegarka wiadomo, kiedy jest śniadanie (o 8.00), obiad (o 13.00), kolacja (o 18.00). I my, i mieszkańcy mamy bezpośredni kontakt.

Reklama

 

Pozdrawiani przez kolejnych pensjonariuszy wędrujemy do pracowni zajęciowych. Pierwszy przystanek – rzeźbiarska. Kawałki sosny i lipy czekają, żeby zamienić się w sztukę. Na półkach – gotowe prace uczestników warsztatów i prowadzącego zajęcia Andrzeja Lisowskiego.

Najwięcej rzeźb wykonał Włodzimierz Rosłon. W Brwilnie od 1975 roku. Ma już status twórcy art brut, a jego prace znajdują się w polskich i zagranicznych kolekcjach. Ptaki, anioły i diabły Rosłona witają odwiedzających „Antoniówkę”. Drewniane rzeźby znajdują się też w kaplicy na I piętrze, obok portretu Jana Pawła II i umieszczonego w ołtarzu płótna przedstawiającego błogosławionych Juliana Nowowiejskieego i biskupa Leona Wetmańskiego. Ten obraz również namalowała jedna z mieszkanek. W kaplicy codziennie odbywa się msza, odprawiana przez kapelana ks. Krzysztofa Szulińskiego. Kilka osób razem z opiekunami powędrowało w tym roku na 173. pieszą pielgrzymkę do Skępego.

Reklama

 

Woreczki z lawendą

W bibliotece można albo poszukać interesujących lektur (najchętniej wybierane są bajki), albo pośpiewać karaoke.

- Ja bajek nie czytam – mówi szczupły brat Marcina.

- Ostatnio czytałem książkę jak jeść, żeby schudnąć od posiłków. I dzisiaj śniadania nie jadłem. Nie mam czasu – wyjaśnia.

 

Do radiowęzła, w którym mieszkańcy często sami prowadzą audycje, zapraszani są goście na ciekawe rozmowy.

W jednym z pomieszczeń trwa pakowanie zrobionych przez pensjonariuszy mydełek, świeczek i poduszek. Pachną lawendowe woreczki, wypełnione tegorocznymi zbiorami z pola za domem. Pojadą na kiermasz, a pieniądze ze sprzedaży pomogą w dofinansowaniu wycieczek albo rekwizytów dla teatru. Dwa razy w roku organizowane są kilkudniowe wycieczki. Ostatnio w programie były Karlskrona, czeska Praga i Mazury. Często wyjeżdżają w gościnę do innych DPS-ów. We wrześniu na integracyjny piknik „Święto Ziemniaka” zaprosiły Warsztaty Terapii Zajęciowej w Ostrowach, a na biesiadę dożynkową – DPS „Nad Jarem” w Nowym Miszewie.

Reklama

Karol nie przepada za pracami ręcznymi, za to chętnie pomaga w ogrodzie. Od rana grabił liście. Gdyby coś sobie naciągnął, mógłby iść do pani Magdy, do pracowni rehabilitacyjnej. Mieszkańcy mogą tam korzystać z kinezyterapii i fizykoterapii. Są rowery stacjonarne, bieżnia i oddzielne pomieszczenie do masażu.

- Na terenie naszego domu funkcjonuje szereg pracowni i zajęć terapeutycznych. Natalia prowadzi teatrzyk. Jest chór, w pracowni kulinarnej powstają takie smakołyki jak blok czekoladowy czy ciasto z jabłkami i cynamonem. Do niczego nie zmuszamy. Tylko ci, co chcą uczestniczą w zajęciach – podkreśla Adam Pawłowski.

 

Dom Pomocy Społecznej w Brwilnie im. bł. abp. A. J Nowowiejskiego jest placówką otwartą. Niektórzy pensjonariusze rano wychodzą do pracy w Zakładzie Aktywności Zawodowej w Płocku i wracają po południu. Mieszkańców można też spotkać „na mieście”, bo mogą samodzielnie poruszać się autobusami. W dniu naszej wizyty Piotruś nigdzie nie pojechał, ale bywa, że ma coś do załatwienia w hipermarkecie. Lubi zakupy. Z Brwilna jedzie na Winiary. Za chwilę przemieszcza się na Podolszyce. Zwiedza różne części miasta i wraca – do siebie. Spektakl „A ziemia nasza zwyciężyła” Teatr Ziarenko pokazał na dożynkach w Starej Białej.

Fot. Archiwum DPS w Brwilnie

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości