Po raz dziewiąty spotkaliśmy się na starówce. Stali bywalcy nas nie zawiedli, pojawiły się też nowe silne grupy, które po tej wyprawie stwierdziły, że z nami wybiorą się choćby i na koniec świata. Mowa oczywiście o rowerzystach. 27 maja pojechali z nami na rajd do Lasotek, gmina Brudzeń Duży. Obiecywaliśmy wyprawę rekreacyjną. Bernard Milewski, licencjonowany przewodnik PTTK obrał trasę przez Brudzeński Park Krajobrazowy. -Widoki były piękne. Raz jechaliśmy równą polną drogą, by za chwilę trafić do lasu i pokonywać górki albo jary, ale o to przecież chodzi na prawdziwej wyprawie rowerowej – zachwalają nasi uczestnicy. Wszyscy bezpiecznie i bez zadyszki dotarli do mety w gościnnym Ośrodku Rekreacyjnym w Lasotkach.Niewiele osób zna to miejsce. Trafić tu można albo przez przypadek, albo jeśli ktoś dobrze zna leśne zakamarki okolic Brudzenia. Kilka domków strzeże brzozowy gaj. Cisza, spokój i jeszcze tylko kawałek drogi do Skrwy. Edward Mierzwa związany jest z tym miejscem od 27 lat. Kiedyś przyjeżdżał tu z dziećmi. Dziś czasem pojawiają się jego wnuki. Częściej pojawia się tu jednak sam, oczywiście na rowerze. Gospodarz tego orlenowskiego ośrodka przygotował tutaj dla nas ognisko. Często przyjmuje gości z różnego rodzaju wypraw. Wtedy przez kilka godzin ośrodek ożywa. Od razu nawiązuje kontakt z naszymi miłośnikami dwóch kółek. – Więcej ścieżek rowerowych w tych stronach – postulują wspólnie przy ognisku. Strony faktycznie ciekawe i wprost stworzone do tego typu rekreacji. Henryk Kisielewski, wójt gminy Brudzeń obiecuje, że wkrótce się takie trasy pojawią. Sam jest zapalonym turystą, więc rozumie prośby. Następnym razem pewnie wybierze się z nami na rajd. 27 maja niestety nie pozwalały mu na to obowiązki. Postanowił jednak ugościć rowerowe towarzystwo pysznym poczęstunkiem. Po wyczerpującej trasie każdy z chęcią smaży kiełbaski przy ogromnym ognisku. Starsi turyści mają ochotę na wspólne śpiewanie. Młodsi chętnie by jeszcze pojeździli po okolicy. Kuszący wydaje się im stromy zjazd, biegnący obok ośrodka. Grupa nastolatków z Chylina do Płocka dowieziona została samochodami. Dopiero przy fontannie wsiedli na rowery. – Chcieliśmy całą trasę przejechać na rowerach – tłumaczą. To byłoby w sumie około 70 km. Twierdzą, że dla nich to żaden wysiłek. Na co dzień praktycznie nie zsiadają z rowerów. Są w świetnej formie. Podobnie zresztą jak i starsi uczestnicy naszej wyprawy, którzy systematycznie z nami jeżdżą. – Jestem po zawale, ale rower daje mi siłę – tłumaczy Wincenty Oleksiak. Podczas poprzednich naszych rajdów spóźnił się na zbiórkę i musiał gonić cały peleton. Udało się. - Rowerem jeżdżę wszędzie, a najchętniej do sklepu, gdyż potem biorę zakupy na bagażnik i nie muszę nic dźwigać – zaznacza rowerzysta. Zbigniew Mazurowski rowerem jeździ codziennie do pracy. – To niby tylko 3 kilometry, ale warto. Kondycja jest lepsza – zaznacza. Swój turystyczny rower zamienia na samochód tylko w dwóch przypadkach, kiedy pada deszcz i gdy jest zima. – To również świetny sposób na zabicie czasu na emeryturze – dodaje Marek Brudzyński, który jeździ dla zdrowia i dla przyjemności. Nasi rowerzyści po kilku wspólnych wypadach tworzą zgrane grupy. Jest czas na wspominanie wspólnych przygód i zastanawianie się, gdzie jeszcze można pojechać. Przy ognisku dochodzą jednak do wniosku, że gdziekolwiek trasy by nie wiodła, pojadą z nami wszędzie. Dzieciaki z rodzinnego domu dziecka i zawodowej rodziny zastępczej w Bronowie również obiecały nam, że po raz kolejny wybiorą się na rajd z „Tygodnikim Płockim”. Trasa do Lasotek trochę dała się we znaki Ewelinie. Co chwila w jej pojeździe odkręcała się kierownica. – Mamy jednak full serwis – śmieją się dzieciaki, pokazując zestaw części do szybkiej naprawy. Mogą wspólnie wyjeżdżać na takie wypady dzięki fundacji Dar Serca, która ufundowała im rowery. Jeżdżą na nich nie tylko na zorganizowane wyprawy. – Jednak w grupie lepiej się jeździ. Nie czuje się zmęczenia, gdy można z kimś po drodze porozmawiać – zaznacza Ola. Dzieciaki już myślą o wakacjach. Wszystkie gdzieś wyjadą. Łukasz chodzi do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, więc pojedzie na obóz najpierw do Ślesina a potem do Kruszwicy. Młodsze dzieci ruszą do Nowego Dunajca. Nie zawiedli nas również Rowersi, czyli silna grupa aktorów, a przy okazji miłośników dwóch kółek z Teatru Dramatycznego. Znaleźli chwilę między próbami. Zresztą sezon powoli się już kończy i jest więcej czasu na rekreację, przed kolejnymi wielkimi wyjazdami. Paweł Gładyś planuje bowiem dwumiesięczny wyjazd do Szkocji. Tam już nie będzie czasu na tego typu rozrywki. Kto nie zdążył na wyprawę rowerową z „Tygodnikiem Płockim”, może już w najbliższą niedzielę wyruszyć w trasę do Sannik z przedstawicielami Związku Zawodowego „Mostostalowcy”. – Od roku organizujemy rekreacyjne imprezy plenerowe. Są to rajdy rowerowe i piesze. Staramy się nie przekraczać odległości 50 km od Płocka, biorąc pod uwagę średnią kondycję wszystkich uczestników – tłumaczy Jan Cichocki, przewodniczący ZZ „Mostostalowcy”. Na „Niedzielę Sannicką” wyruszają 4 czerwca o godz. 7.00 spod Wieży Ciśnień. Na pewno będzie wesoło i sympatycznie, bo tylko tacy ludzie wybrali się na naszą wycieczkę. Może to być przygotowanie do kolejnej propozycji wypadu z „TP”, o którym napiszemy już niebawem. Blanka Stanuszkiewicz fot. Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze