Reklama

Czy trzeba się ubezpieczać? - Mądry rolnik po szkodzie

21/02/2001 14:16
Do 1989 roku wszystkich rolników obowiązywało ubezpieczenie powszechne, które było tanie, a obejmowało wszystkie elementy mienia ruchomego i nieruchomego znajdującego się na terenie gospodarstwa rolnego. Potem weszła w życie nowa ustawa, która podzieliła ubezpieczenia na obowiązkowe (budynki i OC) i dobrowolne (np. mienie ruchome). Co raz częściej rolników nie stać na zapłacenie składki. Jeśli powstanie szkoda, zaczyna się dramat.Ogień, powódź, huragan może zniszczyć wszystko, nawet cały dorobek życia. Teoretycznie wydaje się więc, że rolnicy ubezpieczają się gremialnie. Praktycznie systematycznie na wsi maleje liczba gospodarstw ubezpieczonych (ok. 5 % rocznie). Powód? Oczywiście pauperyzacja środowiska: - Poziom świadomości ubezpieczeniowej rolników jest wysoki, choćby dlatego, że niebawem powszechne ubezpieczenia obchodzić będą 200 lat funkcjonowania – mówi Szczepan Peszyński, zastępca dyrektora Inspektoratu PZU w Płocku. – Z badań ankietowych prowadzonych na dożynkach powiatowych, Giełdzie Rolniczej i w Technikum Rolniczym wynika, że 80 % badanych jest za tym, żeby te ubezpieczenia miały charakter obowiązkowy, ponieważ są wtedy tańsze, a to mobilizuje rolnika do płacenia składek. W praktyce około 20 % rolników nie zawiera ubezpieczeń, bo materialnie ich na to nie stać. Rezygnują z ubezpieczenia z powodu biedy. Rolnik płaci składkę za obowiązkowe ubezpieczenie budynków i OC, ale bezpośrednio go ono nie dotyczy. Ubezpieczenie to funkcjonuje wówczas, gdy np. zwierzę z jego gospodarstwa wyrządzi szkodę sąsiadowi. Wtedy uruchomiona zostaje odpowiedzialność cywilna tego gospodarza - poszkodowanemu rolnikowi wypłacone zostaje odszkodowanie. W ubezpieczeniu obowiązkowym właściciel gospodarstwa rolnego za 1 ha płaci 2,50 zł (10 ha to odpowiednio 25 zł). Ci rolnicy, których na to stać, mogą za ok. 300 zł składki rocznie skorzystać z ubezpieczenia obowiązkowego i dobrowolnego (w przypadku gospodarstwa o areale 10 ha), co stanowi w miarę szeroką ochronę ubezpieczeniową. Średnia składka za ubezpieczenie gospodarstwa w 2001 r. wynosić będzie 194 zł, za budynek zaś – 57 zł (wysokość zależy od materiału, z którego zbudowano obiekt). Proponuje się pewne rozwiązania, na przykład podzielenia składki po 50 % na rolnika i budżet państwa, ale konkretne decyzje jeszcze nie zapadły. W 2000 r. rolnicy zgłosili ponad 100 tzw. szkód. Około 15 - 20 % z nich otrzymało odmowy. Często dlatego, że rolnik, który nie opłacił całej składki w 1999 r. był przekonany, że ubezpieczenie dotyczy go także w 2000 r. Tymczasem jeżeli nie opłaci składki w poprzednim roku, to ubezpieczenie automatycznie wygasa. Opłacenie składek w terminie, tym samym przesuwa ubezpieczenie na następny rok. Szkody dotyczą najczęściej obiektów gospodarczych czyli stodół i obór. Najczęściej bywa tak, że zniszczony zostaje nie tylko budynek, ale i jego zawartość: - Stodoła jest stara, drewniana, ale szkoda ziemiopłodów, które są tam zebrane. Znajdują się w niej też silniki elektryczne, maszyny i narzędzia pracy. Widzę rozpacz rolnika, gdy w stodole spali mu się mienie za 20 tys. zł. Trudno jest potem pozbierać po takim pożarze. A nie ubezpieczonych z racji biedy jest coraz więcej – mówi Zygmunt Romanowski, likwidator szkód majątkowych w PZU. – Widzę to, bo po Straży Pożarnej i policji, jestem przy pożarze trzeci. Bieda się potęguje i nawet korzystne oferty nie znajdują zainteresowania. Najwięcej pożarów wywołuje niesprawna i przestarzała instalacja elektryczna. Rolnika nie jest stać na to, aby zrobił przegląd i wymienił instalację, a jest to konieczne w budynkach dwudziestoletnich i starszych. Poza tym pożary wywołane są przez podpalenia, nieszczelności w kominie, niewłaściwie składowane nawozy czy samozapłon wilgotnego siana złożonego np. na stropie obory. Roczne ubezpieczenie „od ognia” wynosi ok. 100 zł. W ubiegłym roku średnio za straty ogniowe wypłacano 35-50 tys. zł, ale za spalony kurnik wypłacono 400 tys. zł. Poza ogniem najczęstsze szkody wywołują susze, robactwo ( gdy rolnika nie stać na opryski, przymrozki, tzw. wymiękliska spowodowane długotrwałymi deszczami. Tych ostatnich najwięcej występuje w gminach Brudzeń, Staroźreby, Mała Wieś – na glebach bielicowych. Są też duże upadki w trzodzie i bydle (zwierzęta padają na białaczkę i gruźlicę). Jeżeli rolnik nie był ubezpieczony, a np. stracił krowę, ponosi wyłącznie stratę materialną. Jeżeli zaś spaliła mu się stodoła – sprawą z urzędu zajmuje się Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, zawiadomiony przez policję. Fundusz jest strukturą niezależną od zakładów ubezpieczeniowych, a powołany został zgodnie z ustawą ubezpieczeniową. Bezpośrednio zajmuje się wypłatą odszkodowań: - To on wypłaca z tytułu OC odszkodowanie osobie poszkodowanej. Jeśli rolnik nie był ubezpieczony - ponosi finansowe sankcje karne. Jest to kwota w wysokości trzyletniej średniej składki ubezpieczeniowej w kraju np. u nas 150 zł czyli niejako spłaca zaległą składkę ubezpieczenia obowiązkowego – wyjaśnia S. Peszyński. Najczęściej pieniądze odbierane są z dostaw mleka i innych produktów: - Człowieka, który już został ukarany przez los, karze się jeszcze finansowo – uważa Z. Romanowski. - Rolnik rozpacza, niejednokrotnie chce sobie zrobić krzywdę. Dzieje się tak m.in. dlatego, że nikt nie kontroluje rolniczych ubezpieczeń. Były wnioski, aby w gminach powstawały bazy danych ubezpieczonych i tych, którzy się nie ubezpieczyli. Wtedy gmina mogłaby informować rolnika o konsekwencjach, jakie wynikają z braku ubezpieczenia. Przede wszystkim jednak jak najszybciej powinien ruszyć program rządowy, w którym proponuje się, że 50 % składki ubezpieczenia płaci rolnik, a pozostałe 50 % rząd. Taki system byłby bardziej opłacalny np. w przypadku klęsk żywiołowych. Obecnie państwo ponosi duże koszty z tytułu wypłaty odszkodowań, gdyż pieniądze te są wysoko oprocentowane. (eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości