Reklama

Czy można zobaczyć film?

03/10/2012 09:54
– W tygodniu oglądałem sześć filmów, inaczej tydzień nie był zaliczony. Po utracie wzroku raz tylko kolega zaciągnął mnie do kina i nie miałem więcej ochoty. Stowarzyszenie „De Facto” zachęciło mnie by oglądać filmy z audiodeskrypcją. Obejrzałem „Fridę“. Drugi raz starałem się mocno włączyć wyobraźnię. To drugie oglądanie przybliżyło mnie do tego, co dla mnie nieosiągalne, do języka ciała. Ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego, co ważne: krajobrazu, koloru – powiedział jeden z uczestników zakończonego w Płocku Festiwalu Kultury i Sztuki dla Niewidomych. Na dwa tygodnie spotkań z aktorami, reżyserami, ludźmi sztuki zaprosiło niewidomych z całej Polski Stowarzyszenie „De Facto”.
Festiwal Kultury i Sztuki dla Niewidomych trwał od 8 do 21 września. W tym roku poświęcony był głównie filmowi. W NovymKinie Przedwiośnie odbywały się pokazy różnych filmów. Można było zobaczyć Skrzypka na dachu, Pana od muzyki, Kołysankę Juliusza Machulskiego czy Lęk wysokości Bartosza Konopki. Czy osoba niewidoma może zobaczyć film? Okazuje się, że tak. Potrzebna jest do tego ogromna wyobraźnia, pomaga audiodeskrypcja, czyli opisy czytane przez lektora towarzyszące projekcji. Łatwiej jest osobom, które kiedyś widziały i pamiętają, jak wyglądają przedmioty, zwierzęta, miejsca, kolory. Ci, którzy są niewidomi od urodzenia, sami muszą stworzyć sobie obraz, odwzorować to, co czyta lektor. Potrzebują do tego o wiele więcej informacji i szczegółów, co bywa głównym problemem audiodeskrypcji. Filmu nie można „przegadać”. Nie może się składać tylko z informacji i komentarzy, bo wtedy zupełnie zaniknie nastrój.
Ostatnim filmem, który obejrzeli uczestnicy Festiwalu był film przyrodniczy Moczary i uroczyska w reżyserii Tomasza Ogrodowczyka. Projekcja odbyła się w hotelu Herman. Dokument pokazywał faunę i florę bagnistych obszarów Polski. Jak wygląda audiodeskrypcja do filmu przyrodniczego? Pomiędzy komentarzami czytanymi przez Krystynę Czubówną, inny lektor, Jarosław Krawczyk, przekazywał dodatkowe informacje jak np.: ptak jest szarego koloru, ptak wyciąga szyję, obraca głowę. – Pierwszy raz oglądałem film przyrodniczy z audiodeskrypcją. Ludzie niewidomi, którzy nie widzą od urodzenia, naprawdę nie wiedzą, jak wygląda nieznane zwierzę czy roślina. Trudno nam dokładnie sobie to wszystko wyobrazić i zapamiętać. Ten film jest bardzo dobrze zrobiony – chwalił po projekcji jeden z uczestników festiwalu, Witold Kalik. Jego kolega też był pod wrażeniem filmu, ale wolałby, żeby audiodeskrypcja zawierała więcej szczegółów. Podobał mu się natomiast sposób opowiedzenia o zachowaniu zwierząt. Beata Wiśniewska, która przyjechała z okolic Otwocka zwróciła uwagę na to, że audiodeskrypcja nie może być „przegadana”, trzeba słyszeć dźwięki i muzykę. Podczas dyskusji padł pomysł, żeby do filmu dołączyć jakiś skrypt, w którym opisany byłby dany gatunek zwierzęcia czy rośliny: jak wygląda, jak jest umaszczony. O kulisach powstawania filmów przyrodniczych opowiedziała Elżbieta Trzonek z Leśnego Studia Filmowego Ośrodka Rozwojowo-Wdrożeniowego Lasów Państwowych w Bedoniu, która zajmuje się organizacją produkcji. – Jeden film często powstaje ponad rok. Najwięcej pracy mają operatorzy, którzy spędzają wiele godzin na zdjęciach. Ciągną w miejsca trudno dostępne jak np. bagna, sprzęt ważący kilkadziesiąt kilogramów. To ogromny wysiłek fizyczny dla organizmu. Potem siedzą w ukryciach, namiotach maskujących, budkach z trzcin. Miejsca wystarczy tam na mały stołeczek wędkarski. Przez 4-5 godzin nie mogą się ruszyć, żeby nie spłoszyć zwierząt. Gdy uda im się zrobić piękne zdjęcia są podbudowani, ładują akumulatory do dalszej pracy. Muszą być ciągle zachwyceni tym, co robią – mówiła Elżbieta Trzonek. Wyjaśniała także, jak rozwój fotografii cyfrowej wpłynął na powiększenie grupy entuzjastów fotografii przyrodniczej, co nie koniecznie jest korzystne dla samej przyrody. – Filmowanie i fotografia przyrodnicza stały się bardzo popularne i ludzie chcą tego kontaktu z przyrodą, ale często przy tym jej nie szanują. Zależy im tylko na tym, żeby zrobić dobre zdjęcie, a to, co zostawią po swoim pobycie w lesie czy na bagnach, ich nie interesuje. Rozstawiają się w nieprofesjonalny sposób. Obserwują zwierzęta przy wychowywaniu młodych albo jeszcze przed narodzinami, co skutkuje na przykład tym, że ptaki czy inne zwierzęta porzucają swoje młode i to już jest strata przyrodnicza – powiedziała. – My staramy się wkraczać z kamerą tylko w takim momencie gdy wiemy, że to jest bezpieczne dla danego zwierzęcia. Gdy filmujemy ptaki, znajdujemy miejsce wcześniej. Na przykład gniazdo bociana czarnego jest objęte ochroną strefową. Zaledwie kilka osób wie, gdzie w lasie się ono znajduje. Staramy się nie ingerować w przyrodę. Wcześniej budujemy platformy, żeby ptaki, które przylecą uznały ją za stały element krajobrazu i nie spłoszyły się – dodała. Podczas spotkania mówiła również na temat problemów, z jakimi spotykają się twórcy audiodeskrypcji do filmów przyrodniczych. – Miejsca między komentarzami w filmie jest bardzo mało i trzeba się zdecydować, jakie elementy w audiodeskrypcji zawrzeć. Trzeba znaleźć złoty środek, żeby interesująco opisać np. ptaka czy inne zwierzę, ale żeby z powodu opisu nie umknęło też za wiele z komentarza lektora. To jest bardzo trudna praca. Trzeba wybrać pewne elementy tak, żeby całość filmu na tym nie straciła – podkreślała.
Na Festiwal Kultury i Sztuki przyjechało do Płocka wiele osób zrzeszonych w Internetowym Klubie Filmowym Osób Niewidomych „Pociąg”. Unikalny projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego narodził się podczas I edycji Festiwalu. Spotkania osób niewidomych z twórcami kultury i wspólne oglądanie festiwalowych projekcji filmowych uświadomiły wszystkim istnienie barier, które uniemożliwiają wolny dostęp do filmów z audiodeskrypcją. Poprzez Stowarzyszenie „De Facto”, film można wypożyczyć do domu, obejrzeć, odesłać i następnie wziąć udział w dyskusji. Pierwszym filmem z audiodeskrypcją był Pociąg (1959 r.) w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. – To chyba jedyne takie forum internetowe w Europie. Jest nas ponad 100 osób. Moderatorem jest osoba niewidoma – wyjaśniała pani Ewa, jedna z uczestniczek Festiwalu. – Na stronie działa też e-kiosk z prasą, mamy udźwiękowione komórki, sami też piszemy przy pomocy komputera, również udźwiękowionego (z syntezatorem mowy, specjalnym oprogramowaniem). Radzimy sobie – powiedziała pani Urszula. Niestety podstawowym problemem jest cena takiego zestawu, która skutecznie uniemożliwia wielu osobom niewidzącym dostęp do Internetu, a tym samym do wielu ciekawych stron, instytucji, ludzi. Mieszkańcy dużych miast mogą się na przykład wybrać do teatru. Nie tracą kontaktu z dziedzinami sztuki, które lubią. Karolina Perdek z Warszawy wybiera na sali teatralnej miejsce najbliżej sceny. Słyszy ciszę, podszepty, podpowiedzi inspicjenta, nawet ruch głową. Jest przykładem osoby niewidomej, która osiągnęła znacznie więcej niż niejedna osoba pełnosprawna. Skończyła dyrygenturę chóralną na warszawskiej Akademii Muzycznej. Pracuje jako przewodniczka po Niewidzialnej wystawie, która przybliża ludziom widzącym świat i odczucia ludzi niewidomych i niedowidzących dzięki zapachom, dźwiękom, dotykowi.
II Festiwal Kultury i Sztuki dla osób niewidomych obfitował w wiele różnorodnych propozycji. Wśród nich były spotkania z aktorami: Ewą Ziętek, Andrzejem Grabowskim, Robertem Więckiewiczem, Andrzejem Sewerynem. Duże wrażenie wywołał na gościach, którzy „widzą”, podwieczorek w ciemnościach, zorganizowany w hotelu Herman. Każdy z zaproszonych gości (wśród nich byli prezydent Andrzej Nowakowski i posłanka Elżbieta Gapińska) mógł się przez chwilę przekonać, z jakimi przeszkodami spotykają się niewidomi i dosłownie i w przenośni. Innym bardzo interesującym punktem festiwalowego programu był spektakl Manufaktura obrazu, wyreżyserowany przez Mariusza Pogonowskiego. Wzięli w nim udział niewidomi, którzy w krótkich etiudach opowiedzieli o sobie, swoich problemach, codziennym życiu człowieka niepełnosprawnego. – Ten festiwal jest dla osób niewidzących, tych, które przez długi czas były wykluczone z życia kulturalnego, z filmu, teatru – powiedziała Renata Nych, szefowa Stowarzyszenia „De Facto”. – Do Płocka przyjechało z całej Polski około 100 osób. Dzięki audiodeskrypcji, czyli słownemu opowiedzeniu obrazu, mogły uczestniczyć w seansach filmowych i spotkać się z aktorami występującymi w tych filmach. Chciałabym, żeby w przyszłym roku przyjechali do nas niewidzący i niedowidzący z małych miasteczek i ludzie starsi – dodała.
Organizatorami Festiwalu byli: Mazowieckie Stowarzyszenie Pracy dla Niepełnosprawnych „De Facto” oraz Urząd Miasta Płocka. Współfinansowali go: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Samorząd Województwa Mazowieckiego. Współpracowali: NoveKino Przedwiośnie, Centrum Szkoleniowo-Konferencyjne Hotel Herman, Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego, Płocka Orkiestra Symfoniczna, PWSZ w Płocku, Płocka Lokalna Organizacja Turystyczna, Fundacja na Rzecz Rozwoju Audiodeskrypcji Katarynka, Fundacja Siódmy Zmysł, Katolicki Uniwersytet Lubelski.
Lena Szatkowska
fot. m.a.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości