Nikt z nas nie chce mieszkać w pobliżu składowiska śmieci, hodowli krów lub świń, ferm zwierząt. Wiadomo, jakie to są konsekwencje dla okolicznych domostw. Do tej pory sąsiedzi planowanych inwestycji mieli możliwość walki z inwestorem, zwłaszcza w tych przypadkach, gdy murem za nimi stał samorząd terytorialny. Od kilku miesięcy obowiązują przepisy, które jeszcze nie są powszechnie znane. Wkrótce będzie o nich głośno, a sąsiedzi nie będą mieli żadnej możliwości negocjacji, by inwestor przeniósł się w inne miejsce.
Wystarczyło kilka dni, by Sejm RP przepchnął kontrowersyjną ustawę. W jedną z wakacyjnych śród - 17 lipca, na posiedzeniu komisji ochrony środowiska odbyło się pierwsze czytanie ustawy o zmianie przepisów o odpadach, po czym przyjęto dokument. Następnego dnia ekspresowo przeprowadzono drugie czytanie, a w piątek ustawa została uchwalona. Szybko przeszła przez Senat, a na końcu podpis pod nią złożył prezydent.
Obowiązująca ustawa ma ułatwić inwestorom budowanie wszelkiego rodzaju punktów zbierania odpadów, czy fermy zwierząt. Sęk w tym, że znacznie utrudnia życie okolicznym mieszkańcom, którzy narażeni są na różnego rodzaju problemy, nie zawsze bowiem chodzi o odór, czasami trzeba się spodziewać innych uciążliwości.
Siecień „chyba” wygrał
Na terenie gminy Brudzeń Duży ma powstać punkt selektywnej zbiorki odpadów PSZOK. Początkowo władze gminy zdecydowały, że punkt zostanie umiejscowiony w Siecieniu. Do budowy nie doszło, mieszkańcy mają nadzieję, że wójt zrezygnował z tej lokalizacji.
– Prawdopodobnie chodziło o to, że za płotem tej inwestycji byłaby oczyszczalnia, obok stawy rybne, a miejsce - terenem żerowania bobrów. To chyba skłoniło wójta do szukania nowej lokalizacji dla PSZOK-u – tłumaczy Edyta Bogucka.
Wkrótce po tym, jak sprawa ucichła w Siecieniu, wybuchła w Strupczewie.

Jola Marciniak
fot. www.pixabay.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze