“Chce pani pisać o jeziorze Białym? To musi pani to zobaczyć”. Zobaczyłam: “nowe” wsie, które powstały w ciągu ostatnich kilkunastu lat, tuż nad jeziorem, ogrodzenia działek, które kończą się już w wodach Białego, i ... parking w środku lasu. Proceder, który nosi znamiona postępowania zgodnego z prawem, trwa.To nic, że powstające jak grzyby po deszczu ogrodzenia znajdują się na terenie ciągów ekologicznych (co ściśle wiąże się z ciekami wodnymi) i utrudniają zwierzętom dostęp do wody. To nic, że proceder odbywa się w parku krajobrazowym. To nic wreszcie, że wygląda koszmarnie, a ludzie muszą przecież gdzieś wypoczywać ...Charakterystyczny to wypoczynek, ale jednak. Jezioro Białe od lat cieszy się zainteresowaniem turystów z Płocka i nie tylko. Druga, wysoka klasa czystości, wokół las, tradycyjna plaża z żółtym piaskiem. Wszak to teren Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego. Latem można tu i popływać, i poopalać się. Cóż z tego, skoro z roku na rok teren jakby się kurczy. Zresztą za sprawą samych turystów. Powód – wokół jeziora z roku na rok powstaje coraz więcej domków letniskowych, dacz, czy też, jak się ostatnio modnie mówi, siedlisk. Nie dosyć, że kolejne domki rosną w przyspieszonym tempie, to każdy właściciel ogradza swoją działkę. Ogrodzenia są różne, najczęściej jest to druciana siatka, ale zdarzają i murki, i inne, wymyślne formy.Działki “rekreacyjne” Wszystko odbywa się w mocy prawa. Jezioro Białe otaczają tereny rolne, ale z możliwością zabudowy. W tej sytuacji rolnik, który ma na przykład 5 ha, nie należy do najbogatszych, nie chce uprawiać piaszczystej gleby, a chce zarobić trochę grosza, może zwrócić się do gminy z wnioskiem o zamianę działek z rolnych na rekreacyjne, letniskowe. To dotyczy nie tylko jeziora Białego, ale także Lucieńskiego, Sumino, Zuzinowskiego i Przytomnego: - W tej chwili w gminie Gostynin znajduje się ponad 100 wniosków o zmianę zagospodarowania. Nie wszystkie zostaną przyjęte, ponieważ musi się to zgadzać z planem zagospodarowania przestrzennego gminy z 1994 roku – wyjaśnia wójt Jan K. Krzewicki.Jeśli gmina wyraża zgodę na zmianę klasyfikacji gruntu, rolnik go sprzedaje (oczywiście uprzednio dzieląc na działki). Cena działek jest różna, zależnie od tego, czy jest dojście do jeziora i nad jakim jeziorem leży działka. Najtańsza – 4 tys. zł, najdroższa nawet 20 tys. zł. Działki muszą mieć minimum 15 arów (czyli 1.500 m kw.). Wprawdzie radni gminni proponują, żeby zmienić ten “metraż” do 7-8 arów, na czym skorzystają sprzedawcy działek, ale na razie zostaje po staremu. Ponieważ wszystko dzieje się na terenie Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego, Zarząd parku musi udzielić zgody, jeśli gmina chce zmienić plan zagospodarowania przestrzennego na korzyść rolnika oraz przyszłego nabywcy działki i podzielić teren na działki budowlane: - Park najczęściej wydaje opinię negatywną – mówi Dorota Chabasińska, główny specjalista w Zespole Parków Krajobrazowych w Kowalu. – Ostatnio gmina zwróciła się do nas o zmianę działek rolnych na letniskowe, dwa lata temu, ale odmówiliśmy. Jeśli gmina chce takiej zmiany, musi być wzięty pod uwagę plan ochrony Parku. Nie możemy podjąć decyzji, która byłaby z nim niezgodna.Ogrodzenia Zgodnie z wymogami planu, dom musi stać w odległości 100 m od jeziora. I tak jest. Tyle tylko, że ich ogrodzenia często znajdują się już na terenie jeziora: - Ogrodzenia stwarzają poważny problem, bo stawiane są w dowolnych miejscach, bez ograniczeń, a ich fantazja jest porażająca – opiniuje Jacek Liziniewicz z Nadleśnictwa Gostynin. – Umieszczone są na terenie ciągów ekologicznych, z czym wiążą się cieki wodne. Stanowi to barierę dla zwierząt, które nie mają bezpośredniego dostępu do wody. Nad jeziorem z powodu ogrodzeń powstają jakby zamknięte tunele.Na sformalizowanej “dzikiej” zabudowie traci zresztą cały ekosystem – każdy domek ma szambo, do gruntu, a stamtąd do jeziora przenikają zanieczyszczenia. Władze gminy jednak uspakajają: - Szamba i powstające oczyszczalnie przyzagrodowe są kontrolowane pod względem szczelności, więc nad wszystkim jest kontrola – uważa wójt Krzewicki.Pomnażanie wypoczynkowych dacz nie służy tak zwierzętom, jak i okolicznym mieszkańcom wsi Białe, Drzesno i Gorzewo: - Coraz więcej ogrodzonych domków utrudnia nam dostęp do jeziora – mówi mieszkanka wsi Białe. – Jeśli ktoś chce popływać, to musi wyszukać miejsce, w którym nie ma żadnego ogrodzenia. A takich jest coraz mniej.Więcej domków to więcej turystów: - Większe utrudnienia są latem. W sezonie, kiedy jeżdżą tymi samochodami, ruch wzrasta kilkunastokrotnie – mówi Czesław Tomczak, sołtys w Klusku, gdzie osiedle domków istnieje od co najmniej 15 lat, a powstało w miejscu byłej żwirowni. Poza tym sołtys większych utrudnień spowodowanych najazdem turystów do Kluska nie widzi. Widzą je natomiast mieszkańcy Białego: - Z roku na rok turystów przybywa. Słabe ziemie, ludzie niezbyt majętni, sprzedadzą kawałek ziemi, to mają na chleb. Nad jeziorem jest lepsza ziemia, ale mimo wszystko i tak ją sprzedają, bo jak wezmą trochę grosza, to pobudują coś nowego, a prawie wszystkie budynki we wsi już stare – stwierdzają mieszkańcy.Nocami, zwłaszcza w sezonie, słychać bójki i krzyki: - Nieraz człowiek boi się wyjść wieczorem. Przedtem tego nie było – dodają. – Ludzie z miasta chcą się wyszumieć na wsi. Przyjadą poszaleć, a potem to się kończy interwencją policji. Święte” prawo gminy Co będzie dalej z Białym i jego otoczeniem? Władze gminy mówią: - Ludzie budowali, budują i będą budować.Przyrodnicy komentują ten fakt następująco: - Jak głupkowi pozwolą marnować przyrodę, to sami będą mieli z tym później kłopoty. To nie służy przyszłości terenu, którego najatrakcyjniejsze części zostały zabudowane. Wszystko cacy z planem, ale nie ma rąk i nóg. Teren piękny, a nagle wcina się jakiś domek?! Mieszkańcy dodają swoje: - Chałup nie brakuje, a jezior nie przybywa. W powiecie nie ukrywają, że obecny stan rzeczy ich nie cieszy, ale nie są w stanie się sprzeciwić. Bo plan zagospodarowania gminy, to święte” prawo, którego nie można złamać: - Powiat może tylko płakać. Nasze oburzenie jest bezsilne. Coraz więcej osób jest zainteresowanych, żeby tę architektoniczną karykaturę realizować za pośrednictwem prawa – mówi starosta gostyniński Ryszard Górniak. – Przy całej tej zabudowie brakuje dyscypliny – każda mała działka jest dla właściciela jego osobistą. W skali mikro wszystko jest O.K., w skali makro jest to nie do przyjęcia. Jeszcze 10 lat temu woda w jeziorze Białym miała drugą klasę czystości. Nie ma siły, żeby zwiększająca się systematycznie zabudowa nie wpłynęła na jego stan czystości, choć na razie, jak poinformowano nas w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gostyninie, woda w jeziorze odpowiada normom, które musi spełniać kąpielisko. Osobny problem stanowią dzikie pola namiotowe (oznaczone tablicami “Teren prywatny”, każdy może się tu rozbić za opłatą uiszczoną gospodarzowi działki), gdzie ludzie się i myją, i spełniają potrzeby fizjologiczne.- Jezioro Białe to perła, ale wszystko zmierza do tego, że któregoś dnia, ludzie tu przyjadą i popatrzą, a tu sadzawka – komentuje J. Liziniewicz.Nad jeziorem Białym zderzyły się dwa interesy: społeczny i indywidualny. Wygra ten drugi, bo żeby zagospodarować 15 arów potrzeba znacznie mniej pieniędzy, niż na zagospodarowanie 5 ha. A to, co dzieje się nad jeziorem, to zdaniem osób zaangażowanych w jego ochronę, wynik czystej komercjalizacji. Gdyby gmina określiła w planie, że jezioro Białe stanowi owal, część przeznaczona jest na działki rekreacyjne, ale część przeznaczona na zorganizowany wypoczynek z obiektem dostępnym dla wszystkich turystów - to byłoby chyba jakieś rozwiązanie problemu. A na pewno zapobiegłoby dalszemu zabudowywaniu tego pięknego i do niedawna (?) bardzo czystego jeziora. Elżbieta Grzybowska Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze