W hali sportowej w Małej Wsi w piątek 3 marca br. zjawiło się ratowników wielu. Za stołem prezydialnym zasiadło około 20 osób: posłów, przedstawicieli Krajowej Spółki Cukrowej SA “Polski Cukier”, ministra skarbu i ministra rolnictwa, władz gminnych i powiatowych. Vis a vis stali plantatorzy buraka cukrowego. To było jak zderzenie dwóch światów, choć nie do końca, ponieważ za stołem siedzieli także przedstawiciele powołanego w lutym sztabu protestacyjnego przeciwko likwidacji jedynej na Mazowszu cukrowni: Zrzeszenie Plantatorów Buraka Cukrowego, NSZZ „Solidarność” Cukrowni Mała Wieś, Związek Zawodowy „Samoobrona” i wójt gminy Mała Wieś. Bo jak tu zamknąć taki zakład? 107 lat działalności, 158 tys. ton buraka cukrowego przerobionego w ostatnim sezonie, 1500 plantatorów, utrata miejsc pracy dla 126 stałych pracowników, 800 tys. zł rocznego dochodu dla gminy? – Zamknięcie cukrowni spowoduje regres gospodarczy w regionie. Będą większe kolejki w GOPS, pojawią się zjawiska patologiczne – grzmiał nie bez racji wójt Małej Wsi Wojciech Zmysłowski. – Nie może być tak, że zamknie się zakład i zostanie dziura!?
Jan Klepczarek, prezes Zrzeszenia Plantatorów Buraka Cukrowego najpierw zapytał przedstawicieli KSC, czy może powiedzą, że cukrownia zostaje. Wtedy dalsza dyskusja jest niepotrzebna. Delegaci z toruńskiej spółki milczeli, Klepczarek dostał brawa. Więc kontynuował: – 13 maja 2005 r. zarząd KSC podjął decyzję o likwidacji naszej cukrowni. Nie wiedzieli o tym ani pracownicy, ani plantatorzy. Borowiczki też po cichu zamknięto, a buraki poszły potem do Glionojecka. Kto chce przejść do Glinojecka, niech podniesie rękę – ręce pozostały opuszczone, a Klepczarek ujawnił, że wszystkie dokumenty zbiera nielegalnie, bo legalnie niczego dostać nie może: – My nie przejdziemy do Glinojecka, choć wy tylko buraki widzicie, a plantatorów nie – krytykował zarząd „Polskiego Cukru”.
Do chóru oponentów pomysłu tzw. restrukturyzacji zakładu przyłączał się, kto mógł. Marek Kozicki, przewodniczący NSZZ „S” Cukrowni Mała Wieś, stwierdził, że pracownicy nie chcą być potraktowani jak niepotrzebny mebel, ale nadal z zyskiem pracować dla dobra Małej Wsi i kraju.
Reprezentanci KSC bronili się, jak mogli. Łukasz Wróblewski, jej rzecznik prasowy, choć przywitany pomrukiem niezadowolenia, zdecydowanie twierdził, że rozmowy z przedstawicielami Małej Wsi są prowadzone i że nikt nie zamierza rezygnował z tutejszej produkcji. Owszem, trzeba zakład przeprofilować, ale nie zamknąć. Głos z sali wątpił w jego deklaracje: – Chyba na koniec świata będziemy wozić ten cukier! Konkretnej odpowiedzi na swoje pytania nie doczekał się Marek Giżyński, z cukrowni, zainteresowany możliwością produkcji bioetanolu i biopaliw: – Mamy obawy, że obietnice z tym związane nie zostaną dotrzymane. Z kolei Bogumiła Kasperowicz z Ministerstwa Rolnictwa wyjaśniała, że będą spadały ceny buraków i cukru, a na rynek europejski trafi więcej cukru z Ameryki i Brazylii. Dlatego plantatorzy otrzymywać będą rekompensaty: – Nie będzie jednak przymusowej redukcji produkcji cukru.
Andrzej Lepper: – Jak się chce, to się znajdzie argumenty
Wiktor Szmulewicz, prezes Mazowieckiej Izby Rolniczej i „chłop z gminy Mała Wieś”, jak sam się przedstawił, przypomniał, że dwa lata temu nie zamknięto cukrowni dzięki determinacji jego i Tomasza Olenderka (obecnie obaj są członkami Rady Nadzorczej KSC): – To nieprawda, że plantatorzy nie ucierpią na restrukturyzacji cukrowni, już teraz ilość kontraktacji buraka spada. Polska ma możliwość dokupienia 100 tys. ton limitu produkcji cukru. Może KSC kupi 40 tys. ton, a 10 tys. ton dostanie Mała Wieś? – proponował. – Mamy tu posłów, którzy podpisali pakt z rządem i ministra skarbu z Ziemi Płockiej, są więc duże szanse. Natomiast Tomasz Olenderek (lada moment członek zarządu KSC) przypomniał, że we wszystkich zrestrukturyzowanych cukrowniach na Mazowszu jest produkcja, i że Małej Wsi też nie ominie dywersyfikacja produkcji. Paweł Piotrowski, wiceminister w Ministerstwie Skarbu, narzekał na twarde wymogi UE i obiecywał walkę o polski cukier oraz ustawę o biopaliwach.
Uczestnicy spotkania entuzjastycznie reagowali na kategoryczne opinie wicemarszałka Andrzeja Leppera. Jako trybun ludowy lider Samoobrony sprawdził się dobrze: – Byliśmy pierwszą gospodarką na świecie. A dziś gdzie jesteśmy? Kolejne rządy mówią: „restrukturyzować”. Z tego powodu ludzie tracą pracę. Wasza cukrownia przynosi zyski, dlaczego więc chcą ją zlikwidować? Że za krótko trwa kampania? Że produkuje za mało cukru? Jak się chce, to się zawsze znajdzie argumenty. Unia obniża produkcję, ale zapomina o człowieku! Zrobimy wszystko, żeby pozostawić tę cukrownię w KSC.
Nie wiadomo, czy z zatrzęsienia posłów w Małej Wsi coś wyniknie. Jeśli nawet, to jak zwykle sukces będzie miał wielu ojców. Rolników nie zadowoliły jednak przechwalanki oficjeli: – Tak czy nie – krótki temat. Niech powiedzą, czy cukrownia zostanie czy nie – komentował Tadeusz Krawczyński z Daniszewa w gminie Bulkowo.
Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze