Rozmowa z Anetą Przedlacką, psychologiem, coachem, seksuologiem (w trakcie weryfikacji)
W czasie pandemii obserwuje pani, że coraz więcej uczniów ma problemy z nauką, dosłownie z samym sobą, z funkcjonowaniem w tej innej, trudnej rzeczywistości?
Owszem! Takich uczniów, którzy potrzebują pomocy, jest coraz więcej. U większości z nich pojawiają się negatywne, trudne emocje, z którym uczniowie nie potrafią sobie poradzić. W związku z tym występują różnego rodzaju trudności, które obejmują nie tylko funkcjonowanie w szkole, ale również funkcjonowanie w rodzinie, w społeczeństwie czy w grupie rówieśniczej. Potwierdzają to dane Światowej Organizacji Zdrowia, z których wynika, że co piąty nastolatek ma problemy psychiczne lub behawioralne. Jednocześnie zaznaczam, że jeżeli te badania zostaną powtórzone po pandemii, ta liczba się na pewno zwiększy, co jest bardzo niepokojące.
Uczniowie to grupa, która najmocniej odczuwa skutki pandemii. Ich kondycja psychiczna nie jest najlepsza. Jak można, a właściwie trzeba wspierać uczniów? Bo wielu z nich bez wątpienia, jak zresztą pani zauważyła, bardzo potrzebuje pomocy.
Co do wspierania uczniów nie mam wątpliwości, bowiem pandemia zatrzymała wiele rzeczy, ale nie zatrzymała rozwoju! Moje wątpliwości pojawiają się dopiero wtedy, kiedy mówi się o sposobach wsparcia uczniów. Mówienie „będzie dobrze”, „przestań”, „weź się w garść” czy „nie przesadzaj” nie buduje wspólnotowości i relacyjności, które w rozwoju są bardzo ważne. Należy dać uczniom przestrzeń do wyrażania emocji poprzez rozmowę o nich. Tutaj apeluję do rodziców i nauczycieli, aby otworzyli się na emocje uczniów. Emocje są przecież odzwierciedleniem potrzeb uczniów. Zauważając ich emocje, zauważamy ich potrzeby!
Czy uczniowie sami sygnalizują, że dzieje się coś złego i nie radzą sobie z sytuacją, w jakiej z powodu pandemii przyszło im funkcjonować?
Tak. Jestem pełna uznania co do dojrzałości uczniów. Oni mają wysoko rozwiniętą samoświadomość. Chętnie się otwierają i współpracują, co mnie bardzo cieszy. Dodatkowo w mojej poradni pojawiają się dzieci, które same poprosiły rodziców o pomoc i rozmowę z psychologiem, bo przestały sobie radzić z obecną sytuacją.
Psycholodzy, pedagodzy, psychiatrzy alarmuję, że skala problemów jest ogromna począwszy od niskiej samoooceny, po załamania nerwowe, lęki, nerwice, depresje. Jak dotrzeć do uczniów, aby im pomóc?
Wachlarz skutków pandemii jest bardzo duży. Wiele osób powróciło do samookaleczeń, myśli samobójczych, planowania śmierci. Nastąpił zdecydowany spadek motywacji. Ogromnie ważna jest szybka reakcja na niepokojące nas zachowania, żeby nie doszło do eskalacji problemu. Najprostszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla uczniów jest nawiązać z nimi relację. Pytania „czego potrzebujesz?”, „jak z tym ci jest?” dają możliwość do wyrażenie emocji, swojego zdania, daje, wspomnianą już przeze mnie, przestrzeń.
Całą rozmowę przeczytacie w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
rad
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze