Do piątku 21 listopada dyrektorzy szpitali i placówek medycznych mieli czas na złożenie ofert pozwalających zakontraktować świadczenia medyczne na rok przyszły. Jeszcze w czwartek część zastanawiała się, czy zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, nie zbojkotować warunków zaproponowanych przez Narodowy Fundusz. Także w czwartek odbyło się spotkanie przedstawicieli placówek podlegających sejmikowi województwa mazowieckiego, w czasie którego omawiano strategię działania.Jakie decyzje ostatecznie podjęli dyrektorzy szpitali funkcjonujących w Płocku, Sierpcu i Gostyninie? - Przygotowaliśmy ofertę i składamy ją. Możemy próbować szczęścia w sześciu obszarach. Zobaczymy, jak do tego podejdzie Fundusz - powiedział Zdzisław Dumowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Sierpcu.
Dyrektor Dumowski podkreślał, że oprócz tego, co i w jakiej ilości zakontraktuje fundusz, obawia się również obniżenia wartości ceny punktu, która wstępnie została wyceniona na dziesięć złotych. Takie same wątpliwości mieli pracownicy szpitala, dodając, że w obecnej sytuacji finansowej jest to bardzo możliwe. Jeszcze przed złożeniem oferty dyrektor Dumowski podkreślał, że w przyszłym roku dość trudno będzie na internie i chirurgii. Nieco lepiej może sytuacja wyglądać na oddziale ginekologiczno - położniczym. Szpital sierpecki będzie, po raz pierwszy, starał się zakontraktować usługi w zakresie rehabilitacji. - Ta działka może przynieść nam pewne dochody. Jednak nie na tyle wielkie, aby zrekompensować czy wyrównać straty jakie szpital ma - powiedział dyrektor Dumowski.
Poważne wątpliwości i obawy wśród dyrektorów budzi fakt, że zapowiadana do rozdysponowania kwota na zakontraktowanie usług medycznych jest o kilkadziesiąt procent niższa. - Nie wiem jakiej potrzeba wyobraźni i umiejętności menedżerskich, by leczyć za takie kwoty, jakie nam się przyznaje. Ja nie mam na czym oszczędzać. Już jest zredukowany personel. Kilka lat temu mieliśmy tysiąc dwustu pracowników, teraz czterystu siedemdziesięciu. Muszę ogrzać szpital, kupić leki - powiedział Marek Kiełczewski, dyrektor SZPZOZ w Gostyninie - Kruku.
Dyrektor Kiełczewski jeszcze w czwartek zastanawiał się, czy złożyć przygotowaną ofertę. Czy być może zbojkotować termin składania ofert, a potem skorzystać z możliwości negocjacji. - Przerażające jest, że musimy cieszyć się z tego, iż nie jest gorzej niż w ubiegłym roku i otrzymaliśmy ilość usług na takim samym czy zbliżonym poziomie - powiedział Marek Kiełczewski.
Dla dobra pacjentów i szpitala oferty złożyli również dyrektorzy dwóch płockich szpitali - Miejskiego im. Św. Trójcy i Wojewódzkiego na Winiarach. W przypadku pierwszej placówki, jej dyrektor Edward Szczawiński, zwracał uwagę na to, że złożenie oferty nie oznacza przyjęcia warunków Funduszu. - Będziemy czekali na kontraktację. Wychodzę z założenia, że jeśli złożymy na początku ofertę, to mamy takie same możliwości jak inni oferenci i korzystamy z tego - powiedział Edward Szczawiński, dyrektor Szpitala Miejskiego im. Św. Trójcy w Płocku.
Dobro pacjentów i personelu wpłynęło także na podjęcie decyzji o złożeniu oferty przez Szpital Wojewódzki na Winiarach. - Nie wiem, jak będziemy leczyć za jeszcze mniejsze środki. Bo wyczerpały się możliwości i dziedziny, w których możemy cokolwiek jeszcze zaoszczędzić - powiedział Stanisław Kwiatkowski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach.
Nie do przyjęcia jest to, że zwiększanie wymogów i zaostrzanie rygorów nie idzie w parze z większymi nakładami finansowymi na leczenie.
rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze