Reklama

Cios zadany w ostatniej sekundzie

20/02/2019 11:46
W sobotnie popołudnie na murawie w Białymstoku spotkały się dwie drużyny – druga w tabeli Jagiellonia i przedostatnia Wisła. Za zespołem gospodarzy przemawiało wszystko: zwycięstwem 3: 0 nad Miedzią w Legnicy rozpoczęta druga część sezonu, wyższa pozycja w tabeli oraz walka o mistrzostwo Polski. Na tym tle Wisła, która w pierwszym meczu przegrała z Legią 0: 1, a na dodatek wizja walki o górną ósemkę mocno się od niej oddaliła, miała znacznie mniejsze szanse na zdobycie choćby punktu.
Jak można się było spodziewać, gospodarze ruszyli od razu do ataku, chcąc w miarę szybko rozstrzygnąć pojedynek. Zaczął znakomicie Arvydas Novikovas, który po zejściu do środka mocno uderzył z dystansu. Dobrze, że zabrakło celności i piłka przeleciała nad bramką Thomasa Dähne.
Kilka minut później futbolówka znalazła się w siatce Wisły. Na szczęście sędzia dopatrzył się spalonego. Ale przyznać trzeba, że podanie Martina Pospíšila do Patryka Klimali było wyjątkowej urody.
Kolejna akcja to znakomite dośrodkowanie z rzutu rożnego Marko Poletanovića do Zorana Arsenicia. Pozostawiony bez opieki obrońca uderzył mocno i celnie. Na szczęście na swoim miejscu stał Thomas Dähne, który nie dał się zaskoczyć, skutecznie interweniując.
Był także czujny w następnej akcji, po płaskim uderzeniu Poletanovića. Strzał z dystansu ponownie wyłapał Niemiec, który przygotowany był na różne ewentualności.
Także na tę, którą wypracował sobie Novikovas. Tym razem Thomasowi pomógł znakomicie dysponowany w tym meczu Ángel García Cabezali, który bronił dostępu do płockiego pola karnego jak lew.
O takich sytuacjach, gdy piłka wpadała do siatki, ale sędzia odgwizdywał spalonego, nawet nie ma co wspominać. A na tle szarżujących po murawie zawodników Jagiellonii piłkarze Wisły prezentowali się fatalnie. Nie mieli pomysłu na wyprowadzenie piłki, a kiedy już zdołali dojść na wysokość pola karnego, zapominali, co w takiej sytuacji należy robić.
To był wielki cud, że na przerwę płocczanie schodzili bez straty gola, choć i po stronie celnych strzałów także mieli zero. Zbudowany przez gospodarzy mur był dla nich przeszkodą nie do przejścia.
Cieszyć mogły tylko stałe fragmenty gry wykonywane przez Dominika Furmana znacznie lepiej niż w meczu z Legią. Niestety nie było na boisku nikogo, kto by miał okazję skutecznie zakończyć te nieliczne akcje.
Na szczęście po przerwie na murawę wyszła zupełnie odmieniona drużyna, która odzyskała nadzieję na zdobycie choćby punktu na trudnym terenie rywala.
W drugą połowę spotkania Nafciarze weszli mocniej. Zaraz po gwizdku prawą stroną przedarł się Cezary Stefańczyk, który uruchomił w polu karnym Oskara Zawadę. Płocki napastnik miał sporo czasu i miejsca, ale strzelił nad bramką gospodarzy.
Za chwilę w świetnej sytuacji znalazł się Furman, ale podana przez niego piłka przeleciała minimalnie obok słupka bramki Grzegorza Sandomierskiego. Nareszcie coś się zaczęło dziać na boisku. Piłkarze Wisły już nie tylko się bronili.
Oczywiście gospodarze nie zapomnieli nagle, jak się gra w piłkę – też próbowali strzelić gola. Niemal im się to udało po rajdzie lewą stroną Martina Košťála, który dograł do Stefana Šćepovicia. Jednak rywal fatalnie przestrzelił.
Kwadrans przed końcem meczu znakomitą sytuację skonstruował wpuszczony kilka minut wcześniej Grzegorz Kuświk. Napastnik z ostrego kąta, niepokojony przez Ivana Runje, uderzył bardzo mocno i celnie, lecz świetnym refleksem popisał się Sandomierski.
Zwykle tak bywa, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Kibice, którzy oczekiwali, że po braku skuteczności Jagiellonii Nafciarze zdobędą bramkę, mocno się zawiedli. Już po zakończeniu doliczonych trzech minut spotkania, kiedy sędzia jeszcze nie odgwizdał końca meczu, Cezary Stefańczyk sfaulował rywala, a arbiter podyktował rzut wolny.
Po jego wykorzystaniu, w niesamowitym zamieszaniu na polu karnym, piłka po strzale Šćepovicia odbiła się od poprzeczki. Następnie spadła pod nogi Jakuba Wójcickiego, który wpakował ją do siatki.
W niedzielę, 24 lutego o godzinie 15.30 w 23. kolejce LOTTO Ekstraklasy Wisła zmierzy się z beniaminkiem ligi – Miedzią Legnica.
Jagiellonia: Grzegorz Sandomierski – Zoran Arsenić, Ivan Runje, Nemanja Mitrović, Guilherme – Marko Poletanović (66 Martin Adamec), Taras Romanczuk – Arvydas Novikovas, Martin Pospíšil, Martin Košťál (7 Jakub Wójcicki) – Patryk Klimala (46 Stefan Šćepović).
Wisła: Thomas Dähne – Cezary Stefańczyk, Igor Łasicki, Alan Uryga, Ángel García – Bartłomiej Sielewski, Dominik Furman – Jakub Łukowski (62 Justinas Marazas), Ricardinho, Giorgi Merebaszwili (39 Nico Varela) – Oskar Zawada (71 Grzegorz Kuświk).
Pozostałe wyniki: Korona Kielce – Lechia Gdańsk 0: 0, Legia Warszawa – Cracovia 0: 2, Piast Gliwice – Lech Poznań 4: 0, Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze 3: 1, Zagłębie Lubin – Miedź Legnica 3: 0, Zagłębie Sosnowiec – Arka Gdynia 3: 2. Wisła Kraków – Śląsk Wrocław został rozegrany w poniedziałek.

Po meczu powiedzieli:
Kibu Vicuńa (trener Wisły Płock): – Piłka była dziś dla nas brutalna, straciliśmy bramkę po czasie. To był wyrównany mecz. Rywale byli lepsi w pierwszej połowie, my trochę w drugiej. Oglądałem statystyki i też były wyrównane. My mieliśmy większy procent posiadania piłki, oni więcej strzałów celnych. Niestety taka jest piłka – jak nie idzie, to nie idzie. Dziś też mieliśmy problem. Nasz ważny piłkarz Merebasvhili w pierwszej połowie złapał kontuzję. W drugiej części chcieliśmy zmienić Ricardinho, ale Zawada nie mógł grać i Kuświk wszedł za niego. Gratulacje dla Jagiellonii, a my gramy dalej o lepsze wyniki. Jestem dumny z drużyny, to był dobry mecz z drużyną z trzeciego miejsca.
Ireneusz Mamrot (trener Jagielloni Białystok): – Myślę, że pierwsza połowa może nie była dobra w naszym wykonaniu, ale na pewno solidna. Zabrakło bramki, a mieliśmy dwie dobre sytuacje. Raz Arsenić źle przyjął, następnie Arvydas dał się dogonić. W drugiej połowie mecz wymknął nam się spod kontroli. Wisła stworzyła dwie okazje, my jedną i szacunek dla zespołu, że wyszarpał zwycięstwo. Nie chcę się tłumaczyć, ale mieliśmy trochę problemów w tym tygodniu i mam nadzieję, że teraz będzie inaczej, bo jest nam to potrzebne.

Jola Marciniak
fot. www.pixabay.com


Tabela po 22. kolejce







1.




Lechia Gdańsk




22




46




36-18






2.




Legia Warszawa




22




42




35-22






3.




Jagiellonia Białystok




22




39




38-29






4.




Korona Kielce




22




35




27-24






5.




Piast Gliwice




22




35




32-25






6.




Pogoń Szczecin




22




34




32-27






7.




Lech Poznań




22




33




33-29






8.




Cracovia




22




33




24-22






9.




Zagłębie Lubin




22




30




36-33






10.




Wisła Kraków




20




29




33-29






11.




Arka Gdynia




22




25




33-33






12.




Śląsk Wrocław




21




21




29-30






13.




Miedź Legnica




22




21




21-41






14.




Górnik Zabrze




22




20




26-40






15.




Wisła Płock




22




20




30-39






16.




Zagłębie Sosnowiec




22




15




27-49





Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości